Recenzja Hot Wheels: Infinite Rush na Nintendo Switch 2
Po dwóch całkiem udanych próbach z Hot Wheels: Unleashed, studio Milestone potrzebowało zmiany formuły. Zamiast bardzo dopasowanego zestawu plastikowych tras, tym razem padło na otwarty świat rodem z Forza Horizon czy Lego 2K Drive. Tam szaleństwo i pełne poczucie zabawkowych rajdów - tu wysyp wyzwań do zrobienia i samochodów do odblokowania. Infinite Rush garściami czerpie ze sprawdzonej formuły skrojonej pod tych, którzy lubią maksować każdy tytuł. Po otrzymaniu pierwszego zestawu samochodów - które dzielone są na cztery klasy różniące się specyfiką i sposobem odnowy boosta - ruszamy na pierwszą z czterech wysp. Każda wyspa do zestaw wyzwań, po przejściu których dostaniemy możliwość rywalizacji z bossem i pchnięcia kampanii do przodu. Tak odblokowujemy wszystkie miasta, oferując sobie ewentualną różnorodność płynącą ze zmiany otoczenia.
Miasta nie są duże i trzymają swój plastikowy design, który będzie pewnie marzeniem każdego młodocianego fana resoraków. Zamiast budować imitację na dywanie, ma on tu możliwość przeniesienie się do skonsturowanego już świata, gdzie wyzwania zakładać będą robienie zdjęć (umieszczając w kadrze wyznaczone niezbędniki), niszczenie otoczenia, drifty, dojazd do celu pojazdem w stanie nienaruszonym, czy po prostu klasyczny wyścig. Czy to zestaw utrzymujący gracza przed ekranem? Niekoniecznie. Nie wpadł tu nikt na coś, co byłoby lepsze od zwykłego wyścigu, co pozwala się poważnie zastanawiać nad sensem takich przenosin do otwartego świata. Niszczenie jest smutne, drifty nudne, a robienie zdjęć to już usilne rozciągnięcie nam czasu przed ekranem. Nie znalazłem tu nic, co wywołałoby uśmiech na twarzy, a to powinna być potwarz dla czegoś skrojonego stricte pod czystą frajdę - wyzwania tu bowiem wielkiego na normalnym poziomie nie znajdziecie, a rubber banding przeciwników da się we znaki.
Sens nadrzędny to zdobycie całej kolekcji ok. 150 samochodów, która, jak mniemam, będzie rosła w przyszłych aktualizacjach. To akurat główny motor napędowy całości, który powinien nakręcać bardziej niż uzyskanie prawa do rywalizacji z kolejnym bossem danej wyspy. W świecie Switch 2, gdzie towarzystwo młodsze, a granie z doskoku częste, to całość powinna się odnaleźć idealnie… Jednak Milestone podjechało ze sporymi problemami. Nie chcę wytykać ostrości tekstur, bo tę byłbym w stanie zaakceptować, ale loadingów w takiej formie już nie. Każde wyzwanie, każda zmiana mapy, w zasadzie jakiekolwiek działanie sprawia, że przenoszą nas do ekranu wczytywania, który na domiar złego jest bardzo długi. Za długi jak na oferowaną tu zawartość. Mam wrażenie, że większość tutejszego czasu, a pędziłem od znacznika do znacznika (bo i ten świat to nie jest coś, co usilnie chciałbym zwiedzać bez celu), zeszło mi tu na wszelkie loadingi. Rzecz do absolutnej poprawy, bo będzie w stanie wyprowadzić z równowagi najbardziej cierpliwych. Inna sprawa, że wszystkiemu towarzyszy fatalna ścieżka dźwiękowa, która działa odpychająco. Porównań z Forza Horizon raczej bym unikał, bo poza koncepcją, to nawet nie stoi obok. Łatwiej wejść tu w rywalizację z LEGO 2K Drive (które zniknęło z cyfrowej dystrybucji), a i tam bym pewnie musiał skłonić się w kierunku duńskiego producenta klockowych zabawek. Tam uroku było więcej, bo tu jest tylko plastikowa pustka, napędzana przez same Hot Wheelsy. Markę dużą, ale wciąż mniejszego kalibru i z mniejszym powerem medialnym. Infinite Rush jest w porządku dla młodszego towarzystwa, ale najlepiej, żeby już lubiło zbierać Hot Wheelsy na półce, bo bez tej sympatii może nie przełknąć czekania na ekranie ładowania.
Dziękujemy za klucz do recenzji wydawcy
Plusy:
Duża kolekcja samochodów do zebrania, która będzie głównym motorem napędowym zabawy
Plastikowy klimat miast może trafić do młodszych graczy - pasuje do tego, co marzyliby zbudować na swoim dywanie…
Minusy:
…choć nie unikniemy tego, jak jest pusty, pozbawiony uroku i jak smutno będzie po nim jeździć
Wyzwania są nudne i pozbawione chaotycznej finezji, jaką marka powinna oferować
Absurdalnie zła muzyka
Technicznie nie dojechało na Switch 2, a loadingi są stanowczo za długie