Recenzja Moonlighter 2: The Endless Vault na Nintendo Switch 2
Moonlighter to ceniony roguelite, który łączył w sobie prowadzenie sklepu, czyli handel zasobami, z bardziej klasyczną walką i wyprawami do kolejnych lochów. Wszystkie zebrane w trakcie walki fanty sprzedawaliśmy za odpowiednią cenę mieszkańcom wioski. Wioski, która fabularnie została tu przejęta przez czarny charakter opowieści, który przeteleportował wszystkich do obcego wymiaru. Jest jednak światełko w tym tunelu. Kosmiczny byt oferuje pomoc w spełnieniu naszego życzenia, jeśli… odpowiednio mu za to zapłacimy - przedsiębiorczy kosmita!Tak rozpoczyna się Moonlighter 2, który rozbudowuje założenia poprzedniej części. Przeniesienie całej wioski do obcego wymiaru nie oznacza bowiem, że nagle stracą oni rozum i swój zakupoholizm. Nowa wioska to hub wypadowy, gdzie również funkcjonuje nasz sklep, tym razem wspierany przez towarzysza napędzanego sztuczną inteligencją. Niezmiennie sami będziemy odpowiedzialni za wycenę towaru, a reakcję na naszą pazerność pokażą potencjalni konsumenci, których mimika wyświetli się w dymku po zobaczeniu przez nich przedmiotu. Idź się bić, wracaj zarabiać - cały Moonlighter!
Pokonywanie kolejnych progów finansowych pchnie fabułę naprzód, ale nie samym sprzedawaniem człowiek tu żyje. Będziemy boostować również postać, ubierając ją w lepsze pancerze/stroje, czy oddając w jej rękę ulepszoną broń. Tych ostatnich jest cztery, które wpływają na nasze podejście na polu walki. Nic przesadnie wyszukanego, bo dostaniemy miecz krótki, ciężki, szybkie rękawice i znacznie bardziej dystansową włócznię. Każda z broni ma swoje cechy, ewolucje, a dobranie odpowiedniej będzie kluczowe do pomyślnych łowów w trakcie wypraw. Niezmienna w naszym ekwipunku będzie jednak broń palna, która zestrzeli nam wrogów latających lub ułatwi wybicie wrednych naziemnych, jak i worek pełen fantów, który w określonym momencie jest w stanie zadać mocarne obrażenia, a nawet wyrzucić delikwentów z planszy - to dwie nowości w sequelu.I w dużej mierze jest to całkiem udane przeniesienie Moonlightera na nowsze standardy, które najlepiej widoczne są przy nowej, trójwymiarowej grafice - zastąpiła poprzednie piksele. Wpływa to pozytywnie na poruszanie postaci, które tam było niezwykle sztywne, ale niekoniecznie pomaga przy ocenie ataków wroga. W moim odczuciu indykatory nadchodzących ciosów są mizerne i działają pokracznie. Bardzo często obrywasz tu niezasłużenie, jeśli tylko nie walczysz super zachowawczo. Trudno mi było wyczuć system walki Moonlightera, niezależnie od posiadanej broni i to nie gra, w której mielibyśmy to zgonić na legendarne skill-issue. Po prostu nie wszystko tam działa poprawnie.
A jeśli już o poprawności mowa, to nawet na tym pułapie nie ustawiłbym różnorodności poszczególnych wypraw. Tu niestety tkwi największy problem Moonlightera. Rozumiem, że to bardzo grinderska gierka, która kręci się wokół generowaniu pieniędzy i zbieraniu nowych schematów, ale doceniłbym więcej zmiennych w trakcie próby.Roguelite’y opierają się w ogromnej mierze na budowaniu builda, czy też synergii podnoszonych skilli. Moonlighter 2 tego nie ma. Niezależnie od tego, jak krótkie są te wyprawy, to idzie się nimi zwyczajnie zmęczyć. Map nie ma za wiele, wrogów wewnątrz danego biomu też nie, a bossowie nie ratują odbioru, choć wyglądają w porządku.W tej materii Moonlighter pozostanie “grą środka”. Żadnym rogalowym hitem, a czymś, co bardzo mocno opiera się na samym pomyśle i tym cozy handlu. Nic więc dziwnego, że to tam doczekamy się największej ilości zmian, bo od teraz każdy zebrany przedmiot będzie miał swoją “rzadkość”, na którą możesz wpłynąć. Niezbędnikiem szybkiego zarobku jest tu plecakowa minigierka. Po wyczyszczeniu danego pokoju, czyli pokonaniu wszystkich wrogów, dostajesz skrzynie z nagrodą. W środku kilka losowych przedmiotów wartości nikłej oraz item opętany klątwą. Ta jest zależna od biomu, wprowadzając małą świeżość w podejściu do układania rzeczy w plecaku. W pierwszym levelu będzie to mechanika natychmiastowego spalenia wyznaczonych kierunkami przedmiotów. Po co? Bo inny może mieć perk, w którym boostuje swoją wartość, jeśli do procesu palenia dojdzie. I to jest bardzo przyjemna rzecz. Nawet jeśli kiepsko wyjaśniona na start, to z czasem stanowi rdzeń całego gameplayu, gdy kombinujesz, nakładając “pancerze” na przedmioty. Manewrujesz wszelkimi zależnościami tak, by mieć jak najrzadsze przedmioty, bo to stanowi później mnożnik do wartości na stole sklepowym. Fajna rzecz! Czy sprawia, że Moonlighter to świetna gra dla każdego? Pewnie nie, a ta wtórność będzie zawsze go blokować przed wypłynięciem na szersze wody. Zbrodni żadnej jednak nie popełniono. To poprawny sequel poprawnej gry - bo i też nie byłem wielkim fanem jedynki.
Dziękujemy za klucz do recenzji wydawcy
Plusy:
Cozy handel, który zyskał na nowej gierce toczącej się wewnątrz naszego plecaka
Nowa oprawa ułatwia odbiór walki, która też ma kilka nowych sztuczek w repertuarze
Minusy:
Wyprawy są powtarzalne - mało map, wrogów, brak synergii i buildów
Okazjonalne problemy z walką i indukowaniem ciosów wroga