Croc-Legend-of-the-Gobbos-Remaster-featured-image

Właściciel zdjęcia: Argonaut Games

Recenzja Croc: Legends of the Gobbos na Nintendo Switch

Dla wielu to gra dzieciństwa. Pierwsza platformówka 3D, która oczarowała niejedno dziecko. Przygoda krokodyla Croca zaczęła się w 1997 roku i obstawiła platformę, na której takich gier zwyczajnie nie było - PC. Pojawiła się również na PlayStation, choć tam już stał wymagający jamraj. 

Za stworzenie gry odpowiada studio Argonaut Software, które do dziś rości sobie zasługi za wskazanie Nintendo właściwej drogi. Kiedy próbowali współpracy z gigantem, proponowali grę, której pomysłów/mechanik dopatrzyli się lata później w Super Mario 64. Dziś już temat się rozmył i prawda pozostaje jedna - Croc był doceniany głównie przez tych, którzy w tamtych latach nie mieli sprzętu Nintendo.
2025032821480900 s
Nie chcę burzyć pomników na start tekstu, ale nigdy nie miałem co do tego żadnych wątpliwości. Ta gra nie miałaby prawa zyskać takiego rozgłosu, gdyby Nintendo było u nas popularniejsze, a Mario gościł w każdym domu. Te gry, choć hydraulik jest starszy, dzieli absolutna przepaść, a dziś swoim powrotem mi to Croc tylko przypomniał.

Nie zrozumcie mnie źle, to nie jest zła gra! Ona jest po prostu dość przeciętna, a dziś pozostaje jej jedynie pociąganie za nostalgiczne sznurki. Dla niektórych będzie super wspomnieniem, a inni nie znajdą tu niczego, co mogłoby ich na nowo rozkochać. Bierze się tak głównie z powodu tego, że ten remaster, to na dobrą sprawę nie jest remaster. Słowo to ostatnio bywa mocno nadużywane i nie mamy właściwego nazewnictwa dla portu, który został jedynie przeniesiony na nowe sprzęty - tak jak to było, chociażby w przypadku I Have No Mouth, and I Must Scream.
2025032821534800 s
I pomimo tego, że ja bardzo doceniam takie powroty do przeszłości #boomer, to znikomy nakład pracy bywa dość rażący. Pamiętam oburzenie, jakie wywołał Soul Reaver, gdzie ludzie szlochali za pełnoprawnym remakiem, a dostali jedynie czytelniejsze tekstury. No to w Crocu nawet to pozostaje kwestią sporną. Gra umożliwia łatwe przełączanie się między obiema szatami graficznymi, co jest częstym zabiegiem w takich remasterach, ale nigdy nie miałem tak, że kilka roszad kazało mi się zastanawiać, w którą wersję ja teraz gram! Zrzuty ekranu zamieszczam obok siebie i życzę powodzenia. Zanim ktoś powie, że wrzuciłem dwukrotnie odświeżoną wersję, to podpowiem, że stopy Croca, jak i on sam, jest nieco wygładzony na jednym z obrazków. Kurtyna?
remaster
Jeśli więc oczekiwania kończyły się na chęci grania w Croca, to tylko tę poprzeczkę będą tu w stanie przeskoczyć. Dorzucono kilka bonusowych materiałów/skanów, które dla najwierniejszych fanów będą niosły swoją wartość, ale gameplayowo pozostaniemy na dobrze znanej walce z Baronem Dante i poszukiwaniu porwanych Gobbosów. Tyle że kilkadziesiąt lat później najbezpieczniej będzie założyć różowe okulary i nie znęcać się nad krokodylem za sztampowy świat, słabiutkich bossów i “ukrywanie” futrzanych przyjaciół w najbardziej oczywistych miejscach. Tu po prostu czuć wiekowość tej produkcji.

Croc oczywiście zyskał lepsze sterowanie, które za sprawą analogów pozwoli nam wysiąść z czołgu i tamtejszego schematu poruszania. Oddam mu to, że z racji bycia grą skierowaną do młodszych i nienastawioną na pixel perfect, jak to było w przywróconych Tomb Raiderach, tę zmianę Croc znosi bardzo godnie. Nie idzie to w parze z żadnym większym dyskomfortem. Przydałyby się mu płynniejsze animacje chwytania za platformy, bo czasami robi to dość niespodziewanie, a i skoki mogłyby lepiej reagować na nasze prośby, bo momentami zawodzą, ale to są elementy, do których każdy szybko się przyzwyczai. Do perfekcji brakuje, ale jest ok.
2025032822331400 s
Bo największym grzechem Croca jest to, że nie jest Mario. Nie jest też Crashem, a i nawet Lucky z New Super Lucky’s Tale jest dziś nie do złapania. Czuć tu wiek na karku, a muzyka często sprawia wrażenie odstającej od wydarzeń na ekranie. Ma on swój urok za sprawą wystającego zęba i plecaka, ale na tym się superlatywy kończą. Ta pozycja jest skierowana wyłącznie dla tych, którzy chcą powspominać, ale i oni nie powinni stawiać swoich wymagań zbyt wysoko.

Dziękujemy za klucz do recenzji firmie Redner PR


Plusy:

Thumb Up

Usprawnione sterowanie

Thumb Up

Szereg dodatków dla fanów w formie Crocipedii

Thumb Up

Nostalgia, która dla wielu będzie kluczowym elementem


Minusy:

Thumb Down

Bardzo niewielkie zmiany szaty graficznej

Thumb Down

Wszelkie archaizmy - od sztampowego świata, aż po kiepskich bossów

6 / 10

Nasza ocena

Awatar

Niko Włodek

Postaw mi kawę na buycoffee.to


Komentarze (2)

Zaloguj się lub zarejestruj aby dodać komentarz

philipo
02.04.2025 11:23
Pewnie się z nostalgii zainteresuję, ale chyba poczekam na wersje fizyczną. Dla mnie kluczowa była sprawa sterowania, skoro ja poprawili to jestem zadowolony.
Robert
02.04.2025 18:19
Swego czasu sprzedawali ją tylko w Rock It Games i tam zamówiłem na początku grudnia. Z tego, co widzę nadal można kupić, choć jak ja kupowałem to było info, że tylko do 28 grudnia czy jakoś tak. Niemniej do koszyka nadal można dodać, więc jak coś to bym na Twoim miejscu nie zwlekał.