Opowieść o protagoniście, któremu zawsze wiatr w oczy. Człowieku o ciągłym pechu, który wdepnie na naszych oczach jeszcze mocniej. Stanie się ściganym, by mierzyć się koniecznością dojścia do sedna intrygi. The Drifter to point & click w klasycznym wydaniu, ale nie o klasycznej strukturze. Zamiast polowania na piksele (których tu sporo, ale ładne) masz wartką akcję i dość intuicyjne, nie zawsze dobre, zagadki. Jednym z filarów fabuły jest sama postać Micka, który będzie mierzył się ze swoją przeszłością, ale i teraźniejszością, w której… nie może zginąć. Jego świadomość wraca do kluczowego punktu na kilka minut przed śmiercią, co pozwala mu unikać kolejnych zagrożeń. Z gameplayowego punktu widzenia, to oczywiście powrót do checkpointa, by powtórzyć sekwencję. Różnica - jest to element całej opowieści.
Opowieści, która podobnie jak bohater nie lubi zagrzać miejsca. Jak ten tytułowy włoczęga zmienia ona swój ton bardzo często. Czasami wręcz łapiąc nas na wykroku i totalnie wywracając do góry nogami gatunek, w jakim wydawała się nieustannie obracać. I choć jest to element podtrzymujący tempo i spinający się z samym tytułem, to trudno go jednoznacznie popierać. To ryzykowna zagrywka, która wielu ludzi może skutecznie od tytułu odbić. Sam jestem w tych, których absurd całej sytuacji zostawił zmieszanym. Nie mam jednak wątpliwości co do wspomnianego tempa. The Drifter to coś na wzór gry narracyjnej, gdzie zagadki stoją z boku akcji. Może nie na drugim planie, ale jako ten sidekick protagonisty, który zawsze jest, odezwać się może, ale raczej nie on będzie grał pierwsze skrzypce. Dużo opiera się na rozmowach, rozwiązania problemu są często prozaiczne, ale dzięki temu nigdy nie staniesz przed dylematem, że przedmiot X mogłeś zostawić w miejscu Y albo nie wyczerpałeś linii dialogowych z postacią Z - to ostatnie występuje, ale ilość postaci i lokacji jest na tyle skondensowana, że trudno mówić o zagubieniu.
Czy jestem fanem takiego typu łamigłówek? Niekoniecznie, ale łatwo zaakceptować, że Drifter to coś innego. To nawet wybrzmiewa w kwestii kontrolera, który bazowo był dostępny w wersji na PC. Nietypowa sytuacja w gatunku opanowanym przez mysz. Z jednej strony działa tu najbardziej zasadny dla analogów system z namierzaniem prawym analogiem okolicznych przedmiotów, ale akurat w tym przypadku zdarzyć się mogą sytuacje, że ilość tych rzeczy nie będzie dobrze współgrać z dość dużymi indykatorami - w prostych słowach ten skos, który wydaje się wskazywać intuicyjnie na pożądany przedmiot, nie będzie w tym miejscu, w którym powinien. To detal do przeżycia, jasne, ale jednak potrafił mi doskwierać w niektórych momentach dość znacząco. The Drifter to z jednej strony solidny voice acting i świetny pixel-art, a z drugiej bardzo odważne podejście do opowieści, które nie wszystkim się spodoba. Zagadki są, ale raczej w formie spoiwa niżeli głównej atrakcji. To point & click kłaniający się bardziej tym, którzy niekoniecznie ten gatunek uwielbiają.
Dziękujemy za klucz do recenzji firmie Strange Signals
Plusy:
Świetny pixel art
Bardzo dobry voice acting
Tempo tak dobre, że to prawie gra narracyjna…
Minusy:
…co niekoniecznie musi się podobać rdzennym fanom łamigłówek
Fabuła dość odważnie pozwala sobie na zmiany nastroju
Jak przeważnie zgadzam się z Twoimi opiniami i opieram swój wybór gier na podstawie Twoich recenzji, tak tutaj jednak ocena 7/10 to, według mnie, trochę za mało. 8 minimum. Jako fan przygodówek point and click, według mnie, nawet i 9.