Jestem winny małe wyjaśnienie. Dotyczące tego, czemu tytuł się nie zgadza i brakuje tam kluczowej frazy Nintendo Switch 2. Mouse P.I. for Hire przeszedłem już jakiś czas temu, ale zrobiłem to na PC/Steam. Wiem o grze wszystko, co wiedzieć chciałem (i tym chcę się podzielić), ale nie mogę ręczyć za to, jak działa ona na sprzęcie Nintendo. Na to będziecie musieli poczekać, aż nadrobię zaległości, a raczej certyfikacja Nintendo przyspieszy i takie klucze się w ogóle pojawią. Liczyłem, że dojdzie do tego wcześniej, ale… jest, jak jest. Wszystkich zainteresowanych moją opinią o grze zapraszam, a poprawne screeny i ewentualna weryfikacja oceny pojawi się w momencie, jak przejdę tytuł na Switchu - wrócę tu i jeśli będzie potrzeba to odniose się do działania w formie akapitu. Patrząc po tym, jak to wygląda i jaką liniową/bezpieczną ma formę, jestem w 95% przekonany, że będzie działało dobrze, ale margines błędu sobie zostawiam. Deweloperzy podzielili się specyfikacją, więc i tu ją tymczasowo zostawię.
Mouse P.I. for Hire to shooter, który wykorzystuje zwolnienie z praw autorskich klasycznej Myszki Miki i przenosi tę charakterystyczną kreskę do świata noir. Świata, gdzie Jack Pepper jest typową, zniszczoną życiem myszą, która funkcjonuje w typowym, przepełnionym przestępczością Mouseburgu. Jest duszno, będzie gadanie do siebie i będzie też kilka spraw do rozwiązania.
Struktura gry będzie dla wielu sporym zaskoczeniem. Oczekując typowego dla boomer shooterów podziału na misję, dostaniecie świat imitujący życie. Biuro, gdzie będziecie zbierać poszlaki, rozmawiać z ludźmi myszami, jak i odbierać sporadyczne misje poboczne lub brać udział w karcianej aktywności pobocznej. Nie chcę przeszarżować z obietnicami, bo i de facto dojechać do celu tu trzeba na małej mapie, ale to po prostu sprawnie skrojona obudowa do serii misji. Mogliśmy dostać następujące po sobie zadania w tej samej formie, ale immersja względem tego świata znacznie rośnie przy zastosowanym tu podejściu.A ta immersja i chłonięcie tego świata, to rzecz bardzo ważna w Mouse P.I. Znów można by było oprzeć całość na zjawiskowym stylu artystycznym i oczekiwać, że się jakoś obroni, ale rodzime Fumi Games poszło krok dalej. Najlepszym elementem tej gry nie jest strzelanie. Jest nią światotwórstwo napędzane przez świetną warstwę tekstową. To ta gra, w której szkoda pominąć jakiś dialog i która celebruje okazjonalne puszczenie oka za sprawą bardzo dosłownej i szalenie trafnej polonizacji - ktoś powie, że gra z Polski, więc wypada, żeby było dobrze z naszym językiem, ale nie oszukujmy się, wiemy, jak jest. Pomimo częstych podobieństw wizualnych (... to myszy) zaczynamy bez problemu odróżniać te postaci. Zaczynają one coś dla nas znaczyć.I to pomaga w chłonięciu historii, która podzielona została na trzy przeplatające się śledztwa. Wszystkich niechętnych do detektywistycznych momentów uspokajam, bo to kolejny raz robi przede wszystkim za obudowę/opakowanie, a nie stanowi jakiegoś kluczowego aspektu gry. Poszlaki po prostu czekają na końcu levela, a te opcjonalne (zakładam!) nie zmienią nic. To zabieg, który ma Cię przede wszystkim wkręcić w świat, a nie dobudować gameplayową warstwę.
Kampania zajmie wam około 8 godzin, co też przyjemnie mnie zaskoczyło, i okazjonalnie pozwoli dobrać kolejność misji. Jest tworem w dużej mierze liniowym, bo takim być powinna, chcąc powoli odkrywać przed nami swoje tajemnice. Misje będą odbywać się w różnorodnych lokacjach, choć też skłonnych do powtórek, gdy nadejdzie taka fabularna potrzeba. Najważniejsze, że gra pod tym kątem potrafi zaskoczyć, ale to już kwestia do przemilczenia i samodzielnego odkrycia. Sam format takich zadań to klasyka strzelanek, czyli przebijanie się przez kolejne fale zdemoralizowanych myszy.Arsenał broni jest dość szeroki, ale rozciągnięty na tyle godzin zmusi do czekania na nowe zabawki. Sama eksterminacja jest… poprawna. Napisałbym sympatyczna, ale to dość brzydkie i bezpłciowe słowo. Pasuje pod kątem klimatu i estetyki, ale i tak wolę go uniknąć. W tym aspekcie nie otrzymacie tej boomer shooterowej nowomowy, że musi być dynamicznie i biegnie na was horda wrogów. Tu ilość przeciwników zawsze będzie wyważona, a najczęściej poczeka na ich eliminację, zanim wpuści na nas kolejną grupę. Fumi poszło w dość wygodny schemat zamkniętych drzwi, z których wysypują się kolejne fale. Bywa to wtórne, może dla niektórych nawet męczące, a jak ktoś bardzo czepliwy to wytknie pop-upy tych wrogów z powietrza, gdy drzwi nieopodal brak. To w tym elemencie przypomnicie sobie, że to gra niezależna i tak trzeba ustawić jej poprzeczkę oczekiwań. Ona ma swoje uproszczenia.Nadużywane jest tu mocno otwieranie zamków, które ogonkiem zmusza nas do przejścia małego "labiryntu". Okazjonalnie są to wyzwania czasowe, ale zawsze są to wyzwania… nudne. Widok kolejnego działał odpychająco. Ta forma jest zbyt prosta, żeby mogło bawić. Powinno być jej mniej lub powinna być zmienna - serio, wolałbym wypatrywać sztampowych kodów ukrytych na mapie.
Dla różnorodności dorzucono nam elementy platformowe, których ilość niebezpiecznie rośnie wraz z rozwojem gry. Dostajemy kilka powietrznych możliwości, które zawłaszczają dla siebie całe segmenty niektórych plansz i… nigdy przesadnie nie cieszą. Tempo tej gry jest zbyt spokojne, żeby takim motywom udało się należycie wybrzmieć, a i responsywność niektórych technik była dyskusyjna na tym wczesnym etapie, na którym grałem - czasem trudno określić, czy gra załapała, że Ty chcesz powoli opadać, czy niekoniecznie (z poziomu gracza nie jest to nijak zauważalne przy aktywacji).
Mały zgrzyt z grą może narodzić się u was przy typach przeciwników. Nie powalają ilością, a i bardzo często korzystają z wcześniejszych szablonów. Żadna wielka zbrodnia, ten gatunek tak ma, a na osłodę przyjdą bossowie, których na szczęście udało się jakoś odróżnić. Z początku miałem uzasadnione obawy, że będzie zbyt podobnie w tej materii, ale finalnie czuję, że zrobili, co mogli. Tu po prostu wygrała potrzeba kreacji spójnego świata.I to na tym Mouse P.I. for Hire wygra serca graczy. Na tym indywidualnym charakterze, który wraz ze świetnym voice actingiem powoli wkręca nas w tę intrygę. To nie jest gra idealna, ale tak przedstawiona i w kreacji świata dopieszczona, jest po prostu trudna do pominięcia. Przynajmniej taka była dla mnie, bo sam wiem, jak słomiany mam czasem zapał do tych kosmicznych booomer shooterów z hordami demonów. To jest coś innego. Może najbliżej mu do takiego Fashion Police Squad, ale akurat ta mysza zrobiła na tyle zamieszania, że nie powinna stać się ofiarą nadmiaru gier. To rozrywka w starym stylu. Jednorazowa, ale warta uwagi.
Dziękujemy za klucz do recenzji firmie Forty Seven Communications
Plusy:
Wykreowany świat - wchodzimy do niego, gdy już jest zepsuty i nie sposób przejść obojętnie
Voice acting i warstwa tekstowa na poziomie zmuszającym do pełnej uwagi
Polska wersja językowa (napisy) jest świetna - i nie, nie jest oczywista pomimo bycia Polską grą
Styl artystyczny
Struktura gry - choć w dużej mierze wciąż liniowa, to prostymi zabiegami podkręcająca immersję
Różnorodność etapów pomimo czerni i bieli
Satysfakcjonujący czas trwania kampanii - u mnie lekko ponad 8h
Minusy:
Typów przeciwników nie ma zbyt wielu
Elementy platformowe - niby fajnie, że są, ale niekoniecznie miło je wspominam