16x9 Wwe2K26 image1600w

Właściciel zdjęcia: 2K

Recenzja WWE 2K26 na Nintendo Switch 2

2K pozostaje wierne swoim postanowieniom i kolejny raz wraca z wrestlingowym doświadczeniem dla posiadaczy Nintendo Switch 2. Seria, którą opiekuje się Visual Concepts, od lat trzyma równy poziom. Pozostaje idealną kombinacją prostoty sterowania i widowiskowej otoczki. I tak, w innej grze bym tego nie nazwał idealną gamingową kombinacją, ale w próbie przełożenia zmagań zawodników WWE już tak. Ma to być produkt łatwy do konsumpcji i dający ogrom możliwości. Wersja z 2026 roku jest tego dobrym przykładem.
aleister black
Próby przybliżenia zagadnień wrestlingu pominę, bo wierzę, że zainteresowani grą, ten temat choćby delikatnie liznęli. W dużym uproszczeniu WWE 2K to seria bijatyk, które przenoszą te ringowe zmagania na ekrany konsol i próbują imitować emocjonujące pojedynki oraz historie największej federacji, które są dostępne w Polsce na serwisie Netflix - i to z polskim komentarzem. Seria gier od lat zajawiona jest pogonią za coraz pełniejszym doświadczeniem, co z każdą edycją wydaje się trudniejsze, a jednak ma miejsce. 2K26 zadbało o kilka nowych rodzajów pojedynku - z dość świeżym I Quit Matchem na czele - i niezmiennie boostuje rekord w ilości postaci do wyboru. Dziś już przekraczamy liczbę 400. Oczywiście jest tu wiele powtórek, próbujących oddać daną postać z różnych okresów jej kariery, ale wcale nie ma tego aż tak dużo. Samo przescrollowanie przez dostępnych zawodników bywa doświadczeniem męczącym.

W ringu kluczowe zmiany dotyczyć będą dodatku w postaci pinezek, wciąż rozwijanego rag-dolla i bardzo dobrego dodatku z fizycznym wykończeniem naszego zawodnika. Sprawia to, że nie można już kontrować nieustannie ataków przeciwnika, co bywa zbyt OP dla kogoś mocno zaznajomionego z grą.
el grande
Tryby pozostały względnie nienaruszone. Jeśli się rozwijają, to w sposób delikatny - takie MyGM ma więcej opcji pojedynków i szersze możliwości bookowania, ale wciąż pozostaje względnie uproszczone. Dla wielu kluczowa jest postać na okładce i możliwość rozegrania jego kariery w trybie Showcase. Padło w tym roku na CM Punka, który w chwili obecnej dzierży pas mistrzowski i śmiało można go nazwać twarzą flagowego programu Monday Night RAW. Nie dziwi postawienie żetonów na ulubieńca publiczności, ale w spisie walk czeka rażący brak wykluczający ikoniczny pojedynek z Johnem Cena na Money in the Bank w 2011 roku. Oczywiście są tego ewidentne powody - rozstanie z byłym właścicielem, który tam miał spory udział - ale nie udobrucha to fanów. Takie decyzje zmusiły twórców do zapchania listy pojedynków wytworami wyobraźni, które nigdy do skutku dojść nie mogły przez kariery zawodników w różnych okresach. To smutne, że zaczęli rozmieniać na drobne tryb, który bazowo ma się opierać na prawdziwych wydarzeniach - te fikcyjne ogarniemy sobie sami w innych trybach.
stol
Tekst ten jednak sprytnie ograniczę do kwestii Switcha 2, co jest wynikiem dwóch czynników. Po pierwsze to więcej tego samego, co rok temu. Jeśli bym wam tu wstawił tekst z zeszłego roku - TEN TUTAJ - to jest duża szansa, że bym bardzo tam nie kłamał. Nic strasznego, taka już specyfika gier wydawanych cyklicznie, w których lepiej jest rozwijać fundamenty niż co rok stawiać je na nowo. Po drugie… już o tej grze kilka słów napisałem, ale w wersji na PC - TUTAJ. Przydatne o tyle, że mogłem tam zrobić screeny, na które konsola Nintendo mi nie pozwoliła. Miejcie więc na uwadze, że gra wygląda na NSW2 gorzej. Ma tradycyjne problemy z włosami i czasami potrafi się mocno zglitchować - choć tu zrobiła to w trakcie powtórek, więc nie wpłynęło to na odbiór doświadczenia.

Nie mogę jednak powiedzieć, że gra działa tak samo dobrze, jak 2K25. Nowsza wersja ma problemy z optymalizacją, które poniekąd narzucimy jej sami. Oczywistym jest, że seria oferuje walki nawet do 8 zawodników jednocześnie i to właśnie tam macie największe prawdopodobieństwo dropów animacji. Paradoksalnie wzrosną one, gdy zwiększy się liczba graczy - solo nie czułem tego aż tak. Są to problemy dość uciążliwe dla odbioru, bo gra bardzo mocno opiera się na timingu. Każda kontra wymaga od nas wciśniecia odpowiedniego przycisku, co przy spadkach animacji i idącym z nimi w parze input lagiem, może ustawić nam pojedynek na naszą niekorzyść. Ta powolność doświadczenia jest szczególnie odczuwalna, gdy posiadacie ten produkt na innych sprzętach. FPSy mają ewidentną blokadę, ale nie traktujcie tego, jako powód, by omijać to bardzo szerokim łukiem. Ja to czułem, bo miałem dwie wersje pod ręką, ale finalnie i tak częściej obcowałem z grą na Switch 2 - bo wygodniej! To takie klasyczne - jest grywalne, ALE…
kobiety
Sama gra celebruje ilość możliwości jakie oferuje. Ogromnemu rosterowi postaci towarzyszy cały szereg rodzajów rozgrywki. Od tworzenia swojego uniwersum, przez zbieractwo kart, czy możliwość rywalizacji z innymi w bookowaniu kolejnych show swojego brandu. A to i tak tylko wierzchołek góry lodowej. To niezaprzeczalna moc tej gry. Każdy ma ją przyjmować w taki sposób, w jaki sobie tego życzy. I nie jest tak, że rezygnując z niektórych trybów macie z automatu jakiś półprodukt. Tu są niezliczone godziny ukryte w każdym z trybów.

I te niezliczone godziny się przydadzą, bo 2K dopuściło się częstego dla siebie grzechu monetyzacji, które zaczyna osiągać kolejne stadia i rozwija się w nieodpowiednim kierunku. WWE 2K26 zostało uzbrojone w przepustkę sezonową, gdzie od teraz kryje się większość rzeczy czekających na odblokowanie. I czekać będą tam długo, bo żeby osiągnąć 40 tier sezonu pierwszego, trzeba będzie spędzić tu kilkadziesiąt godzin i to też niekoniecznie w dowolny sposób. Taki MyGM dla przykładu nie da wam nic. Będziecie musieli wałkować tyle pojedynków, ile jesteście w stanie wymyślić, a najlepiej pompować zdobywane punkty za sprawą tych najłatwiejszych i najszybszych do zwycięstwa. To trochę zaburza mi wizję rozrywkowej odskoczni, jaką ta gra być powinna. Grind w żadnej formie nie powinien być jej esencją, a próby narzucenia go tym, którzy chcą odblokować swojego ulubieńca, są po prostu strzałem w stopę. Nie chcę nawet wypowiadać się o możliwości pominięcia kolejnych tierów, bo to kwestia nie małych pieniędzy, w bazowo dość drogiej grze.
sol
WWE 2K26 jest jak hasło debiutującego niedawno w federacji Danhausena - Very Nice, Very Evil. Od zachwytu gameplayem i coraz większymi możliwościami w ringu, do sporego zawodu idącego w parze z Ringside passem. To wciąż świetna gra wrestlingowa, ale niektóre kroki są bardzo kontrowersyjne. Zamiast skupić się na przedziwnych decyzjach, gdzie część rosteru ma zdjęcia, a inni tylko rendery (nie mówię o stworzonych na potrzeby trybu fabularnego, bo oni w ogóle nie powinni się krzyżować z prawdziwymi wrestlerami), to oni dłubią najmocniej tam, gdzie trzeba sięgnąć do portfeli graczy. Szkoda, ale na szczęście po zakupie nie jesteście skazani na kolejne płatności, bo gra ma ogrom zawartości i bez nich. Po prostu świadomość tego jest smutna.

Dziękujemy za klucz do recenzji firmie CENEGA Polska


Plusy:

Thumb Up

Kolejny rok, kolejna część i kolejny raz największy roster w historii

Thumb Up

Nowe walki nie są może rewolucją, ale przyjemnym dodatkiem, który poszerza wachlarz możliwości

Thumb Up

Różnorodność w trybach - bo tym można się bawić na wiele sposobów

Thumb Up

Kilka zasadnych poprawek w mechanice rozgrywki - na czele z wyczerpaniem, które odbiera nam możliwość ciągłego kontrowania

Thumb Up

Fundament tej gry to idealne połączenie widowiskowości tej branży z przystępnością sterowania dla wszystkich grup wiekowych


Minusy:

Thumb Down

Działa słabiej od poprzedniej edycji - kwestia większej ilości postaci na ekranie i graczy przy kontrolerach, co wiązać się może z delikatnym (więc i uciążliwym) input lagiem

Thumb Down

Skłonności do monetyzacji rozwijają się w nieodpowiednim kierunku

Thumb Down

Showcase Mode z CM Punkiem ma rażące braki w zestawie walk i idzie za mocno w fantazje - czyli zaprzeczenie tego opartego na prawdziwych walkach/wydarzeniach trybu

7 / 10

Nasza ocena

Awatar

Redakcja Nintendo News

Postaw mi kawę na buycoffee.to


Komentarze (0)

Zaloguj się lub zarejestruj aby dodać komentarz