Zrzut ekranu 2026-10-26 103540

Właściciel zdjęcia: Nintendo

Recenzja Nintendo Switch Sports Resort na Nintendo Switch 2

W 2022 roku Nintendo wróciło do gry, która stworzyła cały koncept konsoli Wii. Tamtejsze Sporty były grą obowiązkową dla każdego posiadacza sprzętu… bo i była dodawana przy jego zakupie. Lekko spóźnione, ale wciąż z nadziejami na sukces, Nintendo Switch Sports oferowało sześć dyscyplin, które z czasem zostały poszerzone o kolejne dwie. Nie była to zapierająca dech zawartość, ale dowoziła frajdę tym graczom, których od początku targetowała - najmłodszym. Mijają cztery lata i dostajemy możliwość powrotu do sportowych zmagań w Nintendo Switch Sports Resort…
20261023-01M5JPNFMX25WH85H10NP3ZPMQ-75742B34-6C3D-42E5-B27A-CADF6EFAADDE
I nie ma co czarować siebie i wszystkich wokół. Nintendo Switch Sports Resort to ewolucja starych pomysłów, a nie nowa jakość czy pełnoprawny sequel. Nintendo wzięło sprawdzone fundamenty i na ich bazie dodało kilka sportów, odbierając inne. Dalej możemy grać w Tenisa, Kręgle, Siatkówkę, Golfa (dodany w DLC) i Koszykówkę (dodana w DLC). Straciliśmy za to Chambare (walka mieczami), która zgrabnie została podmieniona na bardziej rozpoznawalny Boks, nie ma też Badmintona, którego zastąpił Tenis stołowy, a Piłka Nożna wyleciała, żeby nikt nie musiał nam dorzucać specjalnych strapów na nogi. 

Liczbę 12 dyscyplin uzupełnia Łucznictwo, Zapasy na kciuki i trzy luźniejsze zabawy z Lotnictwem, Skuterem Wodnym i Deskorolką. Wszystkie wykorzystują joy-cony i nasz płynny ruch przed ekranem, utwierdzając nas w przekonaniu, że jak ktoś faktycznie poświęci czas na te małe “połowiczne pady”, to są one bardzo responsywnymi kontrolerami ruchowymi. W tej materii nie było żadnych zastrzeżeń, a wręcz pozytywny szok, jak bardzo czułe potrafią być przy takim podkręcaniu kuli do kręgli.
20261023-01M5JPNBYHT63ASR7DNC5Q25H4-053C9A2E-1223-43A0-9266-3F45F7586579
Te małe patenty, które rozbudowują nam doświadczenie, to nie jest jednak stała dla wszystkich sportów. Ogólnie nie wszystkie są tak samo udane, a wiele powtórek z pierwszej odsłony wiąże się z potężną dawką deja vu dla grających w obie wersje. Nie idzie uniknąć wrażenia, że powtórzone sporty są po prostu przekopiowane z poprzedniej części. Siatkówce będzie towarzyszyć taka sama nuda i schematyczność, która stawia przede wszystkim na nasz timing, Koszykówka odarta z bardzo przyzwoitego konkursu rzutów za 3 jest wręcz fatalna (biegasz praktycznie zawsze po tym samym torze, jeśli nie zrobisz "zwodu", rzucasz, a w obronie machasz do przechwytu - wszystko w zakresie szalenie ograniczonym), a Kręgle pozostaną pewnym stałym punktem programu online’owych zmagań - tu akurat pochwalam Battle Royale’owe podejście.
20261023-01M5JPN4J838ZEJ2V7VRKG0H92-D48829FB-641A-4256-8C13-0439AEBED2B8
Największym zwycięzcą nowej odsłony jest Łucznictwo, które wraca z Wii Sports Resort i oferuje bardzo przyjemne doświadczenie z naciąganiem cięciwy jednym joy-conem i mierzeniem drugim, przy odpowiednim dostosowaniu się do odległości oraz wiatru. I pewnie, to mała rzecz, jak zresztą każda z dyscyplin, ale w niej czuć potencjał i chęć pozostania na dłużej. A taka “chęć” to tu niestety rzadkość. Może jestem już za stary, może nigdy nie byłem zwolennikiem ruchowego grania, ale mechanicznie spora część tych dyscyplin jest po prostu schematyczna do granic możliwości. Odpychająca wręcz. Dzieciaki pewnie będą się cieszyć każdym ruchem odtworzonym na ekranie, ale “stary dziad” zacznie kwestionować to bieganie po sznurku i gameplayową wtórność, która ma swoje wyraźne i bardzo łatwe do osiągnięcia granice. 

Tak jak lubię wspomniane Łucznictwo, Kręgle, Tenis stołowy (całkiem zgrabnie odtwarza nasze joy-conowe ruchy w tym wciąż ograniczonym mechanicznie środowisku) i konkurs trójek w kosza, tak pozostałych… mogłoby nie być. Boks jest powolny, Tenis ma za mało ruchu postaci w grze, żeby nie stracić w bezpośrednim porównaniu ze swoim stołowym kuzynem, a Zapasy na kciuki to taka drobna fanaberia twórców. I nawet wycieczka online, gdzie liczyłem na naturalne zwiększenie chęci do gry poprzez rywalizację, nie była czymś, co znacznie poszerzyła mi czas trwania całości.
20261023-01M5JPN15FKXP021G84V3WPB3B-0D6BA4A2-EC27-4C52-8EAD-D12D2ECBFFE0
To seria mini-gier. Dla dzieci, jako odskocznia, może i rzecz niezbędna dla każdego domostwa ze Switchem przy telewizorze. Są tu stroje do wygrania, punkty do zbierania, a i solowi gracze dostali wyzwania, które mogą nieco ubarwić im doświadczenie w tej typowo imprezowej grze. Dla mnie rzecz zbyt ograniczona mechanicznie, żeby choćby w minimalnym stopniu imitować większość tych sportów. Te, które są łatwiejsze do odtworzenia, były od razu tymi najlepszymi. Te, które wymagają od zawodnika dobrego pozycjonowania/biegania, gdzieś tam zaczynały boleć. A i szczerze - trochę mi szkoda tamtej piłki nożnej, bo choć nic w niej specjalnego (i nigdy nie mocowałem joy-cona do nogi), to w jedynce była jednym z częściej odwiedzanych przeze mnie sportów - ale to już osobiste preferencje ze świata rzeczywistego. 

Dziękujemy za klucz do recenzji wydawcy 


Plusy:

Thumb Up

Responsywność sterowania ruchowego

Thumb Up

Udany powrót łucznictwa, a i tenis stołowy nieźle wypada wśród nowości

Thumb Up

Kręgle niezmiennie pozostają najpopularniejsze w rozgrywce online - a ich battle royale’owe podejście ubarwia doświadczenie

Thumb Up

Ciągła pogoń za punktami, strojami, a i solowi gracze dostali coś dla siebie (Island Crown mode)


Minusy:

Thumb Down

Nowości względem Nintendo Switch Sports może być za mało - sporo powtórzonych dyscyplin, które zachowują swoją ówczesną (często nijaką) formę

Thumb Down

Dysproporcje jakości - wiele dyscyplin jest zbyt schematycznych (a co za tym idzie - nudnych)

Thumb Down

Utrata piłki nożnej, która nie dostała zamiennika, jak inni nieobecni

6 / 10

Nasza ocena

Awatar

Niko Włodek

Postaw mi kawę na buycoffee.to


Komentarze (1)

Zaloguj się lub zarejestruj aby dodać komentarz

PressXtoJump
26.10.2026 12:47
Niby nic, ale jako ciekawostkę można było zamieścić, że w trybie zwiedzania zbierając zdjęcia związane z miejscami wyspy, mamy polski głos, dubbing. Co prawda brzmi jak AI, ale jednak przemawia do nas wtedy komputerowa pani przewodnik. Niby nic, ale w pewnym sensie to pierwszy polski dubbing w grze Nintendo.