Recenzja Drop Duchy - Complete Edition na Nintendo Switch 2
Roguelite przybiera różne formy. Są karty, częściej akcja, a i turowych strategii nie zabraknie. Są jednak ewenementy, które pozostają jedyne w swoim rodzaju. Łączą rzeczy, na które nikt się nie odważył. Pozostają eksperymentem godnym uwagi. Jedną z takich pozycji jest Drop Duchy, które rok temu zadebiutowało na PC i cieszy się tam bardzo pozytywnym odbiorem graczy. Od kilku dni możemy się bawić tym również na Nintendo Switch, a zabawa ta będzie polegać na połączeniu Tetrisa z Carcassonne. Jeśli nie znacie tego drugiego planszowego fenomenu, to polega on na rozbudowywaniu swojej wioski przez umiejętne rozstawianie losowych kafelków oraz boostujących wartości punktowe osadników. Drop Duchy niejako wrzuca to umiejętne rozstawianie w format Tetrisa. Adaptując również założenia tych najpopularniejszych klocków - więcej zyskasz robiąc Tetris, niżeli jedną linię - jej figury, jak i planszę.
Jedna próba rzuca nas na typowe rogalowe drzewko zakończone bossem, które po drodze ma dwa kluczowe pola - to waleczne, jak i ograniczone do zbierania zasobów. Naszym zadaniem jest wykorzystanie klocków danego terenu, by do spółki z posiadanymi w talii budynkami (tak militarnymi, jak i produkcyjnymi) zyskać jak najwięcej lub pokonać przeciwnika. I teraz się orientuje, jak trudno jest opisać tę grę suchym słowem.
Klocki spadają losowo, jeden możesz odłożyć na później, jak w nowszych Tetrisach, a za linię zbierasz zasoby. Kluczem do sukcesu jest dobra znajomość swojej talii, synergii, jakie oferuje oraz… szczęście, bo to roguelite i RNG jest nieuniknione. O ile zbieranie zasobów jest dość luźnym i mocno Tetrisowym zajęciem, tak już walka przybiera nieco bardziej skomplikowaną formę. W Drop Duchy to TY odpowiadasz za budynki wroga. Musisz się upewnić, że będą one stały możliwie jak najgorzej, jednocześnie maksymalizując wartości serwowane przez swoje wojsko. Zależność najczęściej odbywa się w liniach pionowych i poziomych, gdzie budynki na siebie oddziałują. Jeśli hasło, że Ty odpowiadasz za przeciwnika, wydaje się łatwe, to nie, nie zawsze tak jest. Gra może wylosować Ci kilka budynków wroga po kolei i bardzo mocno ograniczyć Twoje pole do uprzykrzania im życia.
Gdy już klocki zostaną rozstawione, a plansza wypełni się figurami, to przechodzimy do faktycznej wymiany ciosów. Tu również mamy pełną decyzyjność, gdzie rysujesz linię kolejności wydarzeń - który budynek atakuje który. Powstały ciąg ma wykorzystać zależności papier-nożyce-kamień, gdzie rycerze są lepsi na łuczników, łucznicy na ciężkich, a ciężcy na rycerzy. Przy połączeniu swoich oddziałów - zamieniają się one w ten, który był liczniejszy.
Wygrasz - idź dalej. Przegrasz - ilość wrogich jednostek zada Ci odpowiednią wartość obrażeń (prawy górny róg), która może Twój run zakończyć lub pozwolić iść dalej, jeśli była stosunkowo niewielka. Całość dzieli się na trzy akty z rosnącym poziomem trudności bossów (a i zdecydowanie się na produkcyjne pola w trakcie drogi ulepszy generała na końcu, więc nie zawsze jest to właściwa ścieżka) i przeszkodami serwowanymi przez planszę.Dopiszcie do tego drzewo metaprogresji, które pozwala Ci poszerzać swój arsenał na przyszłe próby, kilka frakcji, które różnią się zależnościami oraz rosnącą ilość różnych terenów, które mają wpływ na konkretne budowle - od tych, które zyskują w otoczeniu lasu, przez te wspierane przez góry - a dostaniecie grę, która przy zauroczeniu nie pozwoli wam się oderwać.
Tona contentu i wyzwań, która czasami napluje Ci w twarz RNG i dość wrednym ciągiem klocków, by innym razem uraczyć Cię czymś, czego trudno nie będzie zamienić w combo. Nie jest tak, że RNG jest nadrzędne do wszystkiego innego, bo jednak rozsądna talia i dobór odpowiednich budynków przez analizę oferowanego na planszy terenu jest tu kluczowa, ale nie zdziwię się, jak niektórzy zwątpią w całe Drop Duchy podczas swojej przygody.
Inna sprawa, że choć gra posiada tutorial, to wraz z rosnącymi zależnościami można się łatwo w tym wszystkim pogubić i uczyć się będziecie jej w dużej mierze samemu. Może to być dla kogoś plus, ale ja mam wrażenie, że to większy straszak niż pozytyw w takiej grze. Brakuje tu też polskiego języka, który nie byłby kosztem niesamowicie dużym - to w końcu karty z opisami - ale mógłby wiele rzeczy rozjaśnić tym, którzy niekoniecznie czują się dobrze z angielskim. Mam wrażenie, że choć wygląda to, jak Tetris, to zdecydowanie bardziej podpasuje fanom Carcassonne. Często będzie trzeba olać estetyczną budowlę, żeby wycisnąć z planszy jak najwięcej. Może mniej to dotyczy zasobów niżeli bitwy, ale im dalej w las, tym bardziej miałem takie wrażenie. A że ja jestem bardziej Tetrisowy niż Carcassonnowy, to też tutaj złapać zdołałem zadyszkę. Doceniam, to świetny roguelite, ale… bo zawsze musi być jakieś “ale”.
Dziękujemy za klucz do recenzji firmie Cosmocover
Plusy:
Przemyślane i intrygujące połączenie Tetrisa z Carcassonne
Kilka frakcji, wiele wyzwań, obszerne drzewko rozwoju - starczy na długo!
Ciekawi bossowie ze swoimi utrudnieniami
Pomysłowe rozwiązanie bitewne
Ciągła decyzyjność i dbanie o synergie swojej talii…
Minusy:
…choć RNG potrafi napluć w twarz
Mnogość zależności, które mogą przytłoczyć, a brak polskiego języka może nie pomóc z nadążaniem za wszystkim