Recenzja Running Fable Petite Party na Nintendo Switch 2
Mario Party sprawił, że człowiek chętniej sięga po imprezowe gry, które są przystępne dla każdej grupy wiekowej. Rozgrywka, gdzie rzucanie kością przeplata się z mini-gierkami, bywa uzależniająca. Hydraulik sprawił, że pojawiło się wiele klonów, które żerują na jego sukcesie i delikatnie modyfikują schemat na własną modłę. Lepsze, gorsze, jak wszędzie. Na swoje nieszczęście mam chęć sprawdzenia ich wszystkich, co w końcówce stycznia oznaczało starcie z Running Fable Petite Party. Nie brzmi jak hit, to jasne, ale człowiek był zaintrygowany sprawdzeniem, jak studia niezależne, nieopierające się na znanej marce, potrafią ograć taki gotowy schemat.
…Otóż nie potrafią. Nie zajmę zbyt wiele czasu, bo i przeciwnik nie należał do czasochłonnych. W grze dostajemy zaledwie trzy plansze, 16 mini-gier, a rozgrywkę możemy prowadzić do 4 graczy. Niestety nigdy nie udało mi się znaleźć odważnych ochotników, więc cierpieliśmy wyłącznie we dwójkę, a gra nie przewiduje możliwości dorzucenia komputerowego AI - co jeszcze mocniej spłaszcza i ogranicza doświadczenie.Może to ostatnie sprawiło, że gra nie rozkwitła w moich oczach, ale śmiem wątpić. W Running Fable Petite Party będziemy mogli dostosować naszą postać na podstawie dostępnych strojów, a do wyboru mamy królika i żółwia... Nic więcej! Zero chęci na poszerzenie tego zwierzyńca, tylko pójście na skrót.
A na skrót idą tutaj notorycznie. Trzy plansze, które różnią się… ilością pól. Głównie ilością pól, bo nie będę czarował, że zmiana tematyki jakkolwiek wpływa na rozgrywkę. Wygrywa ten, który szybciej dojdzie do mety. Nie wiem w takim wypadku, jak mini-gry wpływają na całość, ale najwyraźniej wcale - przepraszam, jeśli tego nie wyczułem, ale odruchy wymiotne uniemożliwiły dłuższe granie, a u nas wygrywał zawsze ten, kto miał szczęscie w kostce. Taktyki za grosz.Rzucasz kostką, a potem przenosisz się do jakiejś rywalizacji. Te ostatnie stanowią często esencję takich gier. Demon Slayer Sweep the Board dla przykładu może i ściągał ile się dało z samych zasad Mario, ale potrafił miło zaskoczyć w tej materii. Running Fable Petite Party zaskakiwać nie planuje. Zauroczyć też w sumie nie chcę, bo wszystko jest paskudne. Jeśli żyłka od wędki do łowienia ryb jest kreską przeciągniętą w programie Paint, to ktoś tu się nie przyłożył. Zresztą sama ilość kilkunastu gier szybko zmusza do powtórek, a i reszta prześciga się głównie w brzydocie.Jedna rada - nie grajcie w to. Teoretycznie będzie kusić niską ceną (premierowo 55 złotych), ale nie jest ona warta tego zawodu. To mała gra. Bez uroku, bez chęci na powtórkę, a i przejście ciągiem wszystkich trzech plansz zamknie się pewnie w godzinę.
Dziękujemy za klucz do recenzji firmie Seashell Studio
Plusy:
Niska cena
Minusy:
Absolutnie bezbarwne plansze, a co gorsza są tylko trzy
Kiepskie mini-gry, a na domiar złego jest ich tylko kilkanaście
Brak możliwości dołączenia do rozgrywki AI, więc wypada znaleźć trzech odważnych z okrutną nadwyżką czasu
Brzydota na każdym kroku
Roster postaci to nieśmieszny żart - prawie tak nieśmieszny, jak ich rzekomo zabawne przebrania