Recenzja Yoshi and the Mysterious Book na Nintendo Switch 2
Nintendo bardzo lubi nadawać pewne ramy swoim bohaterom. Kiedy Zelda dostała przygodę, Mario platformówki, a Donkey Kong też skakał, ale z podrasowanym poziomem trudności, to w drugim rzędzie stał Wario uwięziony z mini-gierkami, czy Yoshi przeznaczony stricte najmłodszym. Zielony gad miał przede wszystkim czarować dzieciaki (...w każdym wieku) kreatywnością i spokojnym tonem. To, zakładam, nigdy się od niego nie odczepi, ale już przy Mysterious Book stracił jedną cechę - swój platformowy charakter. Niezależnie, czy wspominacie Wooly World, czy (gorsze, ale nowsze) Crafted World, to Mysterious Book zmieni wasze postrzeganie gry z Yoshim. O ile z początku jawiła się jako rzecz podobna, to po premierze obnażyła swoje podejście, którym jest seria mikro leveli wypełniona aktywnościami. Nie przejście z punktu A do B, pokonując jakieś przeszkody, a kreatywne testowanie oraz sprawdzanie możliwości tutejszej flory i fauny.
Zaczynamy od wielkiego wybuchu, a dokładnie wypadku wywołanego przez tropiącego tajemniczego ptaka Bowsera Jr. Tym sposobem Yoshi poznają Pana Encyklopedię/Pana E. Książkę, która potrafi przenosić bohatera na swoje strony z obopólną korzyścią, którą jest wiedza nt. wszelkich stworzeń. Czy można je polizać/zjeść, czy lepiej dźwigać na grzbiecie? Zareagują w jakiś specjalny sposób na wodę lub ogień, czy może ewoluują po zjedzeniu owocu? To są tradycyjne problemy tej gry. Problemy mające pobudzić najmłodszych do kreatywności i myślenia, które stoi na drodze naszego progresu znacznie częściej niż suche skakanie. Jako wielbiciel platformówek lubiący się ze wspomnianym Crafted World, nieco cierpiałem z powodu nowej wizji, która jawi mi się jako dość wtórna i jeszcze mocniej targetująca dzieciaki. Jednoznacznie nie da się określić, że to podejście błędne, ale warto wiedzieć, że bawić się tu będzie lepiej pociecha niż starszyzna. Każdy rozdział to seria leveli, które często odblokowujemy po przejściu poprzedniego. Za przejście uznaje się wykonanie głównego zadania, którego de facto nie znamy. Trzeba testować. Kombinować w różne strony z naszym tajemniczym towarzyszem i sprawdzać, jak zareaguje on na otoczenie.
Każdy taki mały level mieści się w dość skromnej planszy, aby nikt nigdy nie poczuł się przesadnie zagubiony - zdarzyć się mogą momenty chwilowego braku weny na rozwiązanie, ale przeważnie nie ma z tym większego problemu. Wewnątrz znajdziemy masę potencjalnych informacji do odnotowania, za które dostajemy gwiazdki. Te niczym w collectathonach odblokowują dostęp do kolejnych rozdziałów, których łącznie jest 10, ale główna linia fabularna zakłada 6 z nich - pozostałe to już true ending i odkrycie kolejnych bonusów. Łącznie zakręci się to w okolicach 8-10h zabawy, choć czasami plansze będą wręcz nieprzyzwoicie małe. Zawsze jednak pozostaną kolorowe! Yoshi nie stracił tu na uroku i wciąż potrafi oczarować. Jest tu kilka przyjemnych zaskoczeń/pomysłów w kontekście mechanik, a każda plansza tłumaczy swój wąski charakter końcem kartki w książce, do której zostaliśmy przeniesieni - to również ma swój charakter i styl. Będziecie kierować wielkim potworem, pływać z równie wielką rybą, czy latać na ptaku lub jeździć na deskorolce. Dzieciaki powinny być zachwycone. Praktycznie każdy level stara się zaoferować coś kompletnie odmiennego. Nie zawsze będzie to niosło ze sobą taki sam szok za kontrolerem, ale starania nie odmówię.
Graficznie jest to całkiem fajnie oddane, choć nie wszystkie elementy robią tak samo dobre wrażenie. Sam Yoshi przeniesiony do książki jest spoko, ale już główny ptak, który narobił całego zamieszania, nie jest najbardziej majestatyczny, a jego mieszanka kolorów niekoniecznie się udała - co tu owijać, jest brzydki. Możliwe, że brak mocniejszego charakteru, jak te włóczki czy kartony, nieco strzelił w kolano Yoshiemu. Nie ma tu efektu wow i poczucia, że to Switch 2. Jakbym się dowiedział, że to bazowo tworzyli na NSW1, to bym uwierzył. Ładne, ale… Trzeba po prostu żyć ze świadomością, że to poranna bajka dla dzieci. Ma taki charakter, że zaraz wyskoczyć by mogły Teletubisie i ich uśmiechnięte słoneczko. Wpisałyby się w ton całej gry, który nie wszystkim musi się spodobać. Rozumiem to i nawet jestem skłonny się podpisać, bo takie nieustanne przekręcanie kartki i odkrywanie kolejnych tajemnic ma swoje granice, a dłuższe posiedzenia z tą grą były dla mnie dość męczące - a takie Crafted World przeszedłem praktycznie na raz, również będąc zaskakiwanym! Nawet można się zacząć zastanawiać, czy ta gra ma sens, jeśli nie masz zamiaru jej ogrywać z pociechą. Z nią u boku na pewno zyska i będzie świetną przygodą. Samemu - mam wątpliwości.
Tu praktycznie masz skakać po głowach, żeby wystukać rytm dziecięcej melodii.
I tu pojawiają się kolejne dość niezrozumiałe decyzje Nintendo. Poprzednie gra miała bardzo cenną możliwość zabawy w kooperacji, której tu brakuje. Trudno to uznać za krok we właściwym kierunku, bo jednak dzielenie tej frajdy z dzieciakiem ma nadrzędną moc w tym wszystkim. A tak musicie mu oddać kontroler i ewentualnie podpowiadać, jeśli sam czegoś nie rozszyfruje.
Podobnie ma się sprawa z brakiem polskiego języka. Ten Yoshi, jak mało która gra, powinien go mieć. I rozumiem, że jest duże prawdopodobieństwo pojawienia się go w przyszłości, ale na premierę go nie ma, co też trudno pochwalać - najwyraźniej jeszcze trochę poczekamy na dodawanie go przy premierze nowych gier, skoro tu woleli płynąć z angielskim. Da się przy tym dobrze bawić, ale w ograniczonych ilościach, gdzie potrzeba przerwy rośnie z wiekiem. W tej grze nie da się zginąć, oberwać możesz od wszystkiego bez szkody dla Yoshiego, a nawet to będzie trudne, bo mało co ma zamiar Cię tu atakować. To też wygładza doświadczenie zbyt mocno i finalnie je spłyca. Bossowie kończący rozdział rzadko zasłużyli na swój tytuł i na dobrą sprawę mogłoby ich nie być.
Dlatego każdy plus, który tu widzę, ma na nosie okulary z napisem, to nie jest gra dla Ciebie. I ja to rozumiem, wiele jej elementów szanuje, ale gorzki posmak w ustach pozostał. Mam też obawę, że tak może wyglądać przyszłość gier z Yoshim, bo takie małe levele z jakimś wiodącym stworkiem i rzeczami, które są z nim związane, to też dość wygodna rzecz do stworzenia i Nintendo może chcieć to eksplorować w przyszłości. Oby nie. I niech to "oby nie" będzie wymownym podsumowaniem tej gry.
Dziękujemy za klucz do recenzji firmie Conquest Entertainment
Plusy:
Kreatywność na każdym z poziomów
Konieczność odkrywania całej gry, pobudzająca kreatywność najmłodszych
Magiczny świat książki, który ma w sobie sporo uroku
Minusy:
Yoshi zawsze był grą dla dzieci, ale tu poszli w to jeszcze mocniej - brak jakiegokolwiek (!) zagrożenia czy wyzwania, czyni to doświadczenie bardzo płytkim