Staram się nie stronić od gier mniejszych. W indykach często można się zauroczyć prostotą czy pomysłem. Blueberry w teorii łączy obie te cechy i ubiera je w trudną tematykę ludzkiej psychiki. Dokładnie kobiety, którą poznajemy w momencie bycia odsuwaną na bok starszą Panią. Odsuwaną przez rodzinę. Gra studia Mellow Games to surrealistyczna podróż w przeszłość, by poznać jej historię i zmierzyć się z przeciwnościami, które ją kształtowały. W prostszych słowach to platformówka, gdzie w trakcie kolejnych sekcji skakanych dostaniesz drzwi z realnym wspomnieniem. Głównym tematem będzie relacja naszej bohaterki z jej matką. Od bycia zauroczonym ciasteczkami dzieckiem, przez nastoletni bunt, aż do czasów tej starszej Pani z początku gry.
Gra podzielona jest na cztery rozdziały, które wpływają na oglądany przez nas świat. Całość zajmuje około 2h i poza tą odważną próbą podjęcia trudnego tematu, to niestety nie jest niczym szczególnie dobrym. Platformówka z tego nijaka. Okazjonalnie trafimy na jakieś zagadki środowiskowe, ale całość praktycznie przeskoczy się sama… o ile oczywiście nie zaczną nas oszukiwać tekstury. To dość chybotliwa konstrukcja, która potrafi z nieznanych nikomu przyczyn odebrać nam grunt pod nogami. To ten rodzaj gry, gdzie platformy nie zawsze działają. Może Ci się wydawać, że masz na czym stać, ale akurat skrypt odczyta to inaczej. Śmierć nie jest bolesna, przywraca nas bardzo blisko, ale wciąż to dość irytujące doświadczenie. A już szczególnie gdy wersja na Nintendo Switch nie została przeportowana na “język” tutejszego kontrolera. Wiadomo, że przyciski mamy rozłożone inaczej, a tu nikt nie pokusił się, żeby indykatory dostosować do naszych potrzeb. Tym sposobem tutejsze “A”, to nasze “B”, a “X” to “Y”. Niby do przyzwyczajenia, choć i tak będziesz się z rozpędu mylił, ale tak być po prostu nie powinno. Nie można chyba aż tak olać portu swojej gry… Tym gorzej, jeśli gra wyceniona została na 50 złotych, co naprawdę uważam za jakąś wygórowaną półkę, patrząc na: stan techniczny, długość, jakość. W moim odczuciu to ciekawostka na poziomie 20 złotych, gdzie i tak trzeba będzie się pogodzić z jej uciążliwymi niedoskonałościami. Pomysł może i był, ale wykonanie jest byle jakie. 2 minuty skaczesz, wchodzisz przez drzwi, tam odgrywasz krótką scenkę, zbierasz część układanki i układasz na dedykowanej planszy. Niekoniecznie warte zachodu.
Dziękujemy za klucz do recenzji firmie Hidden Trap
Plusy:
Podjęto odważny temat
Minusy:
Platformówka z tego nędzna, a konstrukcja poziomów potrafi oszukiwać
Nikt nie dostosował indykatorów do kontrolera Nintendo Switch
Krótka, bez ciekawszych zmiennych w gameplayu, a wyceniona prawie jak indyk z górnej półki