Zrodzony z moda do Doom 2 i przebudowany przy wsparciu finansowym w pełnoprawny produkt. Total Chaos to tytuł pełen pasji do gatunku horroru, który czerpie nutę inspiracji z tak zapomnianych hitów, jak Condemned: Criminal Origins. Odpowiedzialni za niego są twórcy Turbo Overkill, ale nie jest to gra pozbawiona wad. Nie sądzę też, by była właściwie sprofilowana, a ambicje potrafiły ją delikatnie przerosnąć.Zacznijmy od tego, co generuje horror, co tworzy grozę i narzuca nam niepewność w stawianiu kolejnych kroków. Total Chaos to gra z genialnym klimatem. Lądujemy co prawda na nieznanej wyspie, w wątku fabularnym czuć utarte schematy, ale to, jak wygląda świat, potrafi samo w sobie budzić niepokój. Jakbyście wyobrazili sobie najbardziej obskurną piwnicę, do której zaraz przyjdzie wam wejść. Wszystko jest tu brudne i nieprzyjemne. Nawet do tego stopnia, że nie zdziwię się, jeśli będą komuś potrzebne przerwy od samego patrzenia na to wszystko.Pomysły twórców nie zamykały się jednak wyłącznie do stylu. Gra wykorzystuje wiele skutecznych zabiegów straszenia. Jeśli scena wyskokowa, to mocna i z zaskoczenia. Jeśli potęgowanie zagubienia, to przez potwora, który idzie za nami, gdy nie patrzymy. Sam wygląd niektórych monstrów budzi uznanie do projektantów, choć nie ma ich tak wielu, żeby nam się nie opatrzyli po jakimś czasie.
Total Chaos, w nieco skromniejszej formie, byłby absolutnie topowym symulatorem chodzenia. Należałoby go nieco skrócić, żeby te pomysły wybrzmiewały bez żmudnego przeczesywania korytarzy, a na tym klimacie zajechałby daleko. Byłby tą grą, o której każdy fan horroru by mówił. Tyle że to nie jest symulator chodzenia. I wiem, jak pokracznie to brzmi, bo sam przecież walking simów nie lubię, ale ten miał faktycznie papiery na coś wyjątkowego. Tu jednak postawiono na walkę bronią białą i elementy survivalu.Walkę jeszcze jestem w stanie przełknąć. Ma na siebie kilka pomysłów, gdzie wykorzystujemy specyfikę potwora przeciwko niemu (blokując mu możliwość ataku, zaklinowując jakiś kij w jego rozdziawionej paszczy), jest zaskakująco dynamiczna, ale przy tej ilości potrafi szybko się znudzić. Większy problem mam z tym, co dzieje się wokół niej. Konieczność ciągłego wytwarzania broni jest uwłaczająca. Całą grę zbieramy tu śmieci, które po odszukaniu właściwego schematu mogą stworzyć nam jakiś element potrzebny do przetrwania. Jest to zrobione na tyle marnie, że w domyśle miało odpowiadać za survival horror, a w efekcie jest frustracją, która nieco hamuje potencjał tej gry. Mocarne kilofy potrafią się zniszczyć w kilkanaście minut, tylko po to, żebyś musiał zbierać i tworzyć kolejne. Musisz też jeść większość tych śmieci, a po kilku godzinach Twój ekwipunek to kobieca torebka, w której wszystko jest, ale nic nie można znaleźć. Przecież bez tych motywów przetrwalnikowych, ta gra zachowałaby swoją esencję i nijak nie ucierpiałaby w kwestii horroru. Nie byłaby survivalową odmianą, ale akurat w tym przypadku, przy takich fundamentalnych i nudnych mechanikach, to byłoby dla niej zbawienne.Jako fan survival horroru i przeciwnik walking simowej odmiany gier grozy, jestem w pełni przekonany, że Total Chaos został nieodpowiednio sprofilowany. Robił wiele dobrze, jak na walking sima, a psuł się w momencie, gdy ambicje poniosły go na przetrwanie. Design tak, gameplay niekoniecznie. Oczywiście wiązałoby się to z pewnymi zmianami w konstrukcji poziomów, bo te stworzone są tak, by się zgubić (wiele łudząco podobnych korytarzy), trzeba by było poświęcić się zagadkom i stworzyć ich więcej (walka swoim natężeniem te tutejsze przyćmiewa), ale wtedy miałbyś hit, a tak masz grę jedną z wielu. Taką, która szybciej ludzi zmęczy, niż pozwoli im dotrwać do finału.
Dziękujemy za klucz do recenzji firmie UberStrategist
Plusy:
Brudna, obskurna i nieustannie niepokojąca. Atmosfera jest duszna, co tworzy świetny klimat
Wiele dobrych i skutecznych pomysłów na wywołanie strachu
Niektóre mechaniki wykorzystywania słabości wroga mile zaskakują…
Minusy:
…ale walka na dłuższą metę nudzi, a jej natłok nie wychodzi grze na dobre
Mocny nacisk na survival i zbieranie śmieci, który zmusił twórców do ciągłego psucia się broni