Recenzja Destroy All Humans 2 - Reprobed na Nintendo Switch 2
Kilkadziesiąt lat po oryginalnej premierze i cztery lata po wydaniu ulepszonej wersji Reprobed na inne konsole i PC, kontynuacja przygód kosmity Krypto zawitała na Switch 2. Tym razem nie będzie to chęć zniszczenia całej ludzkości, co stricte określonej grupy. Rosyjskie KGB zniszczyło statek-matkę, więc uwięziony na naszej planecie kosmita może tylko nieść zemstę w kierunku ich struktur i… w sumie to nie obejdzie się bez niszczenia wszystkiego wokół. Obie odsłony Destroy All Humans dzielił zaledwie rok, więc też trudno oczekiwać wielkiej rewolucji w gameplayu. Dostajemy tu prostą w założeniach strzelankę z widokiem TPP, gdzie za radość czerpaną z rozgrywki jesteśmy odpowiedzialni w dużej mierze my sami. Dostajemy do swojej dyspozycji szereg wymyślnych broni, podkręcony ragdoll wrogich postaci, a i sterowanie niszczycielskim UFO się znajdzie. To w dużej mierze ta sama gra. Tak samo przaśna, co i bezpieczna w konstrukcji kolejnych wyzwań. Krypto dalej ma w sobie sporo uroku, ale sympatia do humoru klasy B będzie niezbędna do akceptacji tego tytułu. To nie jest gra, która przy dzisiejszej poprawności mogłaby powstać. To niskich lotów gagi, które… bawią. Prymitywny zastrzyk uśmiechu, który doprawiony jest o to, co sami sobie zgotujemy na ekranie. Porażenie prądem, zmuszenie do tańczenia, czy wystrzelenie w powietrze silnym promieniem, to zaledwie podstawowy zestaw arsenału, który będzie się tylko rozwijał i poszerzał (od drzewka rozwoju jednak nie oczekiwałbym zbyt wiele!). Mały ukłon w stronę twórców jest taki, że zdawali sobie sprawę z nadmiaru arsenału i szybkiego doboru ulubieńców u każdego gracza (co też potęgowałoby nudę), więc każdą misję uzbroili w małe questy poboczne, które często zakładają użycie jakiejś nowości w kreatywny sposób - dla mnie to samoświadome zapobiegnięcie szybszemu poczuciu znużenia. I o ile jest w tym sporo radości, to też nie ukrywajmy, że to nigdy nie była i nie będzie wielka produkcja. Ona stoi za tym komediowym parasolem bezpieczeństwa, pod którym jest banalna w założeniach gra.Taka, która nie przełożyła swojej pomysłowości w dialogach na różnorodność i pomysłowość misji. Wciąż mamy możliwość przejmowania ciał okolicznych mieszkańców, ale i to szybko zaczyna być nadużywane. Czuć, że rok dzielący obie gry nie pozwolił przemyśleć konstrukcji zadań, a misje eskortowe są tutaj podane w nadmiarze. Przesyt następuje stanowczo za szybko, czego nie są w stanie uratować misje poboczne, będące jeszcze prostszymi zadaniami pełnymi liczników zgony i pędzących fal wrogów. Nie ma co się rozwijać - zacząłbym przygodę z serią od pierwszej części, która zresztą jest powiązana fabularnie z tą kontynuacją. Tam lepiej poznacie Krypto i fabularne fundamenty będą bardziej przejrzyste w odbiorze. A i tamten system rozwoju wydawał się ciekawszy, o ile można użyć takich słów w czymś domyślnie uproszczonym. Od czerwca jest dostępna wersja na Switch 2 (wcześniej przy gorszej jakości na Switch 1), co zbliży poziom jakości portu do tego, co widzimy tutaj na screenach - pod tym kątem nie było większych zastrzeżeń, a bugi i crashe, z którymi wjechali na salony te cztery lata temu, zostały mocno zminimalizowane.
Dziękujemy za klucz do recenzji wydawcy
Plusy:
Komediowy klimat, ragdoll i urok Krypto
Szeroki arsenał równie zabawnych broni, przy którym to sami zapewniamy sobie największą frajdę…
Minusy:
…bo gra nie pomoże swoją prostą konstrukcją zadań i zamiłowaniem do misji eskortowych
Duża stagnacja, a nawet regres względem pierwszej części