O ile toniemy w recenzjach gier, to kiedyś zdarzało się zerkać na nowe akcesoria do Switcha. Nie jest to przesadnie innowacyjne pole, bo i co wymyślić do już świetnie działającej, hybrydowej konsoli, ale firma Belkin zauroczyła czymś, czego jeszcze nie widziałem - jeśli widziałem mało, to mnie poprawcie w komentarzach!
Dla nieświadomych - Belkin to amerykański producent elektroniki użytkowej. Wśród ich produktów znajdziemy ładowarki, powerbanki czy kable. Wszystko to, co przewodzi prąd i ratuje nasze podupadające na energii sprzęty. Ostatnio zaczęli też wprowadzać technologie pod naszą ulubioną konsolę, a w moje ręce wpadło połączenie częstych niezbędników każdego gracza… Bateria Switch 2 to od premiery rzecz kontrowersyjna. Ulepszenie parametrów sprzętu sprawiło, że najtrudniejsze tytuły dźwigane są maksymalnie 2h - i tu mówimy o całej baterii od 100% do zera. Cyberpunkczy niedawny Elden Ring to świetne przykłady takich produkcji. Te “nadzwyczajne porty” zazwyczaj muszą nieść ze sobą jakieś konsekwencje. A i przy nieco lżejszych grach też trudno mówić o jakimś wielogodzinnym graniu. A że wielu/większość graczy traktuje Switch 2 jako sprzęt przenośny, to podręczny powerbank wydaje się rozsądnym rozwiązaniem na ewentualne braki kontaktów/prądu w pociągach czy innych transportach.
Przenośne granie to też drętwiejące palce. Klasyk przy nagminnym towarzystwie Switch 2 w trybie handheldowym. Grip szybko objawia się, jako rzecz niezbędna. Na tym polu też bywa różnie, bo wiele z nich, stanowiących jedną powłokę/nakładkę na całej szerokości (tj. konsola + joy-cony), ma tendencje rysować nam ekran konsoli w dokcu - grip pogrubia sprzęt, a dock nowego miejsca nie zrobi, więc niby całość się mieści, ale ekran cierpi. Belkin odpowiada na dwie prośby jednocześnie - oferując grip do Switch 2, który ma magnetycznie podczepiany powerbank z tyłu konsoli. W skład zestawu wchodzą:
- dwie nakładki na joy-cony, które mocują się dzięki przyciskowi służącemu do odpinania joy’ów od konsoli;
- powłoka na samą konsolę, która nie jest sztywną bryłą i ma wycięcia na wszystkie przyciski, wentylatory, jak i podpórkę NSW2
- powerbank o pojemności 10 000 mAh W najprostszych słowach oznacza to wygodę i dłuższe granie. Pojemność powerbanka sugeruje naładowanie konsoli mniej więcej ~1,5 raza, pod czym się podpisuje, a przymocowany do niego kabel USB-C 30W sprawia, że grając, sprzęt się ładuje, a nie tylko podtrzymuje baterię przy życiu - tu warto nadmienić, że testowałem to głównie na Diablo IV, które też nie jest najłatwiejszym “przeciwnikiem” dla Switcha.
Waga całego urządzenia nie wzrasta znacząco. Pewnie mówimy tu o ~300g z podpiętym powerbankiem, więc wciąż daleko mu będzie do takiego Steam Decka, a wygodę poprawiają antypoślizgowe nakładki na joy-cony. Te można mieć podpięte zawsze i ładować konsole w docku, jeśli mówimy o warunkach domowych. Po zdjęciu nakładki (to akurat jest banalnie proste, a po przygodach z porysowanymi szybkami przeze mnie zalecane) może to wciąż niwelować wspomniane drętwiejące palce, ale tu muszę nadmienić, że osobiście sprofilowałbym je lepiej. W moim odczuciu taka konstrukcja złożona z X części jest mieczem obosiecznym i trochę potęguje odczucie ze Switcha 1, gdzie mieliśmy te gibające się przód-tył joy-cony. To uczucie wróciło z podpiętym Belkinem, ale nie w tak znaczącej formie, jak przy NSW1 - po prostu miejcie na uwadzę, że nie zepnie wam to wszystkiego w idealną bryłę, jaką w tej rodzinie był tylko Switch Lite. Całość wygląda schludnie, dostępna jest w kilku kolorach, a powerbank ma mały wyświetlacz z procentowym naładowaniem. Samo jego magnetyczne połączenie wydaje się bardzo solidne i nawet potrzeba odrobinę siły, żeby go od sprzętu odczepić - i wtedy zostaniemy ze wciąż wygodnym gripem! To, czy takie rozwiązanie będzie dla kogoś przydatne, to już kwestia indywidualna. W moim odczuciu, na rynku gripów, jest to na pewno godna przemyślenia ciekawostka. Mój grip docelowy, bo i pełniący dodatkową (ważną i przydatną) funkcję.