Zrzut ekranu 2026-07-15 112346

Właściciel zdjęcia: Undercoders

Recenzja Denshattack! na Nintendo Switch 2

Mówili Tony Hawk's, wspominali Jet Set Radio i w tej atmosferze wszyscy fani takich trickowych gier czekali na Denshattack! Produkcję studia Undercoders, która przenosiła charakterystyczny cel-shading, czy też listę zadań do wykonania w danych obszarze, na język kolejowy. W ich grze wsiądziemy za sterami szalonego pociągu, który z PKP będzie miał niewiele wspólnego.
20260711-01KX3NM9Z45NXWHGXVM5JGJMFW-29A7DF1C-DFCF-43CF-A53B-4F8773111A46
Denshattack!, choć jest grą bardzo mocno osadzoną w klimatach takiego Tony’ego Hawka, ma solidnie zarysowaną i uzbrojoną w częste przerywniki fabułę. Jako dostawczyni ramenu dowiadujemy się o tytułowych Densattackerach, którzy cechują się nadnaturalnymi zdolnościami za sterami takich wagoników, co rzuca nas w podróż po całej Japonii. Z początku będzie to chęć zostania najlepszym z nich, udowodnienia swojej wartości, aby szybko przejdzie do pozyskiwania nowych znajomości i walki ze złowrogą korporacją. 

Powiedzieć, że ta gra jest szalona, to nie powiedzieć nic. Denshattack! już od pierwszego rozdziału daje się poznać jako produkt o pełnej palecie kolorów, kontrolowanym przez twórców zamieszaniu i ciągłej próbie odnalezienia się w tym szaleństwie przez gracza. Na przestrzeni 9 rozdziałów w kampanii będziemy nieustannie karmieni czymś nowym. Gdy już na etapie trzeciego z nich będziesz czuł przesyt i trudno Ci będzie sobie wyobrazić, co jeszcze ten pociąg mógłby robić, to ludzie z Undercoders pójdą o krok dalej. Oni ZAWSZE idą o krok dalej.
20260711-01KX3NME4Z3SWX99XVPXZX05VN-4778885E-53A8-44F6-9DF4-B522FA6C308A
I w tym szaleństwie definitywnie jest metoda, bo ta gra to produkt, który pokochasz i znienawidzisz jednocześnie. Te tory będą tak zagmatwane, że przede wszystkim ustawią się z wjazdem na Twoją ambicję. Będzie szybko, coraz więcej technik będzie się tu mieszać, a Ty czasami możesz w ogóle nie ogarniać, co dzieje się na ekranie, skupiając wzrok przede wszystkim na znacznikach, które podpowiadają rozwiązanie następnego problemu. To ta gra, gdzie pomoc jest nieustanna, a Ty nigdy byś się nie odważył z niej zrezygnować. 

W samo Denshattack! można grać na dwa sposoby. Pierwszy zakłada przejście gry. Zobaczenie wszystkiego, co ma do zaoferowania, bez większego wglądu na listę zadań czy oczekiwań czasowo punktowych od gry - każdy level ma swój oczekiwany limit czasu na ukończenie (można przekroczyć, po prostu ocena będzie mniejsza), jak i sugerowaną wartość punktową osiąganą z tricków (również podzieloną na trzy progi, ale w formie czysto opcjonalnej). Możesz zwyczajnie dojechać do mety każdej z plansz i oglądać rozwój równie szalonej fabuły. Wtedy zamkniesz się poniżej 6-7 h, a każdy level będziesz mógł przepchnąć kolanem - wpadka niesie tu lekką formę kary i po prostu cofa Cię o kilka segmentów, gdy licznik czasu wciąż leci (tracisz bardziej czas niż możliwość kontynuowania). Jeśli jednak ten wjazd na ambicję i sympatia do tej gry będą większe, to zostaje Ci maksowanie wszystkiego, co ma do zaoferowania. Próba ukończenia każdego wyzwania (które często zakłada przejście planszy bez żadnej wpadki) wydłuży obcowanie z grą do… powodzenia. Na pewno będzie wskazana znajomość danego levela, więc i nieustanne powtórki.
20260711-01KX3NM5XV7C6R055B5YBEYAKC-E47AF82E-603F-4BF0-943D-5695A7D4897E
W kampanii spotkamy kilka typów misji. Najczęściej będziemy musieli po prostu dojechać do mety dowolnym sposobem (są opcjonalne trasy), ale znajdziemy tu też wyścigi, gdzie będziemy strącać konkurentów (całość dość umowna i nawet niekoniecznie wypada ją nazwać wyścigiem sensu stricte), konieczność osiągnięcia progu punktowego w określonym czasie (festiwal tricków), serię małych zadań rozrzuconych po większym terenie (przyzwoita kontrola chaosu w konstrukcji poziomów podkrada nam tory, które prowadziły do już wykonanych celów), czy boss fighty. A te ostatnie to już totalnie odpięte wrotki. To, jak ta gra miło potrafi Cię zaskoczyć, to przekracza pojęcie. Podobne zamiłowanie do serwowania nowych patentów jest też przy bossach, a ja nawet nie pokuszę się o wymienianie ich, żeby nie zepsuć frajdy. Wierzcie mi, że to często najlepsze, co ta gra oferuje, a przecież bazowo już jest bardzo dobra. 

Sam nasz pociąg to też szansa na delikatną customizację, a z czasem nawet podmianę na inny model. Te możemy dokupować, ale ich zmienne będą głównie odczuwalne u tych, którzy podejmą się maksowania całości. Każdy ma swoją dobrą i słabą stronę. Jeden będzie szybciej nabijał punkty, inny lepiej utrzyma balans.
20260711-01KX3NM2KEMP6B9RY1ZE2MFNSJ-9AEA268E-A64C-47DD-9840-29B68DDAC91B
Wspomniana nienawiść do Denshattack! zacznie się już na etapie sterowania, które wyda się pokraczne, by dopiero przy nadmiarze technik nabrać nieco więcej sensu. Skaczesz ZR, driftujesz ZL (umowny QTE, żeby nabrać prędkości), sygnał/klakson to wciśnięcie prawego analoga, a przecież trzeba jeszcze kontrolować tor lewym analogiem i trickować prawym - wierzchołek góry lodowej, jak wspomniałem. Będziesz się mylił, będzie to nienaturalne, a skłamałbym, pisząc, że to kiedykolwiek się zmieni. Im więcej technik, im szybciej pociąg będzie pędził (a taki przedostatni level, to czyste szaleństwo), to tym łatwiej o błąd. Rzucą Ci po prostu trzy skoki ze zmianą toru w powietrzu, by uśpić czujność i zaraz oczekiwać sygnału/klaksonu, którego nie używałeś od X czasu i już nawet nie pamiętasz, jak to leciało. Ta gra na tym żeruje i to może drażnić, ale to też niezbędnik tego, do czego dążyli twórcy - oczekiwania byś się tych leveli uczył. 

Są też tanie sztuczki, które już trudno mi usprawiedliwiać. Czasami nie sposób się zorientować, co się dzieje na ekranie. Natłok jaskrawych kolorów doprowadza do oczopląsu, a skupienie na samych znacznikach (też niekoniecznie fajny model zabawy) bywa zwodnicze. Wykrzyknik, który sugeruje skok, nigdy nie powie, jak długi miałby być to skok. Jest tu konieczność przytrzymania przycisku, by skoczyć dalej, więc po samym wykrzykniku nie wiesz, czy gra oczekuje teraz długiego susa, czy wręcz będzie on prowadził do upadku, bo nie zdążysz skoczyć kolejny raz przed wyskocznią. To w teorii też element wspomnianej nauki, ale na pewno utrudnia coś, co daje tu nieziemską satysfakcję - ukończenia danego levela za pierwszym razem bez żadnej wpadki (cieszyło mnie, jak mało co w ostatnim gamingu). 

Sam styl artystyczny tego wszystkiego, pomimo nadmiaru kolorów, czasem nawet totalnego pierd... zamieszania, uważam za świetne. Przyjemne dla oka, wyraziste, a i klimat Kraju Kwitnącej Wiśni da się wyczuć. Jeśli jeszcze się nie zorientowaliście, to nadmienię, że pierwiastek mangoentuzjazmu będzie tu niezbędny. Choć gra nie wyszła spod rąk Japończyków (to Hiszpanie!), to celebruje tamtejszą kulturę na każdym kroku. Samo umiejscowienie akcji, ramenowe wyjście do fabuły, czy zamiłowanie do Kaiju, powinno to nakreślić, a tego… jak wszystkiego tutaj, będzie znacznie więcej. Czy da się w to bawić z nieustannym skipowaniem fabuły - da i pewnie też niewiele stracisz, ale przy śledzeniu wątku bezpieczniej może być, mieć jakąś mangę na półce.
20260711-01KX3NKY8Y9G0CMQRNVM7XW0PY-E5D70FE2-7FC9-40EB-B184-4C961E521EA5
Wiele się o tej grze mówiło, dużo ludzi na nią czekało, ale nie przypuszczałem, że będzie tak dobra. To arcade’owe szaleństwo w najczystszej, niczym nieskrępowanej postaci, od którego trudno się oderwać - levele są stosunkowo krótkie, więc mają syndrom jeszcze jednej wycieczki. Nawet jeśli nie chcesz maksować, a po prostu się tym wagonikiem przejechać, to jest to gra warto zachodu. To tytuł dla wszystkich fanów gier z tamtych lat, które mają przede wszystkim bawić. I sam się dziwię, że tak piszę, bo tyle razy, co ta gra mi napluła w twarz swoim zamieszaniem, podpowiada mi, że ja już naprawdę mam skłonności masochistyczne w gamingu. Uwielbiam tę grę i jej szczerze nienawidzę.

Dziękujemy za klucz do recenzji firmie JF Games 


Plusy:

Thumb Up

Świetny, wyrazisty art style - nawet przy braku sympatii do Japońskiej kreski, to trudno odmówić uroku

Thumb Up

Szalone i różnorodne boss fighty - niewykluczone, że najlepszy punkt gry

Thumb Up

Ciągłe dokarmianie nowościami, które komplikują przejazd

Thumb Up

Kontrolowany chaosu - to jak te levele są jednocześnie zagmatwane i oczywiste (widzisz, że tam się dzieją cuda, ale dopóki jedziesz, to jest dobrze)

Thumb Up

Syndrom jeszcze jednej tury

Thumb Up

Pozytywny wjazd na ambicję gracza - i mnożąca się ilość godzin dla tych, którzy będą chcieli maksować każdy etap

Thumb Up

Muzyka - choć pominięta w tekście, to idealnie dopasowana do ekranowego szaleństwa i mango-anime klimatu


Minusy:

Thumb Down

Znaczniki bywają zwodnicze - a wydawały się być jedynym przyjacielem!

Thumb Down

Na pierwszych metrach sterowanie będzie pokraczne i wymaga dostrojenia (może odpychać)

9 / 10

Nasza ocena

Awatar

Niko Włodek

Postaw mi kawę na buycoffee.to


Komentarze (0)

Zaloguj się lub zarejestruj aby dodać komentarz