Jak to działa na Nintendo Switch 2 - Divinity: Original Sin 2
Baldur’s Gate 3 na Nintendo Switch się nie doczekamy. A przynajmniej uważam to za rzecz trudną. Larian może takich prób się podejmie, ale trzeci akt opowieści pokaże prawdziwe piekło każdej przenośnej konsoli (...i naszym dłoniom). Sprawa nie jest jednak aż tak stracona, bo poprzednia gra Larian Studios zawitała na pierwszego Switcha w 2019 roku. Była tam… grywalna, tak jak wiele innych gier - zęby mogą rozboleć od zaciskania. 15 grudnia 2025 (wiem, jestem spóźniony!) przyniósł poprawę w postaci darmowej aktualizacji dla posiadaczy Switch 2. Aktualizacji, która, trzymając się poprzedniego nazewnictwa, pozwoli nieco poluzować szczękę!Pierwszą rzeczą rzucającą się w oczy jest wyświetlana rozdzielczość. W celu wygenerowania takiego wielkiego świata dostała ona mocno po kościach na wcześniejszym sprzęcie. Była rozmazana do granicy drażniącej oczy. Dziś jest… lepiej. Nie powiem, że jest bardzo ładnie, nie powiem, że to jakość, jaką wygenerujecie na PC, ale poprawa jest zauważalna. Wszystko jest czytelniejsze, choć wciąż wyraźnie okrojone. Lekki zawód czułem przy postaciach. Wydaje mi się, że powinny wyglądać lepiej, ale trzeba wziąć pod uwagę ogrom tego produktu i danych, jakie są tam zapisywane. Praktycznie z każdym kolejnym krokiem gra nadpisuje coraz więcej i coraz więcej czasu potrzebuje, żeby taki save nam odtworzyć. Nie chcę tu przesadnie rozwodzić się o samym Divinity, ale to gra dająca dużą dowolność i poczucie wpływu na wydarzenia.A jak już jesteśmy w temacie czasów ładowania, to w wersji na NSW2 zostały one oczywiście skrócone. Mówimy tu o znacznej poprawie. Tym większej, im dalej w grze jesteśmy. Początkowe załadowanie gry, to w teorii różnica kilku sekund (NSW ~30 sekund, a NSW2 ~20 sekund), ale im trudniejsze zapisy przed grą postawimy, tym lepsze efekty zauważymy. Na pierwszym Switch taki bardziej zaawansowany save wczytywał się ponad 2 minuty (!), a na Switch 2 skrócimy to spokojnie o połowę. Wciąż nie będzie to dla wielu wartość idealna, ale przecież mówimy o przenośnej konsoli.
Zresztą przenośnie najlepiej doświadczać tej gry, bo i widać, że to był główny tryb brany pod uwagę przez Larian. Tam nawet ta rozdzielczość nie będzie kłuła w oczy tak mocno. W docku, na dużym telewizorze, znajdą się tacy, którzy będą się zastanawiać, czy aktualizacja w ogóle wskoczyła - czego powodem są wspomniane postaci z zapotrzebowaniem na rutinoscorbin.Puryści klatek na sekundę też powinni zostać zaspokojeni. NSW1 trzymał się kurczowo 30fps, a i to było dla niego momentami problematyczne. NSW2 to stałe 60fps, gdzie też może dojść do okazjonalnej walki z parametrami, ale to już efekt założeń gry, która celebruje wpływ żywiołów na otoczenie - miałem o grze nie mówić, ale to jeden z lepszych turowych systemów, jakie istnieją!
Próżno jednak mówić o innych dodatkach. Jeśli liczyliście na myszkę, to jej nie dostaniecie. To akurat stały punkt programu tego joy-conowego ficzera, który w moim odczuciu będzie się powtarzał cyklicznie. Nintendo okazjonalnie dorzuci jakąś grę skrojoną pod to, ale inni twórcy, którzy bazowo przerzucają swoje UI na wszystkie konsole (w których myszki w standardzie brak), po prostu nie będą się w tym babrać. Finalnie, pod koniec żywotności Switch 2, będziemy o tym mówić jako o rzeczy zbędnej. Na uspokojenie podpowiem, że sterowanie na kontrolerze jest zaskakująco wygodne, więc nie jest to strata, z którą nie będziecie w stanie żyć.Osobiście się cieszę, że ewentualny powrót do tej gry będę mógł mieć w kieszeni. Niech was nie przerażają tutejsze screeny z początkowych fragmentów rozgrywki - ja Divinity skończyłem, gdy tylko wyszło, bo już wtedy wielbiłem pierwszą część Original Sin. Niezmiennie jestem zdania, że to anomalia, która absolutnie mnie nie wkręciła fabularnie (a to zazwyczaj obowiązek dla RPGa), ale nie pozwalała się oderwać przez swoje doskonale skrojone pozostałe elementy. Pozostaje tylko szukać pudełkowej wersji, która sięga astronomicznych cen - spokojnie, kiedyś ją na pewno zobaczycie w moim fotograficznym podsumowaniu zakupów!