capsule 616x353

Właściciel zdjęcia: Mankibo

Recenzja Montabi na Nintendo Switch 2

Kiedy twórcy Pokemonów tworzą soulslite’a, a kolejna gra w tym stworkowym uniwersum to dopiero 2027 rok, to trzeba zaspokoić głód łapania ich w inny sposób. Montabi to gra studia Mankibo, która przenosi tę mechanikę na grunt taktycznego roguelite’a.

Gra, choć bardzo schludna i sympatyczna wizualnie, jest dość prosta w formie przekazu. Przy pomocy tytułowych potworków masz uratować miasto. Do dyspozycji czeka trzech trenerów o różnych predyspozycjach (jeden bazowy i dwóch do odblokowania w trakcie gry) i aż 60 podopiecznych do złapania i rekrutacji - w tym pula 22 startowych. Oczywiście w zgodzie z gatunkiem każdy run resetuje nasz progres i całą budowę składu trzeba zacząć od podstaw.
20260801-01KYZD80C96TVGSV8RRXSHZWRT-C02EDE91-7B9D-4DCC-814E-0C79A5CAC71E
Sam proces łapania jest uproszczony, bo dotyczy rzucenia ciastka w pokonanego przeciwnika. Po skończonej walce dostajemy możliwość wcielenia jednego z ich ekipy do swoich szeregów, by potem korzystać z jego usług - tak w ekipie wyjściowej (zaczynającej pojedynek), jak i z ławki rezerwowych, wpuszczając go w kryzysowym momencie. 

Walki odbywają się na kafelkach 3x3. Wąskie pole ma zmuszać nas do bardzo przemyślanych działań, które są esencją gry. Uniki, przemieszczanie się i szukanie idealnych synergii poszczególnych Montabii z trenerami. Niektóre lepiej czują się w defensywie, inne to głównie atak. Trenerzy za to mogą boostować lub przemieszczać swoich podopiecznych, co pozwoli uniknąć z góry znanego działania wroga. 

Ruchów dokonujemy z pomocą kart, więc dopisać do tego należy element deckbuildera. Każda z postaci ma określone punkty akcji przeznaczone do użycia w trakcie naszej tury, a po zakończeniu oddajemy pole do popisu przeciwnikowi. Wszystkie elementy doskonale znane w obrębie gatunku - łącznie z mapą w postaci drzewka i polami określającymi konkretne wydarzenia (nie tylko walka).
20260801-01KYZD84N8NME87HPCTDMDPYP6-44D6B7F9-B62D-49D5-91C0-1B0CEEEFDCAF
I o ile żadnej zbrodni u fundamentów nie popełniono, to będąc brutalnie szczerym - w ogóle nie chciało mi się w to grać (i tu mowa z pozycji fana gier turowych/taktycznych i deckbuilderów). Połączenie tych stylów rozgrywki w ogóle nie zagrało. Taktyczne pojedynki wydają się zbyt długie. Gdzieś tam jest pewna prawidłowość w rogalach, że nasza postać rośnie w siłę na tyle, że z czasem te początkowe etapy wręcz dziesiątkujemy usprawnioną ekipą - wszystko w prostym celu, żeby nas nie zamęczyć tym samym. Tu tego nie czułem. Raczej cały czas widziałem podobny schemat i przygrywającą tą samą muzykę. Nawet jeśli miałem mocniejszą ekipę, to sam proces rzucania tych kart zdawał się uciążliwy pod kątem sterowania. Bardzo łatwo na Switchu stracić orientację swojego wskaźnika (kiepsko nakreślony), co ma wpływ na cały odbiór gry, na czele z podglądaniem zamiarów przeciwników. W zasadzie podstawowe funkcje rosną do rangi zbędnie skomplikowanych - oznaczenie postaci czasami nie działa (musisz ponawiać), niemożliwe rzucenie karty nie jest jakoś klarownie nakreślone (a po prostu oczekuje Twojego pustego kliknięcia, żeby się o tym dowiedzieć), a kursor potrafi pozycjonować kartę ataku (!) na rzucającym - i faktycznie on bije sam siebie... Wiele jestem w stanie wybaczyć ergonomii, ale tu przesadzili. Oznacza to też, że ja nie mogę realnie wpłynąć na to powolne tempo, bo system mi rzuca takie podkręcone piłki

Styl graficzny też nie poprawia czytelności, a karty bardzo długo czekały na to, żebym je od siebie odróżniał. Może to kwestia ilości, gdyż każdy ma tu swój deck (czego robi się szybko za dużo), a może po prostu nijakiego wykonania - niezależnie od wybranej opcji efekt jest ten sam. 

Gra miewa też dość duży problem ze stopniowaniem poziomu trudności, bo może Ci się zdarzyć, że przebiegniesz przez wszystkie walki bez uszczerbku na zdrowiu, by wywindować poziom bossa do czegoś, co praktycznie zmiecie Cię z planszy.
20260801-01KYZD88DK8D3CC469M4YK1ZAH-86DFC629-0967-41E8-A778-6FF788AEC1F6
I zdaje sobie sprawę, że to są bardzo indywidualne kwestie i gdy ktoś już się w ten tytuł wgryzie, zaakceptuje i pozwoli mu się rozwijać na własnych zasadach, to zostanie z dość uroczą grą taktyczną o bogatych możliwościach i zawsze mile widzianych ewolucjach Montabich. Akurat uproszczenie rozwoju postaci do zwykłego wyboru, kogo chcesz ulepszyć po wygranej walce, to miła odmiana od próby levelowania konkretnej postaci przez jej wpływ na walkę - bo jeśli byłaby defensywna, to w domyśle byłoby jej trudno.

Montabi jest ok, ale na pewno nie wykracza poza strefę gier ok. Ma pomysł na siebie, ma fajny styl, ale czuć podskórnie, że to mała gra z trzeciej ligi, która świata nie podbije.

Dziękujemy za klucz do recenzji wydawcy 


Plusy:

Thumb Up

Pomysłowa - taktyka + roguelite + deckbuilder + łapanie stworków

Thumb Up

Uroczy styl graficzny rodem z kreskówek

Thumb Up

Różnorodność Montabich i prosty system ewolucji


Minusy:

Thumb Down

Za wolne tempo rozgrywki

Thumb Down

Problemy techniczne i ergonomiczne - nieczytelny kursor, kiepskie oznaczanie postaci, kiepska czytelność (w zasadzie na tym polu to poprawiłbym wszystko)

Thumb Down

Niska czytelność kart

6 / 10

Nasza ocena

Awatar

Niko Włodek

Postaw mi kawę na buycoffee.to


Komentarze (0)

Zaloguj się lub zarejestruj aby dodać komentarz