Zrzut ekranu 2026-10-28 123246

Właściciel zdjęcia: NIS

Recenzja Village in the Shade na Nintendo Switch 2*

Nippon Ichi Software ma już na swoim koncie trzy gry z serii Yomawari. To nietypowe horrory krzyżujące grozę yokai z chibi stylistyką, w których dźwięk gra pierwsze skrzypce. Dziś, bazując na tych fundamentach, oferują graczom Nintendo Switch 2 coś innego - farming sim, gdzie nie wszystko wydaje się takie sielankowe, jak powinno.
20261022-01M5J6DZ9Z3WM1G3GT4FMPVKTC-51BCDF46-41A5-40CD-A61B-7C4070CDA5B6
Village in the Shade budził zainteresowanie już na bazie samego konceptu. Znów chibi format, ale przekształcony w jeszcze bardziej cozy gatunek, który skręca w “złą stronę”. Sama historia, typowo dla tego studia, oferuje bardzo szybki szok fabularny, by potem powolnie kusić nas kolejnymi tajemnicami. 

Start tej opowieści, to upadek z wysokości do wielkiej dziury, który potencjalnie kończy nasz żywot. Po latach nasz protagonista wygrzebuje się z opresji i ląduje w wiosce Kagatsu. Jak do tego doszło? Gdzie jestem? Czemu żyję? To pytania, które na równi z nami zadają sobie mieszkańcy. Ewidentnie Cię kojarzą, wiedzą o Twoim istnieniu, ale raczej wspominają, jako niegdyś zaginione dziecko. Czy wiedzą coś więcej? Ile ukrywają? To wszystko rozwija się na przestrzeni kilkudziesięciogodzinnego wątku, w którym dostajesz listę bardzo specyficznych wytycznych funkcjonowania. Panujących tu reguł, których musi przestrzegać. Szczególnie w nocy…
20261022-01M5J6DVN6PHFQSNSG8N603MMZ-78CDFFB3-A272-4BE2-B3BA-B64B399A0328
Za dnia masz jednak możliwość zapracowania na swój dobrobyt w Kagatsu. Rin, młoda przywódczyni, ofiarowuje Ci mały teren uprawny na uboczu, który będziesz rozwijał w sprawnie zarządzane rolnictwo. To tu przyjdzie Ci obcować z farming simem. Przygotujesz teren, zasiejesz ziarna, połowisz ryby. Można powiedzieć, że to bardzo klasyczny reprezentant gatunku, gdzie wykonujesz zadania dla mieszkańców (związane ze zbieraniem konkretnego surowca), powoli zbliżając się do nich coraz mocniej. Cozy sielanka. Masz pieska, zwierzątka i wygodny punkt transportujący przygotowane wcześniej dobra. Nawet zapis stanu rozgrywki odbywa się tu, idąc spać, czyli w momencie, gdy jesteś już skrajnie wykończony i Twój bohater odmawia kolejnych akcji - stamina, którą można regenerować przedmiotami. 

I gdyby nie to nocne pukanie do drzwi, to wszystko byłoby idealnie. Za każdym razem z inną intensywnością, za każdym tak samo niepokojące. Tu warto wspomnieć o dźwięku, którego mistrzami są twórcy Yomawari. Tak jak tam był królem budowania atmosfery, tak i tutaj jest najmocniejszym punktem całości. Raz idealnie wpisujący się w bycie farmerem, by po zmroku zmrozić sekretami wioski.
20261022-01M5J6E2N3YFQK9FC3MFXSXMP4-34A41238-9466-4DBC-B267-DC4FB9726AE6
Okazuje się, że ten zakaz opuszczania domu po konkretnej godzinie, to reguła, którą złamiesz jako pierwszą. Wychodząc na zewnątrz, poznasz… innych mieszkańców, którzy faktycznie rządzą tym miejscem. Trzymają je pod butem za sprawą skrywanych błędów przeszłości. Po co w ogóle wychodzić na zewnątrz, zapytasz? Tam znajdziesz kamienie, które udoskonalą Twój proces uprawny i dowiesz się o tym, co stoi za opętaniem Kagetsu. Co ważne, wyjścia nie są dowolne i są związane stricte z opowieścią. To gra podejmuje te decyzje za nas. 

Jak i wiele innych przez pierwsze X godzin. Village in the Shade to tytuł, który długo nie da nam dowolności i przez wiele godzin będzie nas uczył kolejnych rzeczy. To uwiązanie może doskwierać fanom farming simów. Dopóki nie wyleczą się z przekonania, że to nie jest ich klasyczna hodowla, to mogą mieć z takim natłokiem narracji duży problem. Pierwsze godziny gry to 80% dialogów i 20% biegania po sznurku. To jest moment, który trzeba przeboleć. Ta gra bardzo często zaplanuje dzień za Ciebie. Będą takie, gdzie dostaniesz pełną dowolność zarządzania terenem, ale to nie jest dowolność imienia Story of Season czy innych Harvest Moonów. 

Każda pora roku ma innych yokai. Inne niebezpieczeństwa czekające na zewnątrz, ale i innego demona, który ma swoje oczekiwania, co naturalnie należycie nam wynagrodzi. Gdzieś tam podskórnie ta gra nigdy nie traci swojej grinderskiej formy zbieractwa, ale na pewno inaczej zarządza tonem opowieści.
20261022-01M5J6DQC0RB9YMQGTCP1EJ1FZ-37718D0B-05FD-4581-A00D-18F53CA8A711
I o ile mi to bardzo pasowało, a twórcy naprawdę robią wiele słowem pisanym, by utrzymać Twoje zainteresowanie, tak domniemam, że nie wszystkim taki (momentami) visual-novelkowy zarączkizm może odpowiadać. To nietypowy miks gatunków, więc i trudno zagwarantować, że ktoś się z nim polubi. Farming sim z tego zaledwie ok. Horror nieco lepszy, bo na budowaniu atmosfery to się Ci ludzie znają świetnie. Najmocniejsze jest jednak to, że w ogóle wpadli na taki poroniony pomysł.

Dziękujemy za klucz do recenzji wydawcy 


Plusy:

Thumb Up

Gęsta atmosfera japońskiego folk horroru

Thumb Up

Mistrzowska warstwa dźwiękowa, która głównie odpowiada za budowanie atmosfery

Thumb Up

Charakterystyczna oprawa dla gier z serii Yomawari - czyli chibi ni w ząb pasujące do całej reszty

Thumb Up

Dobrze napisane dialogi - utrzymują zainteresowanie odbiorcy…


Minusy:

Thumb Down

…choć nie da się ukryć, że będzie ich tu bardzo dużo, a taki miks gatunkowy nie wszystkim przypadnie do gustu

Thumb Down

Start jest bardzo powolny, a wielokrotne prowadzenie za rękę i odbieranie nam decyzyjności może doskwierać

7.5 / 10

Nasza ocena

Awatar

Niko Włodek

Postaw mi kawę na buycoffee.to


Komentarze (0)

Zaloguj się lub zarejestruj aby dodać komentarz