Cobra-Kai-2

Właściciel zdjęcia: Flux Game Studio

Recenzja Cobra Kai 2: Dojos Rising na Nintendo Switch

Cobra Kai to marka, której nikomu nie trzeba przedstawiać. Kontynuacja filmu karate kid, który skradł serca widowni w każdym wieku. Niestety, jak to już nie raz się branża gamedevowa przekonała, filmy na podstawie gier i gry na podstawie filmów często nie idą ze sobą w parze (oczywiście są wyjątki). Ta gra jest doskonałym tego przykładem. Jakość, wykonania i stan techniczny pozostawiają wiele do życzenia. Zdecydowanie można było z tego wycisnąć więcej lub chociaż opóźnić premierę, żeby poprawić… wiele rzeczy.

Pierwsze wrażenie jest najważniejsze


Mówią, że pierwsze wrażenie jest najważniejsze i myślę, że coś w tym jest. Zacznijmy od tych dobrych rzeczy, żeby mieć z głowy. Na wstępie zaznaczę, że nie oglądałem ani jednego odcinka Cobra Kai, a Karate kid oglądałem spokojnie kilka lub nawet kilkanaście lat temu. Grę będę oceniał czysto jako produkt, bez sentymentu ani nostalgii. 

Przejdźmy zatem do tych zapowiadanych wcześniej pozytywów. Najbardziej wyróżniające się momenty rozgrywki, o których można powiedzieć coś pozytywnego to rekrutowanie nowych osób. Chodzimy sobie po mapie, które jest dość liniowa i prowadzi nas mocno za rękę. Po drodze spotykamy wrogów, wśród nich pojawiają się osoby, które możemy zaciągnąć w nasze szeregi - jeśli je pokonamy. 

Następną rzeczą, która może mile zaskoczyć na samym początku, są 3 dojo do wyboru. To  daje nam trzy różne historie i kilka “ścieżek”. Ja sam zacząłem od tytułowego Cobra Kai i powiedzieć, że się zawiodłem po pierwszych kilku minutach to jak nic nie powiedzieć. Fakt, że nie zawiodłem się fabularnie, tylko stanem gry, ale o tym później.

Z miłych wrażeń to by było na tyle. Jak widzicie, gra zdecydowanie nie chwyciła mojego serca i musiałem mocno walczyć, żeby spędzić w niej kolejne minuty.

Walka… Z samym sobą


Jak już wspomniałem o walce, to warto by było kontynuować. Zacznijmy od tutoriala, w którym mamy kilka wskazówek jak chociażby wykonywać dane ataki. Klasyczne wprowadzenie do gier, nic wielkiego. Problem jest taki, że kiedy uczymy się combosów, nasza postać magicznie przeskakuje z jednego do drugiego w trakcie wykonywania ataku. Do tego kamera wywleka się w inną stronę i nie mamy pojęcia, co robimy. Dodatkowo, jeśli mamy pokazaną na ekranie kombinację klawiszy, to gdy wykonamy ją źle i podczas animacji złej konfiguracji zrobimy dobrą, to gra po prostu zaliczy się tutorial, a my nawet nie wiemy, co zrobiliśmy…
tutorial walka
Przejdźmy teraz płynnie do samego systemu walki, który jest fatalny. Poniżej zaprezentuje screen. Nie miałem pojęcia, co tam się dzieje, mam nadzieje, że wy wiecie..
chaos w walce
I tak jest w trakcie każdej walki. Zero widoczności, chaos, tragiczny UI, tragiczne assety w tle, nic się nie trzyma kupy. Jest po prostu źle. Podczas walki postać potrafi się teleportować z jednego przeciwnika do drugiego. Całkowicie rozumiem takie przeniesienie/nastawienie mnie na przeciwnika w celu ułatwienia. Aczkolwiek to, co wyrabia kamera, podczas tego momentu przechodzi ludzkie pojęcie. Praktycznie każdego przeciwnika można pokonać naciskając jeden przycisk, cała gra nie była w żaden sposób wymagająca.

Podczas walk oczywiście nie pomaga fakt, że animacje są niesamowicie drętwe i super szybkie. Przez to nie mamy nawet chwili, by zobaczyć, co nasza postać robi. Dodatkowym utrudnieniem może być nakładanie miliona efektów na naszą postać, na otoczenie i na przeciwników. Można powiedzieć, że robi się taki mały chaos informacyjny. Jeśli dołożymy do tego niekorzystnie działającą kamerę… Czy w tej grze w ogóle coś działa?

Jaki jest stan techniczny Cobra Kai 2: Dojos Rising?


Pozwolę sobie odpowiedzieć na wyżej zadane pytanie - średni. Ze względu na wykonywany zawód, sprawdzanie stanu technicznego gier jest dla mnie naturalne. Można powiedzieć, że robię to wręcz odruchowo. W tej produkcji ewidentnie rzucają się w oczy proste błędy i niedociągnięcia i może to świadczyć o:

  • słabej komunikacji na linii tester-dev
  • brak testerów
  • brak czasu na poprawę błędów

Nie chce strzelać, co to mogło być, ale mocno to czułem podczas ogrywania.

Błędów z tutoriala nie będę opisywał po raz drugi. Natomiast warto wspomnieć co dzieje się przed nauką gracza. Gdy zaczniemy grę i pojawia nam się loading screen to… no właśnie, byłem przyzwyczajony, że po loading screenie zacznie się gameplay/cutscenka - cokolwiek. Otóż nie tym razem. Tutaj gameplay i dialogi zaczną się pojawiać, gdy przed oczami mamy ekran ładowania, który zasłania nam absolutnie wszystko i możemy się tylko domyślać, co znajduję się pod czarną planszą.

Podczas całej rozgrywki gra oferuje zmianę postaci. W zasadzie w każdym momencie, jeżeli czujemy taką potrzebę, możemy użyć innego bohatera. Problem w tym, że ta opcja też nie działa najlepiej. Podczas zmiany postaci - ta pojawia się z animacją kopnięcia, która zazwyczaj wnika w tekstury. Rozumiem zamiar autora, który prawdopodobnie chciał, żeby bohater pojawił się dynamicznie, z fajnym wejściem… niby wyszło, ale nie do końca.
noga w teksturach
Kolejne problemy pojawiają się przy klatkarzu. Gra nie trzyma ani trochę stabilnych fpsów. Mało tego, w trybie stacjonarnym gra ma przeokrutne dropy do 3-5 klatek na sekundę co powoduje bardzo duży dyskomfort podczas grania. Cała gra chyba ani razu nie dobiła 30 fpsów, a o 60 to już kompletnie można zapomnieć. Żeby było ciekawiej, spadki nie pojawiały się w jakichś kluczowych, obciążających momentach. Było to bardzo losowe i wielce irytujące, bo nie pojawiało się raz na jakiś czas, tylko co kilkanaście sekund.

Prawdopodobnie część z osób czytających te recenzje ma w głowie tylko cytat-mem z simpsonów “Stop Stop! He’s already dead”, ale spokojnie, to już ostatni zarzut. Podczas całego gameplayu czy cutscenek wszędzie rzucają się w oczy tekstury renderowane na bieżąco. Niby nic wielkiego, ale podobnie jak wcześniejsze błędy - irytuje i strasznie się rzuca w oczy. Wydaje mi się, że gdy konsola jest w trybie stacjonarnym, takie rzeczy nie powinny się wydarzyć.
bieg
No więc… Jak widzicie, stan techniczny tej gry nie powala. Być może nie powinienem się skupiać, tak mocno na tym aspekcie pisząc recenzje. Staram się jednak poczuć jak osoba, która wydała swoje zarobione pieniądze lub dziecko, które wybłagało pieniądze od rodziców i dostało to. Zupełnie niekompletny, nieukończony i bardzo niegrywalny produkt.

Czy warto zagrać w Cobra Kai 2: Dojos Rising na Nintendo Switch?


We wcześniejsze gry serii Cobra Kai od Flux Games niestety (lub stety) nie grałem. Graficznie gra zupełnie nie powala, gameplayowo też nie. Jeśli chodzi o pozytywy, to naprawdę trzeba było ich szukać na siłę. Nie recenzowałem jeszcze dużo gier, ale w wiele grałem i muszę przyznać, że była to zdecydowanie jedna z najgorszych gier, w jakie kiedykolwiek zdarzyło mi się zagrać. Nic tutaj się nie trzymało kupy. Wszystko wygląda, jakby było robione w pośpiechu i bez postarania. Może się mylę, może team deweloperski starał się jak mógł ale seria niefortunnych wydarzeń i deadline’y przyczyniły się do wielu błędów. Niestey, mógłbym zrobić komuś straszną krzywde, jeśli bym tę grę polecił.

Dziękujemy firmie GameMill za dostarczenie gry do recenzji.


Plusy:

Thumb Up

Rekrutowanie ludzi

Thumb Up

3 scenariusze do wyboru


Minusy:

Thumb Down

Tragiczna oprawa graficzna

Thumb Down

Błędy…

Thumb Down

Błędy…

Thumb Down

… i jeszcze raz błędy

2 / 10

Nasza ocena

Pokemon Scarlet w sklepach od 219.00zł
Electro.pl
219.31zł
Sprawdź
Avans.pl
219.31zł
Sprawdź
Media Expert
219.00zł
Sprawdź
Awatar

Bartek 'Baton' Kręgiel



Komentarze (0)

Zaloguj się lub zarejestruj aby dodać komentarz