River City Girls 2

Właściciel zdjęcia: WayForward

Recenzja River City Girls 2 na Nintendo Switch

Trzy lata temu dwie dziewczyny ze szkolnej ławki (Kyoko i Misako) poskromiły wszelkie zło ze swego miasta. River City Girls to stworzony przez WayForward spin-off serii gier Kunio-kun. Klasyczny beat’em up z wyczuwalnymi elementami RPG. Czy studio odrobiło lekcję i zgotowało kolejny hit? Czy może należy się nagana i wycieczka do kąta? Gra pojawiła się na Nintendo Switch 15 grudnia 2022.

Krótka spowiedź recenzenta - nie miałem nigdy kontaktu z RCG. Słyszałem wiele ciepłych słów, ale nie po drodze mi było z oklepywaniem się plecakami. A to wszystko pomimo bycia wielkim fanem gatunku. Musiałem to dodać, bo i odczułem to już przy początkowym filmiku. RCG2 jest bezpośrednią kontynuacją i zaczyna się tam, gdzie kończy poprzednia odsłona. Dosłownie. Oczywiście to nie znaczy, że ta nieznajomość zablokuje ewentualną frajdę. Ludzie ceniący sobie fabularną ciągłość powinni to po prostu mieć na uwadzę. 

Po wypadnięciu przez okno antagonistki Sabuko jest ona zgarnięta z ziemi przez swojego brata. Razem udają się do swojego ojca, szefa wszystkich szefów, a ten niezadowolony z niekompetencji swojego potomstwa wydostaje się zza krat. Myślę, że to wystarczająco nakreśla, kto będzie naszym głównym celem. Całość jest przedstawiona w bardzo fajnej, komiksowej formie, tak jak to miało miejsce wcześniej (nadrobiłem!).
walka w sklepie
Kwestie dialogowe są dubbingowane, więc jak na beat’em upa - na bogato! Poszerzona została lista postaci do wyboru. Z początku są cztery, ale liczba urośnie do sześciu. Nieśmiały krok naprzód względem jedynki, bo i można się teraz bawić w więcej osób w lokalnym co-opie. Nieśmiały, bo nie da się ukryć, jaka dwójka jest preferowana/sugerowana przez twórców. Otóż grając solo, możemy dokonać wyboru (w menu), która z postaci będzie nam towarzyszyć w słownych interakcjach między walkami. Teksty zaś wyraźnie były tworzone pod Kyoko i Misako, więc zmiana w tej materii może doprowadzić do małego zgrzytu prędzej, czy później. Detal, więc nie drążę.

River City Girls vs the World


Niedawno na Switchu pojawiło się Sifu (ocenione przeze mnie na 9,5) - recenzja tutaj. Tam rozpływałem się nad tym, jaka to ewolucja gatunku. Jak beat’em upom potrzeba takiego świeżego podejścia. Nie wiem, czy teraz powinienem ugryźć się w język, ale nie każdy skok w bok jest udany. River City Girls nie idzie w nieznane, korzysta z utartej wcześniej ścieżki, ale dla mnie tę ścieżkę wypada zablokować turystom.

Ciężko mi się przekonać do tego romansu z RPG-ami. Do wbijania poziomów w grze, która ma być prostą mordoklepką. Wiem, że jestem osamotniony w tym podejściu. Taki Scott Pilgrim vs The World oferował podobne zabiegi i został bardzo ciepło przyjęty. Nie przeze mnie, ale w ogólnym sensie. W RCG może nie czułem takiej blokady i konieczności levelowania, jak u Pilgrima (serio, tam wypadało nawet grindować), ale niesmak pozostał. Lubię czasami zmienić postać w trakcie rozgrywki, co jest tu możliwe w domu jednej z dziewczyn, ale nowy bohater już na starcie cierpi przez mniejszy level.
kopniak
Sam system walki jest… w porządku? Każdy kolejny poziom daje nowe możliwości, a za zarobione pieniądze możemy odblokowywać ciosy i kupować chwilowe ulepszenia. Kasa sypie się ze wszystkich wrogów, więc trudno cierpieć na jej brak, jeśli ich nie unikamy. A unikać możemy, gdyż cały świat podzielony jest na małe strefy. Zdarzają się obowiązkowe walki, ale z racji swoich RPG-owych zapędów możemy biec prosto do głównego (lub pobocznego) zadania…

Wczytywanie nagłówka akapitu


Każde przejście na kolejną planszę to ekran ładowania. Jeśli weźmiemy pod uwagę mocny backtracking, jaki gra serwuje, to szybko zaczyna być uciążliwym doświadczeniem na Switchu. Złapałem się na tym, że chciałem przebiec do miejsca kolejnej misji i więcej było loadingów niż faktycznej gry. Istnieje tu szybka podróż, ale nie jest dostępna z każdego punktu na mapie, więc do niej też czasami trzeba dojść. Nawet jeśli wybaczę te loadingi, to i tak co chwila musiałem zerkać na GPSa, żeby w ogóle wiedzieć, gdzie miałem iść. Przydałby się jakiś wskaźnik. Ktoś powie uproszczenie niegodne staroszkolnego gracza, a ja to nazwę w tym przypadku niezbędną wygodą.
mapa

Wczytywanie zakończone - Naciśnij przycisk


… I wracamy! Na pewno podobała mi się ilość przedmiotów dostępnych do użycia. Zawsze milej komuś przywalić rowerem, niż biec do niego z pięściami. To zbyt prymitywne dla tych uczennic. Postaci są przyjemne, a nad wszystkim wisi taka humorystyczna geekowa aura. Cały klimat uważam za plus.
walka - smietnik
Na jej czele stoi muzyka stworzona przez Megan McDuffee. Już sam motyw przewodni z menu dobrze rokuje, a im dalej tym wcale nie gorzej. Śmiesznie, że niedawno wyszło Jitsu Squad, w którym też zadbano o fajne brzmienie. Twórcy chyba zgodnie stwierdzają, że jak już mamy klepać w ten sam przycisk, to potuptajmy też nogą.

Pixelartowa grafika mnie nie powala, ale trzyma poziom poprzedniczki. W zasadzie to jest do RCG1 łudząco podobna. Czuć, że programiści mieli przyzwolenie na magiczną kombinację “ctrl+c -> ctrl+v”. Dotyczy to wielu aspektów, łącznie z przeciwnikami biegającymi po mapie. Ta gra to ewolucja względem czegoś, co kiedyś zaskoczyło. Nikt nie oczekiwał od pierwszej części zbyt wiele, a teraz ten parasol ochronny odleciał.

Oczekiwania na pewno urosły i nie do końca wiem, czy się tym produktem wybronią. To już pytanie do fanów. Ja wiem, że mi zaoferowali niewiele rozgrywki. I nawet jeśli przyświeca z tyłu głowy myśl, że to nie jest taka zła gra, to zwyczajnie nie bawiłem się przy niej zbyt dobrze. Prawdę powiedziawszy, mnie wynudziła. Mini-gierki mnie nie udobruchały, walki z bossami, choć w porządku, też nie zagłaskały. Dużo stylu, mało mięsa.
boss
Dziękujemy WayForward za dostarczenie gry do recenzji.


Plusy:

Thumb Up

Fajnie zbudowany klimat - od postaci, przez dialogi, po sposób prezentacji fabuły

Thumb Up

Super muzyka - bo zasługuje na swoje osobne miejsce


Minusy:

Thumb Down

Backtracking i notoryczne loadingi z nim związane

Thumb Down

RPGowe elementy do mnie nie przemawiają

Thumb Down

W wielu aspektach bardzo podobna do poprzednika

6 / 10

Nasza ocena

Super Mario 3D World + Browser's Fury w sklepach od 229.00zł
Electro.pl
229.00zł
Sprawdź
Media Expert
229.00zł
Sprawdź
Avans.pl
229.00zł
Sprawdź
Awatar

Niko Włodek



Komentarze (0)

Zaloguj się lub zarejestruj aby dodać komentarz