Xenoblade Chronicles 3

Właściciel zdjęcia: Monolith Soft

Recenzja Xenoblade Chronicles 3 na Nintendo Switch

Jak zaczęła się moja przygoda z trzecią częścią Xenoblade Chronicles? Po skończeniu The Legend of Zelda: Breath of the Wild, zastanawiałem się jaki tytuł może być kolejnym gigantem, który pochłonie mnie w co najmniej porównywalnym stopniu. Naturalnie skierowałem swój wzrok w stronę ekskluziwów. Był to czas drugiej części opisywanej sagi. Już wtedy wiedziałem, że tytuł wzbudza ogromne zainteresowanie i zbiera zdecydowanie dobre recenzje. Sporo wody w rzecze upłynęło od tego czasu.

Jakże duże było moje zdziwienie jak zauważyłem, iż trzecia część zbiera przytłaczająco pozytywne noty na szerokich wodach internetu i prasy. Sprawdziłem z naszym redakcyjnym (naczelnym :)) kolegą, że można śmiało cieszyć się tą odsłoną bez przejścia poprzednich. Jedyne co mnie ominie to niektóre easter eggi fabularne. To zaintrygowało mnie w tej grze jeszcze bardziej.

A teraz zastanówmy się nad tym co w tej grze od razu zwraca naszą uwagę? Opiszmy to w punktach:

Niekończący się tutorial


Gra w swoje mechaniki wprowadza powoli. Dzieje się to wraz z rozwojem fabuły. Co ciekawe, poniekąd jest z nią związane. Ale o tym później. Kiedy pomyślałem, że już nic więcej nie będzie dodawane, że wszystkie mechaniki mam już ogarnięte, dostaję nową porcję angażujących tematów. Ok czytelniku, pomyślałbym sobie - to wszystko się dzieje pewnie podczas prologu i/lub dedykowanego tutorialu. Nie. Jakże wielkie moje zdziwienie było gdy podczas robienia save’a z gry przed wyłączeniem konsoli okazało się, że jestem w trzecim akcie.
xenoblade chronicles 3 supply drop
Czy mnogość mechanik i tempo ich podawania w grze jest jej plusem? Zdecydowanie tak. Sposób dawkowania przez Xenoblade nowych elementów powoduje, że są one spokojnie przyswajalne. Powracamy do nich w momencie kiedy potrzebujemy coś zmienić, dodać, ustawić lepiej. Zarzucenie gracza wszystkimi na etapie (potencjalnego) samouczka byłoby niemożliwe do zapamiętania nawet przez najbardziej detaliczne umysły gierkowe. Łatwo to ukazać poprzez przeciwieństwo.

Nośne ostatnimi czasy, szczególnie finansowo, moblilne gry typu GATCHA, a udające hack'n'slashe powodują reakcję alergiczną (Diablo: Immortal, Undecember, Torchlight: Infinite). Przez liczbę walut, które mamy do zdobywania, a w konsekwencji mechanik do ogarnięcia nie jesteśmy w stanie zapamiętać, co do czego, nie wspominając o sprawnym wykorzystaniu.. Wtedy z pomocą przychodzą “pieniążki”. Te prawdziwe. 

Dodatkowym atutem ułatwiającym odnalezienie się w gąszczu mechanik jest zestaw drili. Sa to ćwiczenia, które mozną odpalać oddzielnie. Jest to doskonała metoda przypomnienia sobie jak coś działa w trakcie grania lub po odstawienia tytułu na dłuższą chwilę.

Fabuła


Trochę się obawiałem, że odpalając trójkę obudzę się w środku czegoś co będzie nieznajome. Bardzo mocno się zdziwiłem jak zostałem wprowadzony w świat tak samo płynnie jak w bogate mechaniki gry. Jestem dużym przeciwnikiem spoilerów, więc rąbka tajemnicy uchylę niczym niewinnie spódnicy. W świecie Aionios toczy się niekończąca walka między dwiema frakcjami - Keves i Agnus. Największym honorem jest zejście ze sceny na polu walki lub dożycie pełnych dziesięciu cykli swojej militarnej przygody, czyli dziesięciu lat życia. Dodajmy do tego oniryczne machino-roboty wspomagające młodych wojowników i młodsze wojowniczki w walce, odsyłanie energii życiowej poległych w niewiadomym celu, ale na pewno ku chwale swojej frakcji i wszech-panującej królowej. To tylko sam początek. A zwrotów akcji nie brakuje.

Cutscenki - coś co jest charakterystyczne dla JRpgów nie mogło zostać pominięte i tu. Bogactwo przerywników powoduje, iż czasami zastanawiałem się czy biorę udział w interaktywnym filmie z przerywnikami na grę, czy może raczej w grze z długimi przerywnikami. Tempo, ilość i moderacja niemniej jest zrobiona z chirurgiczną precyzją. Ktoś odrobił lekcję ze statystyki czasu utrzymania uwagi w obu tych trybach: bardziej pasywnym widza i aktywnego gracza. Raz spóźniłem się do studia Audycji Gamecast bo nie mogłem się oderwać od cutscenki, która trwała w okolicach ośmiu minut. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że można je pauzować. Zapomniałem również, że przecież Switch daje komfort wyłączenia i włączenia tytułu w dokładnie tym samym miejscu, bez żadnej straty.
custcenka cel

Walka


Jak przebiega samo starcie? Niektórzy nazywają to systemem półautomatycznym. Ja bym nazwał to systemem turowym w czasie rzeczywistym. Jeżeli miałbym porównać mechanikę posługując się przykładami, które pierwsze przyszły mi do głowy to jest to cały wachlarz tytułów z Forgotten Realms: Baldur’s Gate, Icewind Dale czy Neverwinter Nights.
 
Aktywne używanie skilli postaci, w odpowiednich łańcuszkach po sobie - będzie tu wyróżnikiem. Ponadto totalna zmienność klas postaci. Raz odkryta i pozyskana klasa może być przypisywana w sporej (ale nie całkowitej!) dowolności do innych bohaterów. Możemy “nauczyć” naszego tanka roli healera, możemy zobaczyć jak supporter sprawdzi się jako DPS.
skomplikowany UI w walce
Mimo powtarzalnej sekwencji walki, potyczka sama w sobie się nie nudzi. Te same mobki można pokonać na wiele, różnych sposobów, w zależności od ich siły czy też okoliczności.

Jeżeli byłeś przekonany, że przy całym wachlarzu skilli i odpowiednim trafianiu w timing z użyciem, nie można nic więcej dodać do potyczki - to się myliłeś. Łączenie par postaci w swoiste, potężniejsze nowe i tymczasowe twory powoduje, że walka nabiera drugiego dna taktyki.

Grafika, muzyka, dźwięk


Nie ma co ukrywać - grafika doskonale wygląda na handheldzie, na TV niestety widać, że jednak jest to Switch. Tutaj Zelda broni się o wiele bardziej. Japończycy swoją koderską kreatywnością robią co mogą w przekazaniu nam jak najlepiej bogatego 3D. Nie jest to duży minus, bo światu dodaje mocno nasza wyobraźnia, jednak zauważalny.
świat i skały
Muzyka jest w stylistyce “J” (dżej). Jest dobrze dopasowana do biomów, momentu akcji, również przemyślanym tłem w cutscenkach. Wywiązuje się z powierzonego zadania utrzymywania klimatu. Wcześniej miałem raczej neutralny stosunek do tej stylistyki. Dziś mogę powiedzieć, że podczas grania w tę grę nawet ją lubię. 

Finał


Xenoblade Chronicles 3 w całej swojej okazałości nie jest grą małą. Nie mówię tu tylko o świecie, bo o tym wiemy. Przywołuję do tablicy ogrom wszystkich elementów, które w tej krótkiej recenzji opisałem. Jest coś magicznie spajającego, co powoduje, że odpalania gry za każdym kolejnym razem daje to niesamowite uczucie uczestnictwa w przygodzie, którą chce się poznawać, a zarazem współtworzyć. Powrót do konsoli daje zawsze niesamowitą, angażującą frajdę. Jest to gra zdecydowanie godna polecenia każdemu posiadaczowi Switcha. A to wszystko jest to nam serwowane w czasach zmierzających raczej w stronę płytkich, łatwo przyswajalnych rozrywek.

Dziękujemy firmie ConQuest entertainment za dostarczenie gry do recenzji. 


Plusy:

Thumb Up

Świat ogromny, zbudowany i przedstawiony…

Thumb Up

…za pomocą angażującej fabuły z jej zwrotami…

Thumb Up

…na którą mamy realny wpływ za pomocą naszych akcji

Thumb Up

dodaj sobie 0,5 oceny w górę jeżeli jesteś mocno “J”


Minusy:

Thumb Down

Grafika robi co może ale już trochę trąca myszką

Thumb Down

Nie każdy przyswoi całość skomplikowania gry

Thumb Down

odejmij sobie 0,5 od oceny jeżeli jesteś antyfanem “J”

8.5 / 10

Nasza ocena

Awatar

Johnny Uraner



Komentarze (0)

Zaloguj się lub zarejestruj aby dodać komentarz