Zaczynasz w ciemnej piwnicy. Masz ze sobą radio, z którego dobiega głos niejakiego Liama. Uruchomienie światła odkrywa przed Tobą starą wojenną maszynę szyfrową. Twoim zadaniem zaczyna być odkrywanie skrywanych przez nią sekretów.
TR-49 to minimalistyczna gra dedukcyjna. Skrojona pod fanów takich hitów jak Return to Obra Dinn, choć najmocniej kojarząca mi się z The Operator, który gościł już tu na stronie. Siedzimy w jednym miejscu, które za sprawą naszej spostrzegawczości odkryje przed nami swoje kolejne tajemnice i zagadki.To gra o łączeniu faktów i uruchamianiu kodów. Wpisujemy je na ciężkiej maszynie, w nadziei, że faktycznie przyniesie to jakiś rezultat. W środku znajdziemy kolejne ukryte materiały, zapiski i podpowiedzi do dalszych kroków. Gra podejmuje się zagadnień nietypowych. Eksploruje, czy słowo pisane ma… Powiedziałbym za dużo. Jest dobrze. To trochę mieszanka filozofii, religii i wpływów daleko wykraczających poza standardy.Sterowanie okazało się zaskakująco przystępne i okraszone hiperłączami do każdego przeczytanego/odwiedzonego kodu. Pozwala to znacznie szybciej przemieszczać się pomiędzy stronami i zagłębiać coraz mocniej w historię osób nam nieznanych. Mam jednak wrażenie, że to nie tam tkwi największy plus TR-49. Nim jest warstwa dźwiękowa. Pełny voice acting i klimatyczna muzyka, które generują całą atmosferę. W zasadzie ważna część historii odbywa się po drugiej stronie “słuchawki”. To tam poszerzymy swoją wiedzę o urządzeniu, z którym właśnie przyszło nam obcować.Niszowa, specyficzna, ale opowiadająca ciekawą historię. Dla wielu może być ona zbyt złożona do połączenia wszystkich kropek, co skutecznie może wybijać z rytmu i nie dojechać do mety. Przeszkodą może być też sam Nintendo Switch. Wersja, którą otrzymałem, choć trzeba przyznać, że była ona wczesna i możliwa do konsumpcji długo przed premierą, miała bardzo częste crashe. Momenty totalnego zamrożenia ekranu, z koniecznością do restartu całego programu. I tu mówię o częstotliwości, co kilkanaście minut. W zasadzie pierwsze moje uruchomienie zakończyło się takim czymś po paru kliknięciach. Rzecz do absolutnej poprawy. To sytuacja nie pozwalająca iść z oceną zbyt wysoko.
Krótko? Tak, bo to, co widzisz na ekranie, to cała gra. Jej esencja tkwi w fabule, którą jednocześnie bym musiał popsuć potencjalnym grającym.
Dziękujemy za klucz do recenzji firmie Emily Morganti
Plusy:
Świetna i nietypowa opowieść - nie spodziewałem się, że pójdzie w takim kierunku
Voice acting i muzyka - generujące adekwatną atmosferę
Sam pomysł wklepywania kolejnych szyfrów godny pochwały
Minusy:
Dla wielu może być to opowieść zbyt rozwarstwiona, a ograniczenie do języka angielskiego pewnie też skutecznie odtrąca