Cozy punkowa gra, w której zatrudnieni zostajemy w sklepie muzycznym na skraju upadku. Sklep powstał po rozpadzie popularnej kapeli, która poróżniła siostry i gdy jedna zrobiła międzynarodową karierę, druga rozkręciła handel winylami. My wchodzimy na zaawansowanym stadium tego konfliktu, gdy one nie kontaktowały się ze sobą od lat, a świat muzyczny pamięta tylko o jednej.Wax Heads to przede wszystkim gra narracyjna/Visual Novel. Lwią częścią będzie czytanie kolejnych dialogów, gdzie będziemy obserwować życie w muzycznym półświatku. Nieco na uboczu, undergroundowo, ale z pasją do wielu gatunków. Twórcy zadbali tu o mały smaczek, który może kojarzyć się z grami pokroju niedawnego Tiny Bookshop, gdzie jesteśmy odpowiedzialni za polecajki dla klientów.
Dzień w pracy to seria kupujących o różnych preferencjach i prośbach. Często mówią enigmatycznie, nie znają pożądanej kapeli, a i z utworem miewają problem. Naszym zadaniem jest znalezienie odpowiedzi na ich muzyczne pragnienia. Nie jesteśmy tu odpowiedzialni za asortyment sklepu, nie układamy nic na półkach, ani nie mamy wpływu na to, co na nich się pojawi. Po prostu funkcjonujemy na uboczu branży, która żyje własnym życiem, a my staramy się nadążyć za trendami.I przyznam szczerze, że pomimo braku wpływu na ciąg wydarzeń i bardzo marginalnego znaczenia, jakie nasze polecenia będą miały (jedna fanka przyszła zagubiona, a wróciła w koszulce kapeli, którą jej poleciłem), to złapałem się na tym, że zacząłem kojarzyć tamtejsze zespoły. Wiedziałem, co gdzie leży, a czasami niektóre oczekiwania odczytywałem natychmiastowo. Czy moja dobra postawa miała jakieś znaczenie dla przebiegu wydarzeń? Nie, bo ta gra i tak pójdzie torem, którym iść miała, niezależnie jaką opcję dialogową wybierzesz, czy jak dobrze będzie wykonywał swoje zajęcie. Chodzi raczej o to, jak przynajmniej w tym małym pierwiastku, gra potrafiła mnie wciągnąć w swój świat.Winylami możesz obracać, by mieć przegląd piosenek na rozkładzie, rok wydania, czy okazjonalnie też ludzi za nią odpowiedzialnych. To wszystko może się przydać w odpowiednim czasie, a ilość pokojów dostępnych w sklepie zaczyna stopniowo rosnąć, poszerzając listę płyt do ogarnięcia - po kilku dniach mogą się one też zmienić, bo zastąpią je nowe zespoły. To tworzy tytuł o całkiem przyjemny tempie… ale to wciąż Visual Novelka.
Wielu będzie bolał fakt, że jesteś wyłącznie obserwatorem wydarzeń. Biernym. Niby polecasz, niby jakiś pierwiastek gameplayu w tym jest, ale to głównie przeklikiwanie się przez kolejne dialogi, których postępowość też może nie wszystkim się spodobać. Ma to swoje granice. Kolejny dzień to kolejne wyzwania podobnego kalibru i podobne szukanie odpowiedzi. Tyle tylko, czy jest sens jej szukać? Niby możesz włączyć (jeszcze bardziej!) casualową wersję, która zakłada możliwość podmiany polecajki na lepszą lub żyć z konsekwencjami swojego pierwszego wyboru, ale to wszystko nie ma po prawdzie sensu. Jak szukają ciężkiego brzmienia, a Ty im dasz popową sensację, to i tak wyjdą z płytą. Po prostu będą zniesmaczeni. Nie ma tu żadnego wątku ekonomicznego, nie odpowiadasz za wycenę płyt, to po prostu przebieranie w asortymencie i nabijanie na kasę. Urok był, ale powoli zaczął się zacierać.Okazjonalnie dostaniesz segment poza sklepem, jakieś odświeżenie będzie miało miejsce, ale Twoim obowiązkiem jest mocne wkręcenie się w życie i problemy szefowej oraz współpracowników. Na uznanie na pewno zasługuje muzyka (bo cóż innego), którą możemy słuchać z szafy grającej i to całkiem przyzwoite brzmienia. Podobno zaangażowano w to wszystko niszowe zespoły, więc fajnie, że mogły się one pokazać i zadbały o jakość. To niezbędny czynnik prowadzący do tego zanurzenia się w całość, której doświadczyłem - wyparowało, ale przez moment tam było, a to już coś.
Dziękujemy za klucz do recenzji firmie Renaissance PR
Plusy:
Klimat sklepu muzycznego zachowany, a i naklejkowy styl artystyczny wyszedł przyzwoicie
Muzyka - nie potraktowana po macoszemu i pielęgnowana przez niszowe zespoły, by współgrało to z gatunkiem
Polecajki pozwalają zanurzyć się w ten świat i chociaż przez chwilę orientować się w jego trendach
Minusy:
Nie masz żadnego wpływu na wydarzenia. Niby tam jesteś, żyjesz, ale raczej w roli obserwatora
Wkrada się w to wszystko wtórność - sinusoida, która powoli Cię wkręca, bo zaczynasz kojarzyć kapele, by potem się tym zwyczajnie znudzić