underling

Właściciel zdjęcia: Abylight Studios

Recenzja Underling Uprising na Nintendo Switch

Moje zamiłowanie do klasycznych beat’em upów potrafi zaprowadzić w dziwne miejsca. W zasadzie każda miłość do gatunku i próba ogrania jak największej ilości gier potrafi to zrobić człowiekowi. Bez tego o produkcji Dummy Dojo bym nigdy nie usłyszał, choć ma przecież kolorową grafikę i wygląda całkiem schludnie. Kilka dni temu mogłem sprawdzić, czy jest tu kogo obijać po pysku, czy może lepiej pacnąć siebie za myśli o potencjalnym zakupie tej gry.
20260512-01KREAP7YF5RB49YJA2Z1KEMYY-2956006C-C782-424A-9875-41A1D7803523
Underling Uprising to według mojej wiedzy produkt sfinansowany na Kickstarterze. Długo gotował się do oficjalnej premiery, a po drodze nawet zaliczył obszerne demo, bądź early access. Ma on być celebracją kreskówek lat 90’, cechując się jednocześnie bardzo luźnym usposobieniem. Urok, nietypowe postacie i humor, a niekoniecznie poważne zło, mrok i próba uratowania świata - choć pewnie by się to dało podczepić i tutaj w stopniu minimalnym. 

Jeśli ktoś jest zboczeńcem, który oczekuje od beat’em upa fabuły - tu tych dialogów jest sporo - to nadmieniam, że gra zobrazuje losy eksperymentów, które wymykają się spod kontroli złowieszczego doktora. Będzie to dziewczyna, która podróżuje z małym duchem, mechaniczny luchador, małpka jeżdżąca na deskorolce i gluto podobny człek. To też ta czwórka będzie naszym zestawem do wyboru lub podziału z innymi grającymi w lokalnej kooperacji.

Wśród nich statystyki mówią, że jeden jest szybszy, ale słabiej bije, drugi odwrotnie, trzecia pośrednia - klasyka! Sęk jednak w tym, że w moim odczuciu w Underling Uprising KAŻDY był wolny, bo i cała gra jest za wolna. I o ile normalnie bym nigdy nie zdecydował się na tanka z mocnym uderzeniem, bo wolę dynamikę, tak tutaj nie czułem wielkiej różnicy. Mecha luchador zyskiwał, bo jego szybkość nie wyglądała tak źle na tle reszty, a przynajmniej szybciej obijał wrogów.
20260512-01KREAP516VHDASEZFX2TY3YH5-ED691913-43EA-4754-BF01-F70EF2FF2721
Wrogów, którymi są podrzędni naukowcy, ochrona i inne, bardziej uległe profesorowi eksperymenty - nie ma za dużo rodzajów, co może być uznawane za problem. Bossowie mają tendencję nas przewyższać gabarytami, ale też próżno tam szukać ciekawych designów - taki też niewielki Jay and Silent Bob Chronic Blunt Punch wypada znacznie lepiej. Miałem wrażenie, że przyjęto w wielu przypadkach ten sam szablon i bardzo zbliżone ataki z lekko dostosowanymi animacjami, co też nie pomagało im mnie zachwycić. Czuć w tej materii pójście na skróty. 

Sam tytuł też nie rozkocha możliwościami w walce. Ciosy, jak wspomniałem, są dość toporne, a poza lekkim i ciężkim atakiem (plus wariacjami z biegu i skoku), możesz jedynie je mieszać na dwa (?) sposoby/combosy, żeby uzyskać inny efekt. Wtórność wkrada się szybko. Tym efektem będzie najczęściej mocniejszy cios “kończący”, który wiąże się z dość dziwną przypadłością tej gry. W trakcie użycia ciężkiego uderzenia w trakcie combo nasza postać ładuje atak. Nie po to, żeby mocniej się zamachnąć, a po to, żeby dać to poczucie kontroli i uderzenia, kiedy nam to odpowiada. Sęk w tym, że w tym stanie jesteśmy praktycznie nieśmiertelni - luchador, choć grałem też innymi, co widać po screenach, był tego koronnym przykładem. Zastanawiam się do teraz, czy jego hit box jest tak mikroskopijny w porównaniu do gabarytu, że oni po prostu chybiają, czy to świadoma (głupia!) decyzja twórców, którą wręcz wypada nadużywać. Od połowy gry, jedyne co było ode mnie wymagane, to szybkie wstukanie kilku szybkich ataków, tak żeby próbujący mnie pokarać wróg “nadział” się na moje ładowanie mocniejszego uderzenia i chybił. Mądre wcale.
20260512-01KREAPDW5C4AZ2KG1M58WG1JY-626E0616-BC0F-4EB0-AD2A-14B21015E089
Oczywiście do zestawu technik dopiszcie supermoc, którą każdy ma indywidualną, ale najbardziej doskwiera w niej to, że ładuje się tak szybko i używamy jej praktycznie co chwila. O broniach wolę nie wspominać, bo uważam je za bardzo nijakie. Może i bolą wrogów, ale mają bardzo krótki zasięg i starczają na trzy uderzenia.

Grę zdecydowanie ratuje styl. Małpa ładna, luchador przyzwoity, dziewczyna ujdzie, a glut… nietypowy. Nie jest to najgorszy zestaw dla beat’em upa i trochę żałowałem, że nie mogłem ich podmienić przy kontynuacji - zawsze lubię taką możliwość w gatunku, która ułatwia testowanie. To tym głupsze, że MOŻESZ wymienić postać w trakcie tej samej kampanii, ale musisz wyjść z gry, załadować save, a wtedy gra Ci na to pozwoli - ...mądre mało.
20260512-01KREAPAS5SZFBDT9S8FDAQ4XJ-7BE69C07-8983-4230-B765-FE3E737C1252
Tak jak lubię ten gatunek i czuję, że Streets of Rage 4 z wtórującymi mu Turtlesami mocno go rozhulały, to wiele pozycji po prostu nie daje choćby zbliżonej jakości ani nawet elementarnego funu. Trochę idę, biję, ale i ja zaczynam się nudzić, a to dla fana gatunku średni wyznacznik, skoro to półtorej godzinna gra. 

Dziękujemy za klucz do recenzji firmie Abylight Studios 


Plusy:

Thumb Up

Styl artystyczny próbujący odtworzyć kreskówki lat 90’

Thumb Up

Barwna ekipa bohaterów z przypadku do wyboru


Minusy:

Thumb Down

Ilość rodzajów wrogów nie powala

Thumb Down

Bardzo wolna walka

Thumb Down

Możliwości na urozmaicenia przy wymianie ciosów niewiele (i to pomimo broni, które mają bardzo krótką przydatność i zasięg)

Thumb Down

Ładowanie mocniejszego uderzenia na koniec combo czyni nas nietykalnymi

Thumb Down

Możliwość zmiany postaci w trakcie kampanii wyłącznie w sposób uciążliwy

4 / 10

Nasza ocena

Awatar

Niko Włodek

Postaw mi kawę na buycoffee.to


Komentarze (0)

Zaloguj się lub zarejestruj aby dodać komentarz