Bogata w historię gra więzienna, gdzie trafiamy w pełne kryminalistów miejsce jako jedna z dwóch postaci. Tam podejmiemy szereg decyzji, które wpłyną na rozwój wydarzeń i poprowadzą nas do jednego z czterech dostępnych zakończeń. Gra pojawiła się na Nintendo Switch 5 marca i jest RPGiem, który bardzo mocno inspiruje się systemem wykorzystanym w Disco Elysium. Wiele wydarzeń zostanie poddane próbie rzutu kośćmi, które podparte będą konkretnymi parametrami naszej postaci.Życie za kratami ma pewne cechy stałe, które domyślnie mamy wykorzystać na swoją korzyść. Szukać luk w systemach obronnych tej placówki. Działa ona wg stricte określonych zasad i wg ściśle określonego planu. Zaimplementowano tu system godzinowy, który zmusza nas do zmiany scenerii po określonym czasie.
W tych murach są też konkretne grupy/gangi, które odpowiedzialne będą za zlecanie nam zadań, gdzie kluczowym czynnikiem będzie czas i możliwość wykonania niektórych z nich w określonych momentach. Funkcjonuje tu również system reputacji, który zbliżając nas do jednej grupy, oddali od drugiej.Back to the Dawn zachwyci wielu swoją głębią i ukrytymi zależnościami, które są dość logicznym następstwem naszych działań. Podejmując się mini-gry związanej z wyciskaniem, dobre rezultaty zwiększą sympatię do nas pobliskich trenujących. Nawiąże z nimi umowną relację przez działanie poboczne. Takich mini-gier w Back to the Dawn jest sporo i mają one różnorodne mechaniki. Wyciskanie to seria przycisków, które trzeba wcisnąć, a prasowanie to odliczanie sekund w głowie, by zbliżyć się do sugerowanego czasu.
W grze cały czas będziemy zarządzać swoimi zasobami i dbać o swoje parametry psychiczno-fizyczne. Musimy jeść, dbać o zdrowie i kondycję poza oczywistą budową relacji z konkretną postacią, która odblokuje nam dalsze możliwości z nią związane.Gra intrygująca, godna podziwu, ale… niekoniecznie wyjątkowo ciekawa. I tu już muszę wjechać na subiektywne odczucia, które w ogóle mogą nie dotyczyć pozostałych grających. Zazwyczaj lubię antropomorficzne zwierzęta, które pełnią rolę bohaterów, ale w tematyce więziennej mnie drażniły. Uwierały w kwestii atmosfery, podstępnie ją zabijając. Nie czułem więziennej aury. Ani przez moment nie było tu zaszczucia, które temu miejscu powinno towarzyszyć. Nawet zejście do karceru było wygładzone i nijakie. To RPG, gdzie więzienie jest tylko tłem. Nigdy nie wybrzmiewa należycie, co jest problemem uwierającym immersji. Z pozoru żaden problem, ale gdy odejmiemy ten czynnik, to traktujemy ten tytuł jako szereg misji do wykonania - dość płytkie doświadczenie.Ważnym aspektem dla wielu może być też to, że gra ma limit czasowy. Trwa 21 tamtejszych dni, po których dochodzimy do jednego z rozwiązań. Oczywiście nie będzie to aż taki ekspres i zaoferuje kilka-kilkanaście godzin rozgrywki + bardzo bogate replayability, ale warto to dorzucić do kwestii więziennego klimatu, gdzie ta nić porozumienia ze współwięźniami bywa błyskawiczna/natychmiastowa. To też powód, dla którego będzie trzeba rushować niektóre momenty, niejako jeszcze dotkliwiej uderzając w atmosferę całości.Jest to więc dość duży paradoks. Gra głęboka, z fajnymi mechanikami i masą ciekawostek do odkrycia, w której cały czas gonisz przed siebie i niekoniecznie masz możliwość ją chłonąć. Chcieli przede wszystkim zbudować atmosferę, przez którą następnie kazali Ci przebiec jak najszybciej. Inna sprawa, że więźniowie są tu szalenie mili w większości, co też trochę gryzie się z należytą wizją tego miejsca.
Dziękujemy za klucz do recenzji firmie Sandbox Strategies
Plusy:
Wydarzenia w grze rozwiązywane za sprawą konkretnych statystyk i rzutu kością