images

Właściciel zdjęcia: Goon Squad

Recenzja Skatesterre na Nintendo Switch 2

Dopiero co pisałem o naśladownictwie jako najszczerszej formie pochlebstwa przy Duskfade, ale tu sprawy poszły jeszcze dalej. Nie będę nawet porównywał jednego z drugim. To, co próbuje osiągnąć Skatesterre, jest dość oczywiste. Znów tytuł stara się nas złapać na wykroku nostalgii, ale akurat w tym przypadku mało rzeczy się zgadza…
20260810-01KZH9M3BZC89BK8BC1KZNRV9N-4DFE9041-5448-4A46-8C31-774619FD7AC0
Skatesterre to praktycznie zestaw kilku map wypełnionych celami. Przejazd trwa dwie minuty, a Ty w tym czasie masz wykonać ich jak najwięcej lub przynajmniej jedno z nich - progres jest zapisywany między próbami i raz wykonane zadanie nie jest niezbędne przy następnej próbie. Lista takich celów to dość oklepany zestaw kilku progów punktowych, zebrania tematycznej rzeczy, wykonania triku w miejscu X, czy grindowaniu konkretnej poręczy. Niestety, co działa na minus tej gry, to że te cele są praktycznie identyczne na całej szerokości. Rozumiem, że Tony Hawk też miał zamiłowanie do literek SKATE i innych zbliżonych patentów, ale wydaje mi się, że nawet tam, te X lat temu, różnorodność była na nieco wyższym poziomie. Zresztą - który sadysta wpadł na tak tragiczny dobór koloru czcionki na tej liście?!
20260810-01KZH9MKABSTQ0S77YPC2VJTJM-4693186B-B63A-4929-A4AC-B963856C5223
Oczywiście problemy Skatesterre nie kończą się na otoczce. Sam gameplay też wymaga potężnego szlifu i przypomina raczej coś, co zbyt mocno zakotwiczyło w erze PSX. Bywa to mało responsywne, zawsze pozostaje pokraczne, bohaterka znika po upadku, żeby było wygodniej nie tworzyć animacji leżenia czy wstawania, a nie tak dawno wydane remastery czterech części Tony’ego to największa zmora dla tej gry, bo nie widzę żadnych powodów, żeby łapać za to kosztem tamtych - nawet przy okrojonej muzyce. 

Tutejsza nie jest napędzana żadnymi hitami, ale muszę przyznać, że ścieżka dźwiękowa bardzo skutecznie imituje popularniejsze zespoły. To ten zestaw artystów, którzy próbują grać muzykę podobną do swoich idoli i przysiągłbym momentami, że leci tu jakiś Offspring. Szkoda tylko, że lista utworów zamyka się w 12 piosenkach - powtórki nawiedzą wasze uszy bardzo szybko.
20260810-01KZH9MBJNEX54JP2XTVVV9E35-9F9CCBD2-1DF3-455D-900D-A75B4AB6291C
Dostajesz więc mało map (bodajże 7), mało piosenek, małą różnorodność celów, JEDNĄ postać i stale pokraczną mechanikę jazdy ze zdecydowanie za blisko usytuowaną kamerą (jest opcja oddalenia, która zmienia niewiele). Jeśli twórcy są fanami Tony’ego Hawka, to wstyd (lub zwyczajnie brak umiejętności) po latach nie rozpoznawać takich detali, które czyniły tamtą grę przyjemną, a tą wprost przeciwnie. Za dużo skupili się na ozdobnikach pokroju strojów naszej Surfsterre (Sterre Meijer) - faktyczna postać w tym sporcie, która użyczyła swojej podobizny - a za mało na szlifowaniu tego, co najważniejsze. Jak gameplay w takiej grze nie zagra idealnie, to co nam zostaje? 

Dziękujemy za klucz do recenzji wydawcy 


Plusy:

Thumb Up

Znajdzie się ktoś wygłodniały, kogo nostalgia zaślepi na tyle, by cieszyć się tutejszymi trikami, a całość jest względnie tania

Thumb Up

Ścieżka dźwiękowa udanie imituje…


Minusy:

Thumb Down

…sama gra już niekoniecznie - mechanicznie jest daleko w tyle za Tonym

Thumb Down

Kamera za blisko bohaterki - da się przybliżyć, by wciąż była niewygodnie blisko

Thumb Down

Zawartość jest śmiesznie mała, a cele poszczególnych map mocno powtarzalne

Thumb Down

Nadmierne skupienie się na ozdobnikach

3 / 10

Nasza ocena

Awatar

Niko Włodek

Postaw mi kawę na buycoffee.to


Komentarze (0)

Zaloguj się lub zarejestruj aby dodać komentarz