Choć cinematic platformery pozostają przy swoich sztywnych i prostych ramach, to wciąż nie jestem wobec nich obojętny. Lubię to delikatne zabarwienie zagadkami, obszerność tych gier (znikomą, ale zasadną) i prawdopodobnie to jedyny gatunek, gdzie akceptuje dość powolne tempo rozgrywki. Deer & Boy to najnowszy reprezentant gatunku od debiutującego studia, który opowie historię nietypowej przyjaźni. I nie ukrywajmy, jak zobaczyliśmy chłopca i małego jelonka w roli głównej, to od razu wiedzieliśmy, do czego to prowadzi. Pierwsze zasadne pytanie - kto zginie, kiedy i czemu chcą naszych łez? To nastawienie na emocjonalną narrację było dla mnie oczywiste i nawet nie traktuje tego w kontekście spoilera. Szczególnie że nie pójdzie to linią najmniejszego oporu, jakiego moglibyśmy oczekiwać.
Deer & Boy, co akurat uważam za błąd narracyjnej otoczki, bardzo szybko skręci w klimaty sci-fi. Zaczniemy od chłopca uciekającego z domu, który trafił na osamotnionego jelenia, ale tam zacznie rysować się drugie, fioletowe dno.Maź przepoczwarzająca florę i faunę. To często będzie elementem naszych zagadek (nie możemy w tym bagnie spędzić za dużo czasu), a w finalnej fazie będziemy tym wręcz przytłoczeni - dosłownie! Jaki jest cel takiej formy wyrazu? To już odpowiedź dla tych, którzy ukończą grę. Grę, która ma sporo uroku przez swój totalny brak dialogów. Z początku jej to nawet będzie ciążyć, bo nie będziesz wiedział, czemu ten młody chłopak uciekł z domu, ale końcówka zepnie to wszystko w zgrabną całość, a milczenie ma skłonić do interpretacji - spokojnie, nic skąplikowanego. Wciąż emocjonalną, wciąż polującą na łzy.
Na łzy poluje też jeszcze jeden element całości. Optymalizacja na Nintendo Switch. Jakkolwiek bym akceptował tę grę, jej względnie proste zagadki (klasycznie przesuń X, żeby doskoczyć do Y), czy krótki czas trwania, którego nigdy nie neguje w tym gatunku (~3h), to stan techniczny uważam za nieakceptowalny. Gra, choć wydana kilka dni temu, nijak nie korzysta z mocy NSW2 ani nie przygotowuje wersji do niej dostosowanej. W efekcie mamy produkt na leciwego Switcha ze wszystkimi naleciałościami. Ta gra mrozi ekran co kilka minut. Może nawet częściej. Robi to nieustannie i nieustannie czuję potrzebę doczytania dalszego fragmentu mapy. To może i są krótkie zamrożenia, ale powtarzane nieustannie nie mogą nie frustrować. Czasem będą to momenty spokojne, nic od nas nie oczekujące, ale może też to zrobić przed kluczowym skokiem. I jasne, ktoś zaraz może powiedzieć, że checkpoint w przypadku śmierci jest tuż za rogiem, ale to nie zmienia faktu, że siedzisz z tym wychylonym analogiem, w przygotowaniu aż gra ruszy. Absurd. Tym większy, gdy mówimy o cinematic platformerze (średnio skomplikowana konstrukcja) i to tak wyglądającym (...też średnio) - szczególnie źle się na to patrzy w ostatnim akcie. Gdyby nie to lub jak to naprawią, to pewnie będzie można dać Deer & Boy szansę, jeśli jest się fanem gatunku. Tylko wtedy, bo istnieje tona lepszych reprezentantów i tego też nie ma co ukrywać - lepszych artystycznie, mechanicznie i narracyjnie.
Dziękujemy za klucz do recenzji firmie ICO
Plusy:
Emocjonalna historia
Brak dialogów z początku tworzy niezrozumienie historii, by skończyć jako urok tej gry i element wymuszający interpretację
Zagadki są względnie proste i przyjemne, a długość gry zasadna - wszystko w doskonale znanych ramach gatunku
Minusy:
Niekoniecznie jestem fanem motywu sci-fi - nawet jeśli ma on tu swoje uzasadnienie dla kontekstu, to wygląda kiepsko
Optymalizacja kuleje - gra mrozi się nieustannie, co jest efektem dedykowania wydania NSW1 (wydaje się w ogóle nie korzystać z mocy NSW2)