Paper Mario Origami King

Właściciel zdjęcia: Nintendo

Recenzja Paper Mario: The Origami King

Na Paper Mario: The Origami King natrafiłem przypadkiem - niedługo po kupnie pstryczka starałem się łapać wszystko, co ekskluzywne na tę platformę. Tytuł był dla mnie sporym zaskoczeniem - jasne, znam Mario, ale papierowy Mario? Co u licha? Komu mógł wpaść taki pomysł do głowy? Oczywiście nie jest żadnym zaskoczeniem, że gra pochodzi z Japonii, która pewnie jeszcze nieraz zaskoczy mnie czymś kompletnie pokręconym. Co dodatkowo zabawne to już szósta gra z tej serii. Brawo ja.
Obrazek 1

“Papierowa” gra


Paper Mario to urocza przygodówka, w której papierowe jest wszystko: postacie, świat, przeciwnicy, elementy krajobrazu. Wszystkie elementy gną się jak papier, brudzą jak papier, a ich największym wrogiem są wszelkiej maści ostrza lub nożyczki. Postacie to pełne 2d i obracają się jak wykonane z papieru. Fabułę również określiłbym “papierową”. “Papierowa fabuła?”- zapytacie. Tak, i nie mam tu na myśli, że “jest cienka”. Historia opowiada o tytułowym królu origami, który chce poskładać cały papierowy świat w origami. Zaczyna oczywiście od zamku Peach, bo jakżeby inaczej. Zamek zostaje otoczony papierowymi wstążkami, z których każda sięga hen za horyzont. Naszym zadaniem jest znalezienie końcówki każdej wstążki oraz zerwanie supła, który trzyma ją w miejscu. Wtedy wejdziemy do zamku uratować królewnę. Oczywiście to tylko zarys, w rzeczywistości nie jest to takie proste.

Fabuła również zajmuje trochę papieru - gra jest długa. Zaskakująco. Na tyle długa, że faktycznie jest moment, w którym tempo spada i ociera się o nudę. Nie jest jakaś wybitna, ale jest zrobiona bardzo dobrze. Odczuwalnie jest to gra targetowana pod młodszych graczy, ale Nintendo nie zapomniało, że dorośli też się muszą bawić. Jako trzydziestoparolatek powiem szczerze: bawiłem się znakomicie. Nawet jeśli historia jest mocno sztampowa, to sposób jest poprowadzenia… Gra nie przestaje zaskakiwać gierkami słownymi na około papierowe tematy. Ilość “punów” jest wręcz niewyczerpana, nie raz wybuchałem śmiechem, ew robiłem facepalma, nie wierząc jaką głupotkę znowu widzę.
Obrazek 2
Danceoff bro!

Niepoważny design


Paper Mario nie traktuje się zbyt poważnie, widać to na każdym kroku. Śpiewające drzewa opłakują drzewca, który jest już tylko pniem. Grupie Toadów dziurkacz wyciął pewną część ciała. Wspomniany dziurkacz jest zresztą jednym z bossów, który wyzywa gracza na pojedynek taneczny. Design kluczowych przeciwników jest na tak wysokim poziomie, że z chęcią opowiedziałbym więcej, ale przez nieszablonowe pomysły, mogłoby to zostać odebrane jako spoilery. W pewnym momencie będziemy mogli obejrzeć, a nawet wziąć udział w absolutnie genialnej sztuce teatralnej. Pływając po dosyć otwartym akwenie wodnym, dotrzemy do ograniczenia w postaci niewidzialnej ściany. Tam przywita nas narysowana ośmiornica z tabliczką pokazującą, że to limit. Podczas przemierzania lokacji piechotą często za to spotkamy dziury w papierze, przez które można spaść. Zalepianie ich przy użyciu konfetti to jeden z elementów wymagany do maksowania gry. Takich momentów w grze jest pełno, poważnie uśmiech rzadko kiedy schodził mi z twarzy.
Obrazek 3
Wyobraźcie sobie, że w tle gra jezioro łabędzie…
Małym minusem jest tutaj postać Olivii: siostry głównego złego, która pomaga nam w naszej przygodzie. Jej postać jest czymś na kształt tutorialu - to ona podpowiada co mamy robić, jakiej akcji użyć itp. Najpierw podpowiada, potem to powtarza, a potem powtarza to jeszcze tyle razy, że zabrakło mi opcji wyłączenia jej. Jej “tutorialowe” zachowanie zmienia się dopiero po mniej więcej dwóch rozdziałach gry, więc jest spora szansa, że zdąży was znużyć tak, jak mnie. Olivia jest poniekąd równoważona przez pomocników, którzy będą przy nas. Tutaj w zgodzie z resztą gry jest wesoło. Pierwszym z nich będzie Bobby - “typowa” dla serii Mario bomba, ale z amnezją oraz zagubionym lontem. Gwarantuje, że skradnie wasze serca!
Obrazek 4
Bobby!

Pierścienie i kolumny


Podstawowym narzędziem służącym Mario do interakcji z otoczeniem jest młot. Za jego pomocą znajdujemy i “prasujemy” poskładane Toady (które pełnią funkcje znajdziek). Z tego powodu często znajdziecie się w sytuacji, gdy będziecie naparzać młotem we wszystko w koło. Jest on też jednym z dwóch podstawowych rodzajów broni w walce. Podejście do walki jest bardzo oryginalne: arena składa się z czterech pierścieni podzielonych na kolumny. Mario stoi pośrodku. Naszym celem jest takie poruszanie pierścieniami i kolumnami, aby ułożyć przeciwników w kolumnę lub w kwadrat 2x2. W pierwszym przypadku możemy zaatakować, skacząc po głowach, natomiast drugi układ jest idealny, pod uderzenie młotem. Problem z prawidłowym ustawieniem? W każdym momencie możemy sypnąć golda dla Toadów na widowni (tych jest tym więcej, im więcej ich znajdziemy), a one nam pomogą w układance.

Brzmi prosto? Tak jest. Walka się bardzo szybko znudzi, a ilość “zagadek” w postaci prawidłowego ustawienia przeciwników jest nieduża. Bardzo szybko po prostu sypałem monety dla widowni dla przyspieszenia całej akcji. Na szczęście wystarcza około 100 golda, który i tak nie ma większego zastosowania. Do kompletu, gdy będziemy mieli dużo wyższy level niż mobki na mapie, będziemy mogli je zgniatać młotem, bez potrzeby powtarzania całej walki.
Obrazek 5
Spokojnie, po kolei, żeby nikt dwa razy nie oberwał…
Po drugiej stronie spektrum są za to walki z bossami. Te na pierwszy rzut oka są podobne, z tą różnicą, że to boss jest w środku pierścieni, a my na zewnątrz. W tym wypadku przestawiamy pierścienie i kolumny, aby ułożyć jak najlepszą drogę do bossa. Najlepszą, ponieważ po drodze możemy zgarnąć bonusy do ataku, monety, itemy, podpowiedzi itp. Oczywiście bossowie też nie będą nam tego ułatwiać.

Te walki są po prostu świetne. Każdy boss to inne wyzwanie i inna taktyka, a pojedynki nie należą do najkrótszych. Każde starcie jest osobno zaprojektowane, aby było jak najbardziej wciągające i widowiskowe. Odwrotnie niż w przypadku “zwykłych” przeciwników, wręcz chce się powiedzieć: więcej!

Jaką kawę pije Goomba?


Podstawowi przeciwnicy to standardowy zestaw występujący w grach z serii Mario. Tutaj występują w dwóch wersjach: złej oraz przyjaznej. Miniony złożone w origami to przeciwnicy, których będziemy pokonywać na każdym kroku. Przyjaźni (a przynajmniej neutralni) będą nam pomocnicy Bowsera, którzy też zostali zaatakowani przez króla Origami. Z minionami będziemy mogli często porozmawiać, co pozwoli na pewien wgląd w ich życie codzienne, problemy i pogląd na otaczający ich świat. Nie raz dosłownie pogawędzimy przy kawie. Nie wiem, czy osiągnięta głębia była zamierzona, ale buduje niesamowity klimat, który jest dla Mario czymś zupełnie nowym.
Obrazek 6
Jakaś sztywna ta widownia
Wspominałem już, że ta gra jest niesamowicie urocza? Jestem nią kompletne zauroczony i polecam absolutnie każdemu, gdyż uważam tę produkcję za prawdziwy diament na rynku, który dosyć niesłusznie został przeoczony. Realizacja pomysłów to absolutna pierwsza klasa, uśmiech nie schodzi z ust, a zaskoczeń będzie dużo do samego końca. Całość jest uzupełniona przez fajne znajdźki i zagadki: wiele z nich będzie wymagało powrotu w dalszej części gry. Elementów charakterystycznych dla serii jest tyle, że jako skróty między lokacjami służą oczywiście zielone rury. Wielka szkoda, że wyobraźni zabrakło do porządnego systemu standardowych walk, a nasza główna towarzyszka jest strasznie irytująca. Niestety są to tak ważne elementy gry, że nie sposób ich ominąć.

Chociaż Paper Mario: The Origami King daleko do gry idealnej, jest bardzo, ale to bardzo dobra. Za niską cenę dostaniecie nie tylko mnóstwo śmiechu, wiele sytuacji nastrajających pozytywnie, ale też po prostu wiele godzin bardzo dobrego contentu. Bardzo mocne 8/10, polecam każdemu. 


Plusy:

Thumb Up

Przepiękna, przeurocza, cudowna

Thumb Up

Pokłady genialnych pomysłów i żartów

Thumb Up

Nie tylko dla najmłodszych

Thumb Up

Długość!


Minusy:

Thumb Down

Standardowe walki się szybko nudzą

Thumb Down

Główny NPC zdecydowanie zbyt irytujący

8 / 10

Nasza ocena

Ring Fit Adventure w sklepach od 329.00zł
Avans.pl
329.00zł
Sprawdź
Electro.pl
329.00zł
Sprawdź
Media Expert
329.00zł
Sprawdź
Awatar

Konrad Lippert



Komentarze (0)

Zaloguj się lub zarejestruj aby dodać komentarz