Forgive Me Father to polski boomer shooter, gdzie przedzieramy się przez hordy przeciwników inspirowanych twórczością H.P. Lovecrafta. Otrzymał on sporo miłości od graczy, a i ja sam nie szczędziłem mu miłych słów, gdy wylądował na Nintendo Switch w 2023 roku. I pisałem je, mimo dość przeciętnej jakości portu na ten sprzęt. Już wtedy wiedziałem o kontynuacji i już wtedy kwestionowałem jej ewentualne istnienie na sprzęcie Nintendo. Ku mojemu zdziwieniu, bez większej podbudowy, Byte Barell oddało w ręce graczy część drugą (22 stycznia 2026). Produkcję większą i ze zdecydowanie lepszą grafiką, która… trafiła na pierwszego, a nie drugiego Switcha.Odhaczmy więc to, co bywa ostatnio stałym punktem programu. Należy zakończyć wydawania portów nowych gier na NSW1. Po prostu. Konsola przestarzała na linii startu, nie dojeżdżała z parametrami już od kilku ładnych lat. Próby przeniesienia jakiejś świeżej gry do tego środowiska są problematyczne, a Forgive Me Father 2, to doskonały argument w sprawie.
To, co zobaczycie na poniższym screenie, to efekty oświetlenia tego tytułu. Te kwadraty/prostokąty poruszają się razem z graczem i w domyśle miały odpowiadać za rzucany cień. Efekt skręca od środka i momentami działa odpychająco. Widać, że gdzieś trzeba było szukać ustępstw na potrzeby leciwej konsoli, ale tu ich nadmiar mnie czasami przytłaczał. W teorii nie patrzysz na broń, a na punkt, w który chcesz strzelić, ale ta tkwiąca w centralnym punkcie też nie powala detalami. Jest zamglona, pozbawiona obrysu, podobnie jak przeciwnicy, którzy normalnie zachwycają wszystkich grafiką. A Forgive Me Father, które świadomie rezygnuje ze swojego koronnego atutu w postaci stylu artystycznego, to dość duży problem. Normalnie to bardzo urokliwa gra. Mroczna, to oczywiste, ale potrafiąca imponować wizualnym pomysłem na siebie.Sama strzelanka funkcjonuje na solidnych fundamentach, które też nie ustrzegły się delikatnych wad. Bronie są przed nami odkrywane stopniowo, a ukryta na planszach waluta pozwoli kupić ich lepsze odmiany - i ewentualnie wrócić do poprzedniej wersji, jeśli nowa się nie spodoba. Zachęca to do eksploracji, więc jest trafną decyzją twórców.
Do gry dodano również system perków w postaci kart, które nabywamy między misjami i tu tkwi ta drobna wada konstrukcyjna. Nie jestem fanem ograniczenia do jedynie trzech aktywnych perków. Mocno uszczupla nam to możliwości tworzenia buildów, a w dłuższej perspektywie grę najpewniej utrudnia - to ostatnie nie błąd, wiadomo. Sam nie stronię od gier trudnych, ale wyzwanie + niekoniecznie czytelne otoczenie serwowane przez Switcha, to czasami świadome ciągnięcie się twarzą po żwirze.A szkoda, bo mi dalej trudno powiedzieć złe słowo o tej serii. Ona niezmiennie jest jednym z przyjemniejszych boomer shooterów, które klimatem wynagradzają nieco spokojniejsze tempo. W domyśle nie pędzisz tu na złamanie karku - w moim odczuciu to gra znacznie wolniejsza od typowych reprezentantów gatunku - ale, co ważne, możesz to zrobić w swoich speedrunowych aspiracjach. Zawsze miło, jak pewne aspekty nie są graczom blokowane. W tym celu będzie tylko potrzeba zdobywania kolejnych kolorowych kluczy i odblokowanie zamkniętych nimi drzwi - tu akurat bardzo sztampowe podejście.
Gra składa się z około 20 misji, które potęgują szaleństwo z każdym kolejnym postawionym krokiem. Przeciwnicy stają się coraz bardziej zmutowani, a otoczenie coraz mocniej przypomina nadejście Cthulhu. W tej kwestii trudno o zastrzeżenia. Gunplay też daje sporo satysfakcji, choć mierzenie na joy-conach jest toporne. Tu akurat z pomocą przyjdzie pasek z auto-aimem, który delikatnie sytuację wygładzi - nie jestem fanem i trochę szkoda, że czułem się zmuszony z niego skorzystać. W innym wypadku odczuwalne jest przeskakiwanie celownika, a nie płynny ruch.Forgive Me Father 2 na Switch, ma znacznie większe problemy, niż miała już problematyczna część pierwsza. Dalej jest tu stosunkowo ciemno (choć otrzymywana na starcie lampa potrafi wygładzić ten element), a mierzenie z broni działa, jak widać powyżej. Kolejny raz to DOBRA gra, która trafiła w miejsce niekoniecznie potrafiące to oddać. Granie na Switch w tym przypadku ma sens tylko dla tych, którzy nie posiadają innych sprzętów. A że jestem fanem tej konsoli, to te słowa zawsze bolą.
Dziękujemy za klucz do recenzji firmie Byte Barrel
Plusy:
Lovecraftowski klimat i stopniowe natężenie szaleństwa z nim związanego
Zasadne zachęcanie gracza do ekploracji
Styl arystyczny…
Minusy:
…który ma bardzo duży problem wybrzmieć na pierwszym Switchu - wszystko zamglone, a oświetlenie niedomagające
Sterowanie/Strzelanie, które trzeba sobie dostosować w opcjach, bo domyślnie do płynności mu daleko