Mullet Madjack przenosi nas do dalekiej przyszłości, gdzie lajki rządzą światem (... to w sumie nie tak dalekiej), a programy oglądane przez wszystkich kręcą się wokół zabijania. Ma być szybko, ma być krwawo, a w nagrodę może para butów? Wcielamy się w uczestnika takiej zabawy, który rusza na ratunek porwanej kobiety, mordując po drodze bilionerów rozdających karty na tym świecie. Wszystko skąpane w estetyce dawnych anime. To miejsce, gdzie czas jest Twoim życiem, a księżniczka jest w innym zamku na innym piętrze. Mullet Madjack to FPSowy roguelite. Każde piętro to szereg losowo generowanych pokoi, w których roi się od przeciwników. Twoim celem jest dotarcie do windy w możliwie jak najszybszym czasie, mordując przy tym możliwie jak najwięcej mechanicznych oponentów. Ich eliminacja nie jest jednak sprawą czysto opcjonalną, a obligatoryjną w celu przetrwania. Na przejście masz 10 sekund (domyślnie, bo to zależne też od poziomu trudności), a czas doładowujesz dynamicznymi killami. Analogicznie do tego, tracisz je, jeśli otrzymasz obrażenia, ale przy tym tempie trudno nawet mieć o tym przeświadczenie.
Dynamika to imię tej gry, a urok z niej płynący oraz napędzająca ją brutalność tylko potęgują pozytywne wrażenie. Gra podzielona jest na rozdziały, a jeden składa się z 10 pięter - gdzie to dziesiąte jest walką z bossem, która wyłącza licznik czasu. Klasycznie dla gatunku każde piętro pozwala Ci na wybór broni lub perka wpływającego na Twoje statystyki/możliwości. Tu jest dość skąpy zestaw, nie oczekiwałbym tworzenia buildów, ale też można wypatrzeć te lepsze i wyczuć, że idealnie się sprawdzą do Twojego stylu.Niesamowita siła tkwi tu w oprawie wizualnej i stylu. Jeśli ktoś pamięta stare anime z lat młodości, to poczuje ten vibe i jego mocno komediowe zabarwienie. Naszym wsparciem jest tu operatorka, która pełni rolę gospodyni całego show i nakręca nas do jeszcze efektowniejszego grania. Z pozoru przejęta losem księżniczki, ale to lajki i oglądalność są dla niej nadrzędne. Oczywiście to wszystko jest umowne. To zabarwienie udające wątek fabularny. Wymówka do parcia naprzód - w końcu to jeden z gatunków, który rzadko sięga po cokolwiek w kwestii opowieści.Levele są dynamiczne (poniżej minuty), dopamina gwarantowana, a ewentualna śmierć nie tak brutalna w skutkach, bo zaczniemy od obecnego rozdziału (są też tryby “jednej śmierci”). Bossowie są różnorodni, korzystają czasami z oferowanego tu humoru, ale nigdy nie stanowią jakiegoś przesadnego wyzwania. Szczerze? Na domyślnym poziomie trudności, po załapaniu fundamentów rozgrywki (dasha i kopnięcia spychającego przeciwników na elektrykę), to będzie to jeden z łatwiejszych i bardziej łaskawych rogali, jakie znamy. Raczej nikt tu nie chcę pluć Ci w twarz i do przesady opierać się na RNG. Jeśli celujesz dobrze, działasz szybko, to po prostu to przejdziesz w miarę sprawnie - opcjonalnie już zwiększając sobie wyzwanie w przyszłości, bo poziomów trudności jest sporo.
I o ile ta mniejsza gra potrafi w sobie rozkochać bezgranicznie, to daleko jej do ideału pod kątem oferowanej zawartości. Mocno kuleje aspekt różnorodności wewnątrz samych pięter. Praktycznie na szerokości całej kampanii będziemy biegać po pokojach o identycznej stylistyce i nawet bardzo zbliżonym rozkładzie. Jakby ta pula do losowania była wyjątkowo płytka. Dojdą nowi przeciwnicy, ale też nie będzie ich na tyle, żeby zapomnieć o podstawowych cyborgach. Pierwsza miłość tak, ale związek długoterminowy niekoniecznie.To jednak nie zmienia faktu, że Mullet Madjack wypada polecić, a wersja z Nintendo Switch (i to dedykowana NSW1) nie daję żadnego poczucia zabawy w półprodukt gorszego sortu. Działa stabilnie zarówno w handheldzie, jak i docku, a przy tym stylu graficznym raczej nie może obrzydzać życia wizualnie. Grać!
Dziękujemy za klucz do recenzji firmie JF Games
Plusy:
Świetne tempo rozgrywki wokół którego budowana jest cała “rogalowość” doświadczenia
Różnorodni, często zaskakujący bossowie
Futurystyczny design i estetyka anime
Humor i prześmiewczy charakter
Satysfakcjonujący - głównie przez zawrotne tempo - gunplay…
Minusy:
…ale nie będziecie rozpieszczeni ilością broni
Bardzo mało zmiennych - niby losowo generowane piętra, ale pokoje te same, wrogowie Ci sami, styl ten sam