Jeśli ktoś jest fanem starej Zeldy i przemierzania pikselowych światów w przygodowej grze akcji, to trudno powiedzieć, żeby był zaniedbywany przez deweloperów. Takie gry często się pojawiają, ale czasami trudno im się przebić do świadomości odbiorców. Zrobiło to Death’s Door (choć tam mocne nastawienie na walkę), zrobił to Tunic (tu zagadki), a teraz na pewno ma taką ochotę Cassette Boy.Gra studia Wonderland Kazakiri Inc. ma dwie cechy nadrzędne i… prawdę powiedziawszy niewiele poza tym. Kusi stylem artystycznym, którego nietypowość na pewno ich wyróżnia i systemem obracania kamery rodem z Fez, który jest najczęstszym/stałym rozwiązaniem zagadek w trakcie przemierzania lochów.
Patent tej gry polega na tym, że to, czego nie widzisz, nie istnieje. Tak po prostu. Jeśli coś/ktoś blokuje Ci drogę, to musisz znaleźć kąt kamery, w którym go nie widać, a wtedy przejdziesz bez problemu. Dotyczy to nawet pomniejszych bossów, którzy ukryci za ścianą przestaną atakować i po prostu znikną z naszego świata - do momentu aż nie przeskoczymy na inny widok. Jest to urzekające, rodzące uśmiech na twarzy, ale i dość wtórne. Wonderland Kaziri na pewno wycisnęli wszystkie pomysły wewnątrz tej głównej idei, więc na przesadną nudę nikt nie będzie narzekał, ale świadomość tego, że gdzieś w tym obrębie musimy szukać, delikatnie spłyca kombinowanie.Jest to oczywiście świadomy ruch studia, tak jak świadomym była bardzo enigmatyczna historia. Cassette Boy nie powie Ci nic. Nie powie gdzie iść, nie powie, co robić. Będziesz znał cel nadrzędny, którym jest zbieranie fragmentów księżyca, ale nic poza tym. Będziesz w wiosce rozmawiał z ludźmi, ale ich wątki będą się odkrywać bardzo szczątkowo. Będziesz błąkał się, szukając celu, który w końcu zostanie udostępniony wraz z jakimś progresem. Jeśli trafiłeś gdzieś wcześniej i szukałeś rozwiązania zbyt długo? Przykro nam, taki Cassette Boy ma być. Szanuje, ale też znamy obecne standardy i wiemy, że to wielu graczy wykolei już na pierwszych metrach.Jeśli nie zrobi tego opowieść nabierająca jakiejś jasności dopiero pod koniec, to postara się to zrobić mechanika. Bardzo archaiczna, jakby adekwatnie dostosowana do stylu artystycznego. Mamy tu walkę, która nie porwie absolutnie nikogo. Jest sztywna i metodyczna. Mam wrażenie, że gracz niecierpliwy będzie swoim największym wrogiem przy tym tytule - to akurat znam z autopsji!
To tytuł, gdzie eksploracja i eksperymenty są ważniejsze od celu. Specyfika nie dla wszystkich, ale zasadna dla takiego action-adventure. Osobiście jestem zdania, że gra nic by nie straciła, jakby nasz kasetowy chłopiec ruszał się bardziej godnie dla roku 2026. Ewentualne sekcje platformowe to uciążliwa porcja gamingu, więc tyle dobrego, że wpadka odrodzi nas przy krawędzi, a nie cofnie do ogniska.Cassette Boy podobał mi się na pierwszych metrach. Tam czułem świeżość i intrygę, która gasła z każdym kolejnym krokiem. Nie jestem idealnym targetem dla tego rodzaju rozgrywki, ale nie mam problemu identyfikacji, jak taki Tunic, czy inni są dla tej gry nadrzędne. To po prostu gra z pomysłem na siebie (nie tak wyjątkowym, jakby nie patrzeć), która niekoniecznie była w stanie się rozwinąć w kierunku jakiegoś hitu.
Dziękujemy za klucz do recenzji firmie Forever Entertainment
Plusy:
Główny patent na obracanie światem w celu wykorzystania innych perspektyw
Styl artystyczny - jest tu element ciekawości…
Minusy:
…ale zbyt mocno polegano na eksploracji, gdzie brak celu w skonstruowanym praktycznie jednakowo świecie będzie męczący
Sterowanie postacią jest archaiczne/uciążliwe, a walka metodyczna i nudna