Recenzja Lucky Tower Ultimate na Nintendo Switch 2
Ustalmy na starcie - to nie jest normalna gra! Wygląda jak flashowa, a w słowie pisanym i obrazie to slapstick pełną gębą. Lucky Tower Ultimate to roguelike, w którym trafiasz do tytułowej wieży pełnej nieprzewidywalnych wydarzeń. Twoim zadaniem jest zejście na sam dół.Run w Lucky Tower Ultimate potrafi Cię zaskoczyć po kilkunastu sekundach. Losowość tego świata bywa uzależniająca, a obok humoru i zaskoczeń trudno przejść obojętnie. Na pierwszych metrach masz wręcz wrażenie, że w tej grze wydarzyć się może dosłownie wszystko. Gdzieś tam ma ona swoje ograniczenia, jak każda, ale samo to skuteczne złudzenie wydaje się godne pochwały.
Tytuł w dużej mierze opiera się na fizyce i fakcie, że podnieść możesz wszystko. To, co leży na ziemi, może okazać się przydatne w podróży. Nie tylko wielki młot do pokonywania przeciwników, ale i piszcząca zabawka, czy skórka od banana. Raz pogryzły mnie pszczoły, innym razem drący się potwór wybiegł zza ściany i mnie zabił, by zaraz zostać strąconym z ciasnej przestrzeni przez inne przeciwności losu. Normalnie zestaw klasycznej frustracji dla gracza, a tu - czy to przez wzgląd na styl artystyczny, na humor, czy po prostu na fakt, że kolejny run praktycznie zaczyna się na pstryknięcie palców, nie ma o czymś takim mowy.Uśmiech z ust nie schodzi, niezależnie jaki potwór Cię zeżre po drodze. To piękno Lucky Tower Ultimate, z którym w parze idzie niestety pewna doza nieporadności w sterowaniu. Jeśli grałeś w 100 gier ostatnio, to strzelam, że te 100 było przystępniejsze za kontrolerem niż to. Ilość możliwości nie współgra z padem, więc zamiast podnieść przedmiot B, możesz wyrzucić z ręki przedmiot A itp. Trudno jest nad tym zapanować, a i postać niekoniecznie można nazwać responsywną. Założenie czegoś czasami działa w kratkę i przypięcie sobie sakwy na monety potrafiło się buntować. Jakby pad miał za mało przycisków na wszystko, co w ofercie, choć nie pokusili się o wykorzystanie wszystkich. To jest tak nieporadne, że szybko doszedłem do wniosku o premedytacji twórców. To kolejny żart z ich strony, ale czy jednakowo śmieszny od pozostałych - tu już tak pewny nie jestem. Niby uśmiech dalej był, ale mniejszy.
Wraz z rozwojem gry i ilością rozegranych runów, zaczynasz łapać zadyszkę. Zaczynasz dostrzegać ograniczenia, gdy jeszcze przed chwilą wydawało się to być ich pozbawione. Wciąż wszystko będzie w losowo generowanych miejscach, ale już bardziej wtórne. Wrogów mało, przyjaciele dołączający do nas już takiego wrażenia nie robią (i co to za fatalny system komunikacji z nimi za pomocą D-pada?!) i zaczynasz akceptować, że to gra z “kosza”. Produkcja za 50 złotych, która ma dostarczać (i dostarczy) szybki humor, ale niekoniecznie sprawdza się do dłuższego spożycia. Jedna wieża, ściany zmienne, ale wciąż podobne.Polecam Lucky Tower Ultimate… jako ciekawostkę. Złapać, pograć, pośmiać się, odłożyć i zapomnieć. I to najlepiej przejść te wszystkie fazy pierwszego dnia od zakupu lub w bardzo rozsądnych odstępach czasu. Ma to swój urok, ale i on ma swoje limity. Gra będzie dobra dla streamerów na szybkie komediowe segmenty, czy dla speedrunerów na wykorzystanie ograniczeń przeciwko niej. Zajechali na tym wyłącznie do oceny…
Dziękujemy za klucz do recenzji firmie Evolve PR
Plusy:
Niepodważalny urok - wygląda biednie, ale ładnie, brzmi kiczowato, ale zabawnie
Spory wachlarz możliwości, a podnoszenie wszystkiego potrafi (i powinno) zrodzić niekonwencjonalne rozwiązania w głowie
Nieprzewidywalność, która nie rodzi frustracji, a szczery uśmiech
Minusy:
Ograniczenia i wtórność assetów dochodzi do głosu zbyt szybko
Absurdalnie nieintuicyjne sterowanie, które wydaje się żartem samym w sobie