Jeśli zapytamy graczy o precision platformera, to większość wskaże Celeste. Gra, która podbija serca graczy i do dziś widnieje jako jeden z lepszych reprezentantów gatunku w 2D. Była wymagająca, potrafiła zaskakiwać nowymi umiejętnościami, a na dokładkę opowiadała historię - niezależnie czy dla kogoś angażującą, czy nie, samo jej założenie było szalenie ambitne i się broni. Nic więc dziwnego, że pojawią się naśladowcy, a ostatnio kolejny zapukał do bram Nintendo Switch. TetherGeist to gra studia O. and Co. Games, które liczy garść osób - bodajże 3, która na Switch pojawiła się zaledwie kilka dni temu - tj. 7 maja.Podobnie jak w przypadku Celeste, w tle będzie rozgrywał się wątek fabularny, który najłatwiej określić jako pielgrzymkę do dorosłości. Nasza protagonistka ma umiejętności, które zwykły ją drenować z energii, a jej pragnieniem jest przejście okolicznych wyzwań w drodze do upragnionego celu. Próbuje tego dokonać pomimo sprzeciwu najbliższych i przywódców plemienia.
Jej umiejętność, podobnie jak wielu rozwijających się dzieci, to Tether, możliwość teleportu na krótkie dystanse w świecie duchów. Niczym na smyczy trzyma ona swojego kolegę przy sobie, by ten przybrał jej formę i umożliwił teleport we wskazane miejsce. Taki łopatologiczny opis skilla ma przede wszystkim zobrazować wam kluczową mechanikę na start przygody. Gra została skonstruowana tak, by był on konieczny do wskoczenia na wyższą platformę czy przeniknięcia przez kryształową ścianę lub inną przeszkodę - czas zwalnia, gdy go aktywujemy.Każdy kolejny rozdział tej podróży, będzie mocno modyfikował nasze umiejętności. Poszerzał je, by na którymś z późniejszych etapów wymieszać z wcześniejszymi. Odbijać się będziecie od grzybów - choć te występują w dwóch rodzajach o odmiennych cechach - przebijać przez konkretne przeszkody, czy też nabierać prędkości na nogach. I nawet z opisu można wywnioskować moje pierwsze zażalenie - każda kolejna moc jest coraz słabsza. Jakby gra wymyśliła bazową, ale nie potrafiła oprzeć się na niej w pełni (słusznie, bo nie jest to aż taki zachwycający ficzer), więc zaczęła klonować rzeczy zbliżone, żeby nie zaburzyć własnej tożsamości. Z każdym kolejnym rozdziałem interesowało mnie to mniej.Sam precision platforming to trochę liźnięty fundament gatunku i raczej skupienie się na tym, by zaczynały być one zagadkami logicznymi. W wersji mini, ale jednak. Każdy skill będzie reprezentowany przez konkretny kolor, a użyć go możemy w ściśle określonej liczbie (co oczywiste, skoro ma to być jakieś wyzwanie). Odbywa się to za sprawą przedmiotów zawieszonych przed każdą przeszkodą. Tych możemy mieć w tej umownej kieszeni tylko garść, a im więcej ich rodzajów poznamy, tym rośnie ich zapotrzebowanie na daną sekcję. Twoim zadaniem jest wtedy ustawić je w odpowiedniej kolejności, która w Twoim odczuciu doprowadzi Cię do celu - jak oczywiście wciśniesz skok w odpowiednim momencie. Pomysł szczytny, wykonanie… nie dla wszystkich. Wielu może preferować pędzenie przed siebie i niejako przekonywanie się o przeszkodach/wyzwaniu w ich trakcie, a nie pieczołowite planowanie i wyliczanie - 3 tego, potem 1 taki, a na końcu ten, bo kolejność ma tu znaczenie!Jak nietrudno się domyślić, TetherGeist nie jest grą długą, nie jest też drogą (48 zł), ale niekoniecznie wstrzeli się w gusta wszystkich fanów platformówek. Ten styl artystyczny, pomimo kolorów, jest dość ubogi i niekoniecznie zachęcający do dalszej rozgrywki. Osobiście odesłałbym wszystkich do Symphonia, która została mocno sponiewierana przez galopujący gaming, niż zachęcał do klona Celeste, z którym obcowanie namówi was, żeby… wrócić do Celeste, a niekoniecznie grać dalej w TetherGeist. Rękawice podjęte, ale żaden cios do celu nie doszedł. Zawodnik próbował boksować na remis, ale i tu paliwa brakło.
Dziękujemy za klucz do recenzji firmie Indie Pups
Plusy:
Krótka, niedroga, próbuje naśladować Celeste
Teleport i druga umiejętność nadają wszystkiemu przyjemnego tempa…
Minusy:
…z każdą kolejną jest gorzej, bo i one nie są przesadnie ciekawe
Styl artystyczny nie urzekł, a grafika jest zbyt uboga, żeby ten brak nadrobić
Próbuje nawiązywać do Celeste tak mocno, że finalnie zachęcać będzie do powrotu na tamtą górę, niż babrania się w tym małym ustawianiu kolejności podnoszonego zasobu