glbf20260701100537806cafr

Właściciel zdjęcia: Ubisoft

Recenzja Monopoly: Star Wars Heroes vs. Villains na Nintendo Switch 2

Monopol, jaki jest, każdy widzi. Wszyscy mieli pewnie styczność z tą najpopularniejszą planszówką, która z racji swej formy potrafi mocno rozciągnąć rozgrywkę. Jednocześnie zmiennych za wielu nie oferuje sama w sobie, więc ciągłe wykupywanie Boardwalków czy innych Park Place’ów, żeby terroryzować ludzi zbliżających się do pola Start, może mieć swoje granice. Ubisoft, mający gamingowe prawa do marki Monopoly, zaoferował ostatnio alternatywę. 

Monopoly: Star Wars Heroes vs. Villains pojawiło się na obu Switchach 30 czerwca i jest odświeżeniem skostniałej (choć wciąż świetnej!) formuły. Nie będę się rozwijał na temat podstaw, bo wykupienie pełnych zestawów miast i rozbudowywanie ich, powinno być wszystkim znane.
20260704-01KWPZX9VY12K6GNGVNX8KGW5A-70AEEF2A-BAF0-4CB2-BFCA-9F78EDD30DDA
Star Warsowa wariacja to nie tylko przetłumaczenie tamtej planszy na język Jedi - a takich wydań mamy w sklepach mnóstwo. To osobliwe spojrzenie na zasady. Nie unikniesz przeświadczenia, że grasz w Monopol, ale jeśli cenisz sobie w nim powolny rozwój, budowanie imperium, długofalowe zarządzanie finansami, to niekoniecznie tak będzie to wyglądało tutaj - choć to ostatnie jest równie ważne, jak w każdym aspekcie życia. 

Rozgrywka, a warto nadmienić, że tylko wokół niej (online z crossplayem i offline) będziemy się tu kręcić, zaczyna się od wyboru trzy lub dwuosobowej ekipy. Gramy tutaj bowiem w formacie 2v2 lub 3v3. Możemy mieszać dostępne postaci, nie ma konieczności trzymania się złych lub dobrych, ale niektóre wybory bohatera zablokują nam wybór innych. Samo to, czy zagracie de facto 1v1, a po prostu każdy z graczy będzie miał po X pionków, czy faktycznie znajdziecie dostateczną ilość osób, żeby każdy grał swoim, to już sprawa drugorzędna.
20260704-01KWPZXW75A3Q48QK4M1GERG7Y-5A570E70-F2D8-4470-9A32-13343861761C
Zabawa polega na walce wpływów. Punktacji widocznej u góry ekranu, która na bieżąco pokazuje, która ekipa jest na prowadzeniu. Wpływy te zwiększamy, kupując i rozbudowując swoje tereny, jak i wykonując zadania główne, włączające się tej ekipie, której pionek przejdzie przez pole Start

I gdzieś tam, taki wyścig do tego pola, może rodzić się, jako klucz do ostatecznego sukcesu. Sprawia on jednocześnie, że gra ma swój z góry określony finał, bo na początku ustalamy limit tych wydarzeń - po jego osiągnięciu, czyli po określonej liczbie pionków przekraczającej Start, rozgrywka się kończy. Wygrywa ten, który w tym czasie zebrał większe wpływy. 

Takie przekroczenie przenosi nas do kluczowego wydarzenia z uniwersum Gwiezdnych Wojen, co będzie miało swój urok dla fanów (prezentowane jest to w formie cutscenki), ale sukces i zysk w postaci wpływów ogranicza do prostej mini-gry i rzutu kością. Każdy z ekipy ma swoją turę na rzut, a celem może być określona wartość, czy wyrzucenie konkretnej wartości na jednej z kostek. Nie jest to nic trudnego, a wręcz mam żal, że były to motywy za łatwe. Gdzieś potęgowało to wrażenie, że ta gra jest w dużej mierze tym wspomnianym wyścigiem. Im więcej takich wydarzeń zaliczysz, tym większe szanse na sukces, a plansza Monopoly jest na tyle szeroka, że trudno czasami zburzyć naturalną kolej rzeczy - jest więzienie, wyrzucone duble powtarzające rzut, ale to nie są aż tak powszechne momenty.
20260704-01KWPZXEVDYZ0SBQY5PF52JRY9-363077AE-70BD-48C6-8DF9-1DF34CF091FE
Warto tu jednocześnie dodać, że nie ma pola kolei, a zamieniono je na Hiperprzestrzeń, która pozwala podróżować między tymi “środkowymi” polami lub zdecydować się na podróż do pierwszego wolnego lub naszego miasta. Gdzieś tam element taktyki można z tym mieć. 

U podstaw pozostaną jednak zasady rozbudowy i wykupywania znane z klasycznego Monopoly, ale potrafią one dofinansować naszą kieszeń, jeśli staniemy na posiadane przez nas pole - dodając kasę z jego kieszeni, jeśli zrobi to przeciwnik. Nie jest jednak tak, że dane pole jest wiecznie przypisane do konkretnej ekipy. Jeśli stojący na nim bohater ma odpowiednie środki, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby podkupił ten teren bez możliwości reakcji przeciwnika - oczywiście wcześniej płacąc haracz za to, że tam stanął. Ot, podbieramy sobie wszystko, jeśli mamy finanse. Z jednej strony zbrodnia dla tej powolnej rozbudowy swojego imperium znanej z Monopolu, z drugiej bardzo ważny aspekt dla tej dynamiczniej, Star Warsowej wersji, gdzie zwycięstwo zawsze musi się ważyć do końca - odbierając dane pole zyskujemy wpływy, które oczywiście traci ekipa przeciwna.
20260704-01KWPZXJBECH3NMX99X809HZ82-E76EE3F4-A344-47F3-95D5-67851E156A4B
Mamy tu jeszcze kilka pól tematycznych, związanych sticte z uniwersum i pozwalających wykorzystać galaktyczne wpływy na uprzykrzenie życia rywalom, ale skończylibyśmy, opisując każdy tajnik rozgrywki - co w sumie zrobiłem, ale jak inaczej opisać elektroniczną wersję planszówki?! Musimy jednak zahaczyć o ten najważniejszy. Najmocniej promowane było słowo versus, które faktycznie zakłada rywalizację dwóch graczy, jeśli stoją oni na tym samym polu. Za to odpowiadać musi oczywiście rzut kością, a przegrany ma wypłacić gotówkę triumfatorowi. Nic przesadnie wyszukanego. Obrońca stojący na polu zaczyna, rzucając swoimi kośćmi, a atakujący musi wyrzucić więcej, mając możliwość strącenia ich i przestawienia kości broniącego. Czy warto było to aż tak promować? Raczej nie. Już w trakcie zabawy zorientujecie się, że takie sytuacje wcale nie są tak częste - szczególnie w późniejszej fazie, bo zaczynając w tym samym miejscu znacznie łatwiej trafić na siebie niż wtedy, gdy już mamy rozstrzał pionków w każdym kącie planszy. Nie sądzę też, że jakoś wymownie rzutuje to na samą rozgrywkę. 

Zdecydowanie większą rolę mogą odegrać umiejętności postaci (kolejna zmienna). Postać to nie tylko ulubieniec z Gwiezdnych Wojen, ale gwarancja jakiejś pasywnej lub aktywnej pomocy (te aktywne z cooldownami). Pasywnie może to być zwiększenie ilości rzucanych kości podczas walki lub możliwość powtórzenia nieudanego rzutu w trakcie wydarzenia. Aktywne to przywołanie sobie pola specjalnego na zawołanie lub nasłanie swoich wojsk na konkretne i pobliskie pole, mając możliwość przejęcia go. W tym już można nakreślić sobie jakąś taktykę i zmienić obraz gry.
20260704-01KWPZXNHM3EVF6BEEEQFKDTJV-49F36F36-00D1-44B9-8598-0340A350BF7C
Star Wars Heroes vs. Villains zmienia sporo. Tutorial na szczęście nie jest aż tak długi, a kolejne lekcje idą dość szybko, co też powinno być dobrze odebrane - nikt nie lubi planszówki, którą rozkładasz godzinę, a uczysz się zasad kolejne dwie. Mam wrażenie, że jak ktoś lubi Monopol, a jest przy okazji fanem tego uniwersum, to będzie to ciekawa odskocznia. Urzeknie sposobem przedstawienia tych wydarzeń, samym wyborem z dość sporej puli postaci, czy celebracją samego Star Wars na każdym kroku. Takich smaczków jest tu pełno, co na pewno będzie niosło dodatkowy atut. 

Czy sama w sobie jest to pasjonująca planszówka, która broni się równie mocno, co oryginał? Nie. Ma ona swoje ewidentne limity, a zastrzyki gotówki (choćby z losowych kart) potrafią zmienić za dużo - dopuszczalny jest tu też debet, więc bankructwo Twojej gry nie kończy. Możliwość podkupywania swoich miast rozumiem, ale dość klarownie zwiększają one wartość tutejszego pieniądza. Równie wielki wpływ na wszystko ma przekroczenie pola Start, a to nie Grzybobranie, żebym przede wszystkim ścigał się do mety. Tu mam wrażenie, że tak jest, na co bezpośredni wpływ ma łatwość w osiągnięciu tych wymagań i zyskaniu bonusowego wpływu. To wszystko ma krótką kołderkę, jest specyficzne, ale jako odskocznia (to słowo klucz) od klasyki się sprawdzi. Cenię w niej to, że jest jasno określony koniec, bo to sprawia, że jedna rozgrywka trwa około godziny. Łatwiej się wtedy namówić na powtórkę. 

Dziękujemy za klucz do recenzji firmie Ubisoft 


Plusy:

Thumb Up

Celebracja Star Wars - żniwa dla fanów, bo postacie, wydarzenia, plansza, to wszystko będzie cieszyć ich oko

Thumb Up

Znacznie szybsza rozgrywka od tej klasycznej

Thumb Up

Element taktyki ukryty w umiejętnościach postaci

Thumb Up

Zmienne odświeżają klasykę i stanowią przyjemną odskocznię…


Minusy:

Thumb Down

…choć mają swoje wyraźne ograniczenia, a wpływ niektórych rzeczy jest zbyt wielki na całość - pieniądze mają większą moc od szczęścia, a wydarzenia są za łatwe do wykonania, co robi z tego wyścig do pola “Start”

Thumb Down

Hucznie promowana walka dobra ze złem to dziesiąta woda po kisielu

6.5 / 10

Nasza ocena

Awatar

Niko Włodek

Postaw mi kawę na buycoffee.to


Komentarze (0)

Zaloguj się lub zarejestruj aby dodać komentarz