Pozwólcie mi tym razem na ścianę tekstu, a zbiorczo zostawię Direct poniżej. Pozwoliłem sobie wczoraj na małe Bingo, które opiewało w tytuły z plotek, jak i mrzonki, o których słyszałem, że się gotują na Switch X czasu temu. Wniosek mam jeden: plotki zasłyszane kiedyś, zazwyczaj się sprawdzały, podczas gdy te podgrzewane bliżej pokazu można wrzucić między bajki. Zero zaskoczenia. Jeśli zaakceptujemy moje oszustwo z Metal Gear Solid, to mogę sobie puścić Hansa Landę z Bękartów Wojny.Pokaz zaczęliśmy skromnie, bo od dobrze znanego Rhythm Paradise Groove (nie miało się to nazywać Rhythm Heaven Groove?!), które trafi do nas 2 lipca. Nie jest to może pierwszy wybór gry na lato dla wszystkich, ale gdzieś tam podskórnie chce to sprawdzić. Seria już jest znana od jakiegoś czasu, ale na Switcha nigdy nie trafiła. Wydaje się jakąś odskocznią na krótsze sesje pokroju WarioWare. Czy złe? Nie. Czy dobre... też nie.
Od CAPCOM można było oczekiwać solidnej ofensywy, bo i oni się dobrze czują na sprzęcie Nintendo. Znaleźli tu swój grunt, gdzie ich silnik dowozi fajne porty, gdy inni krwawią przy procesie optymalizacji. Devil May Cry V był moim pewniakiem na ten pokaz, o którym zresztą pisałem w newsach od jakiegoś czasu. Już możemy przerzucić to z kupki plotek na poważne newsy. Na pewno cieszy, że to dostaniemy zaraz, bo przecież wrzesień już wiele więcej nie udźwignie. Na swoim karku ma ogrom gier, w tym także Onimusha: Way of the Sword. Spodziewałem się jej na NSW2, ale nie wiem czemu myślałem, że dojdzie do tego później. Toż to Capcom, który jak nikt inny dowozi gry równo z innymi sprzętami, to skąd nagle to zwątpienie? Sam nie wiem. Niewykluczone, że to nie było planowane od samego startu procesu produkcyjnego - stąd milczenie w kontekście NSW2. Z czasem stało się to realne i na tyle wygodne do portu, że dojedzie na czas. Na pokazie wyglądało bardzo dobrze. Za to totalnie zapomniałem o istnieniu Dragon's Dogma 2. Nigdy nie byłem fanem jedynki, ale teraz, gdy dwójka wjedzie w porządnym wydaniu, to trzeba będzie przetestować.
Obrosło nam w soulsy i gry soulso-podobne, co mnie niezmiernie cieszy. To mój gatunek, więc czuje się zobowiązany przejść, zrecenzować i kupić w pudełku wiele tych gier, które polubiłem na innych sprzętach. Na pierwszy ogień poszedł Stellar Blade. Faktycznie w kuluarach gdzieś tam padał - bo i gdzie Azjaci mogą chcieć przerzucić swoją grę? Problem w tym, że nawet na pokazie wygląda to średnio. W przypadku gry tak mocno opartej na parowaniu, to może być problematyczne. Nie dziwi mnie absolutnie brak daty premiery. Jeśli mam być szczery, to wydaje mi się, że 2026 nie będzie tam widnieć długo. Raczej przeskoczymy na następny rok. Zdecydowanie lepiej wyglądał Pinokio, Lies of P, który jest jeszcze lepszą grą i pełnoprawnym soulsem. On również zmagać się będzie z koniecznością perfekcyjnej optymalizacji (walka oparta na parowaniu), ale tu zgrzytu nie było - możliwe, że gotuje się znacznie dłużej. Plus na pewno tego wszystkiego taki, że znajdzie on drogę do wersji fizycznej - ciekawe w jakiej formie! A przecież obok tego wszystkiego dowiedzieliśmy się o rodzimym Lords of the Fallen 2. Jedynki nie lubię. Uważam, że to barachło soulsowe, ale dwójkę w wygodnych objęciach Switch 2 sprawdzę z chęcią. Nawet jestem zdania, że to jedyny souls, na którego sobie spokojnie poczekam i nie będę czuł się zobowiązany go sprawdzić na PC - choć trzeba przyznać, że wygląda lepiej niż poprzednia odsłona.
Był też The Duskbloods, ale... dalej nie wiemy nic. Postaram się dostać na te zamknięte testy i zobaczę, czy w ogóle cokolwiek będę mógł o tym powiedzieć.
O Orbitals pisać nie będę, bo to już wałkowaliśmy setki razy i teraz tylko czekać na premierę. Każdy wie, że to wygląda super, ale ile tam będzie gameplayu/mięsa oraz jakiej jakości, to pozostaje wciąż zagadką. Wiem, że Kepler wydał Clair Obscur, ale wydawali też sporo gier mniejszych i wcale się nie zdziwię, jak zamkniemy Orbitals w jakieś 4h. Nie mówię, że to źle, ale zachowuje umiarkowany entuzjazm. Rayman Legends Retold to tytuł, którego nikt nie potrzebował, a teraz i tak każdy go chce. Wybitna platformówka, która może urosnąć do czegoś jeszcze lepszego. Ubisoft będzie NĘKANY przeze mnie na miesiąc przed premierą. Pozdrawiam.
Nie wiem, ile osób życzyło sobie DLC do Pokopii, ale ja, mimo sympatii, raczej odpuszczam. Nie mam obecnie czasu, a potem czuję, że będę go miał mniej. Niemniej to była tak naprawdę pierwsza nowość od Nin podczas tego pokazu - średnio. Zaraz po niej wjechała data nowego Fire Emblem. I tu wracamy do magicznego września. Serio... tam wychodzi wszystko. Do tej pory wszystkie FE przyjmowałem praktycznie na raz. Nie mówię, że siedziałem do skończenia, ale trudno było odpalić coś innego przed napisami końcowymi w przeciągu kilku dni od premiery. Ten, mimo, że wygląda świetnie, będzie miał sporą konkurencję uciekinierów od GTA.
Big Walk - online co-op. Nie dla mnie. Jest szansa, że nie dla... wszystkich, ale gdzieś tam czuje człowiek obowiązek sprawdzenia. Zdradzę, że już zaczęło się ustawianie w kolejce po klucz i nie omieszkałem przystanąć na moment. Lepiej zarezerwować miejsce niż potem żałować! W podobnej orbicie nie moich odbieram One Piece: Grand Gourmet. Samą mangę/anime uważam za topkę (na tyle, na ile się znam, czyli niewiele), ale ta gra to ewidentnie klon czerpiący garściami z komórkowych gier Kairsoftu. Zazwyczaj to produkcje za ~40zł i wszystkie wyglądają tak samo. Tą też szybko rozpoznałem i dopasowałem do tego studia. Sprawdźcie ich poczynania. Macie tam strategię ekonomiczną... wszystkiego. Są to tak pasjonujące projekty, jak Ninjala 2. Myślałem, że jedynka nie siadła, a tu nagle sequel. Potrzebny absolutnie nikomu. Tak jak, tu kontrowersyjnie, nowy online'owy Donkey Kong - DK Challenge. Nienawidze, gdy Nintendo robi CZASOWE gry tego typu. Nigdy człowiek nie wie, czy powinien się angażować. Mario Battle Royal był świetny. I co? I wyłączyli. Tu też może być dobrze, ale świadomość, że wyłączą mnie jakoś odpycha. Wszyscy inni - jutro start.
Poncle podczas jednego z pokazów ogłaszało, że ma tonę projektów. Mniejszych, większych, ale związanych z czymś, co nazywają Survivaton. I powoli będziemy zaczynać ogrywanie tych wszystkich klonów od Jujutsu Kaisen Rumble. Szczerze? Ja wiem, że te survivory wszystkie mają ograniczoną grafikę, ale ten wygląda gorzej. Ma odpychającą i tanią kolorystykę po boku ekranu, a i w centrum raczej nie stanie dumnie obok choćby wampirów.
Dla większości jedną z ważniejszych infomarcji jest odkurzenie serii Xenoblade Chronicles pod Switch 2. Nie wiem, czy to będzie odpowiednia wymówka dla tych, którzy grę ukończyli (bo poświęcenia czasowego to ona trochę wymaga), ale już na pewno będzie nim Xenoblade Genesis, ale na to musicie poczekać do przyszłego roku - a i ta zajawka nie była zbyt wylewna.
Nintenso Switch Sports Resort uważam za niespodziankę, bo i tu myślałem, że sporty ze Switcha były daleko w tyle za sportami z Wii. Nie te czasy, nie ten marketing, nie ten moment życia konsoli na wydanie czegoś takiego. Okazało się, że idą w to dalej i Resort wygląda jak... stara wersja na sterydach. Wiele sportów się powtarza, pozostałe nie powalają. Wyczuwam 6/10, ale jestem jakieś 30 lat za stary, żeby ocenić to wyżej. Na pewno na więcej zasłuży Star Fox i (tu nieco mniej pewnie) Splatoon Raiders, które też musiały znaleźć swoje 5 min, bo są najbliższymi dużymi grami first-party.
Totalnym zaskoczeniem okazał się nowy Final Fantasy. Gdzieś tam złośliwie chciałbym, żeby zrobili z tego exclusive (Nintendo by pewnie bardzo chciało), ale Square zarobi na każdym polu. I to dość bezpiecznie mówię zarobi, bo 2DHD to kura znosząca złote jaja. Mam wrażenie, że koszt produkcyjny nie jest tak duży, więc zarobić łatwo. Wszystkim niezmiennie się to podoba i ja się pod tym podpisuje. Final Fantasy Resonance wygląda jak powrót do klasyki. Klasyki, która przecież została odstawiona na bocznice, a jest wielu graczy, którzy o takiej marzyli. Tylko Square... zmieńcie ten interfejs przy walce, bo wygląda bardzo biednie. Macie czas do 22 października.
Na polu jRPGowych zaskoczeń załapie się też nowy Dragon Quest Monsters, którego w tak szerszej formie zabrakło nawet na pokazie samego Dragon Questa. To też dziwić mogło, że został on oddany w ręce Nintendo. Do nowych bohaterek i stylu z nimi idącego przekonany nie jestem, ale to DQ - usłyszysz motyw przewodni i ruszasz na przygodę.
Niku może będzie grał w Pikuniku, bo Pikuniku od Devolverów. Devolvery dobre.
Klasycznie dostaliśmy też coś, co ja nazywam rapid fire. Szybki zbiór gierek, który poprzedzała prezentacja Metaphor: ReFantazio. Kiedyś tu trafić musiało, a ostatnio twórca się pochwalił wersją Switchową na Twitterze/X w formacie Retold (jakimś rozszerzonym). Tu tego "Retold" zabrakło, więc czy on się pomylił i o Retold wspomniał nie pamiętając, że my nic nie wiemy w ogóle o wersji na NSW2, czy na pokazie tego dopisku zabrakło - nie wiem. Możliwe, że to pierwsze poszło trochę ponadprogramowo. W każdym razie ten szybki strzał zakładał: Atelier Karia - czyli kolejny raz to samo, ale z inną bohaterką? Warhammer 40,000: Space Marine 2 - mało mamy takich gier, a już szczególnie na NSW, więc z chęcią; Observer: System Redux - swoje lata już ma, ale ten gatunek z natury się starzeć nie powinien - plus to odnowiona wersja (brać!); DayZ Cool Edition (who cares?); Metal Gear Solid: Master Collection Vol. 2 - to już wiedzieliśmy; Rise of the Tomb Raider, który DZISIAJ debiutuje na konsoli (i podpowiada, że trójka też znajdzie swoje miejsce); Tales of Eternia, o którym już wiedzieliście z newsów; SnowRunner również z dzisiejszą premierą, na którą niepewnie (bo nie wiem, czy siądzie), ale chętnie (...bo i tak ciekawi) spoglądam. Później jeszcze Fitness Boxing, Everbloom i Final Fantasy XIV Online, czyli albo znane, albo #nikogo.
Dość zaskakująco jedną z ostatnich prezentacji była kolekcja Kingdom Hearts. Wydana wcześniej w haniebnym formacie CLOUD była skandaliczna, bo pierwszy Switch miał obowiązek to dźwigać, ale teraz nadrabiamy zaległości. Wszystko w imię lepszego przyjęcia czwórki, która też się zaczyna gotować na Switch 2 w dniu premiery. Kiedy? Nie wiadomo. Zapowiedź puszczona lata temu została odtworzona raz jeszcze. Trochę szerzej z nią polecieli, ale wciąż informacje są śladowe. Najważniejsze, że w październiku możecie nadrobić zaległości z poprzednimi grami serii, żeby zdać sobie sprawę, że i tak nie macie szans ogarnąć tego lore!!!
Zakończyliśmy nową wersją gry legendy. Tej, która uznawana jest za najlepszą w histori. Nie jedną z najlepszych - NAJLEPSZĄ. O tym, że zmierza ona na Switch 2 mówiło się od jakiegoś czasu (newsy piątkowe - polecam śledzić), a ja czułem, że Nintendo nie zostawi tego pokazu bez czegoś dużego. A coś duże w tym świecie, to Mario lub Zelda. Mario w 3D mamy nie zagrać w tym roku, więc z automatu prosiło się o Linka. Dla wszystkich chcących skakać hydraulikiem, to mam wrażenie, że wrześniowy pokaz was prędzej zadowoli. Tam już będę oczekiwał Mariana.