Zrzut ekranu 2026-10-13 192640

Właściciel zdjęcia: Square Enix

Recenzja Kingdom Hearts Final Mix na Nintendo Switch 2

8 października na Nintendo Switch 2 dotarła legendarna seria jRPG, która łączy dwa światy. Final Fantasy krzyżuje się z Disneyem, a w środku całego zamieszania pisze się historia Sory. Młodego chłopca, który staje się właścicielem Keyblade’a - tajemniczej broni grającej, nomen omen, kluczową rolę w walce dobra ze złem. W skład kolekcji wchodzi pełen pakiet 8 gier wraz z 2 filmami - wszystko w oczekiwaniu na główną, czwartą część sagi.
20261012-01M4RM44P2DJVSYE1D97J285NJ-E21E11F1-9CFD-4264-B9C3-74E2A6647B4E
Zacznijmy od tego, że lata temu grałem w Kingdom Hearts pobieżnie, ale nigdy nie traktowałem tego, jako coś skrojonego pode mnie. Kusiła mnie Disneyem, ale odstraszała całą resztą. Lata minęły i, choć tym razem doczekałem końca pierwszej części, to zmieniło się niewiele. Wnioskami nie zaskoczę nikogo - jeśli grałeś w to, gdy byłeś młodszy, to trudno mi sobie wyobrazić, żeby jakiemuś dzieciakowi miało się to nie podobać. To gra przepełniona fanserwisem i magiczną otoczką przygody podczas klasycznej walki dobra ze złem - Sory i spółki z Bezsercnymi. 

Jeśli jednak podobnie do mnie spróbujesz zaszczepić się w ramach kolejnych reedycji, to wyczuwam spore komplikacje na tym polu. Mechanicznie to gra niesamowicie archaiczna. Tak pod kątem czystego gameplayu, ale i budowy kolejnych światów, wrednych zagrywek backtrackingowych i totalnie zbędnego latania do kolejnych biomów. Pokolei… 

Sama historia Sory i przyjaciół to jedna z mocniejszych części całości. Mamy mały miłosny trójkąt (puppy love!), który prowadzi obu chłopców na dwie strony barykady. Wszystko przy ciągłych podtekstach o dobroci i zepsuciu ich serc, czającym się mroku, jak i nieustannym komediowym wsparciu Donalda, Goofy’ego i innych postaci z Disneya. Celem nadrzędnym jest pieczętowanie dziur poszczególnych światów oraz odszukanie przyjaciół u Sory i króla Mikiego u Disneyowej ekipy.
20261012-01M4RM3GF1A6EXCSF8C98GSR25-42ED41C1-0F87-4141-A445-5028CFAB8931
Disney to najlepsze, co mogło spotkać Kingdom Hearts. To tlen całej serii, który, zakładam, utrzymuje jej zainteresowanie po dziś. Oczywiście, bez niego nie ma żadnego KH, ale warto podkreślić, jak ważny to motor napędowy. Każda cutscenka, każdy świat, ich licencjonowana muzyka, postacie, to wszystko kluczowy element stojący za sukcesem tej marki. Nie Sora, nie historia, a już na pewno nie gameplay. 

Ten jest jRPGiem akcji, który wokół walki buduje całą narrację. Praktycznie co krok dostajesz kolejne fale wrogów, które mają Cię przygotować na trudniejsze wyzwania - postacie levelują same, nie mamy wpływu na ich rozwój, a jedyne wsparcie niesiemy im w formie dorzucanego ekwipunku/artefaktów. I tu rysuje się poważny problem tej gry, który po latach może wam ją utrudnić - te fale wrogów są nieskończone. Jeśli więc mamy mało klarowny moment, gdzie ścieżka nie jest oczywista, a punkt pchnięcia fabuły naprzód należy odszukać (takich momentów tu mnóstwo), to mówimy o eksploracji okupionej żmudną walką. Wyjdziesz i wejdziesz do tego samego biomu (może do tego dojść czystym przypadkiem) - witamy z powrotem wszystkich Bezsercnych. Niezależnie, czy tam byłeś, czy nie, pokonałeś ich, czy nie. To zwyczajnie udręka. Szczególnie w końcowych fazach gry, gdy dochodzą przepaście, a teren jest ciasny. Postać potrafi spadać nieustannie, bo jego combo zakłada ciągłe przesuwanie się naprzód. Ty chcesz uderzać, a wróg się odsuwa, co przy użyciu dość obligatoryjnego lock-ona sprawia, że spadasz, a na powrocie spotkasz tę samą gromadę.

Klarowność otrzymywanych obrażeń to kolejna rzecz działająca w sposób mistyczny. Mało czytelne i bardzo często związane z największym problemem gry - kamerą. O ile to powyższe można przełknąć, zacisnąć zęby i siekać w imię całkiem przydatnego grindu, tak kamera, to potwarz. Widać, że w tutejszej wersji Final Mix próbowano coś z nią zrobić. Nadać jej jakiś automatyczny lub manualny charakter, ale żadna z opcji nie zakłada, że będzie ona dobra. Może być zła lub gorsza, a finalnie okaże się największym czarnym charakterem widowiska. Podejrzałem, że już druga część zrobiła dobry krok w kierunku poprawy, bo odjechała dalej od postaci.
20261012-01M4RM3P8CS427AB4E42Z6DBBY-0627E174-4089-4E29-8EFE-9B61C420BBF8
Choć większość biomów bywa mało klarowna, a kolejny właściwy krok potrafi być owiany mgłą tajemnicy, to oddam im tyle, że są to światy dość skondensowane i przechodzi się je stosunkowo szybko. Większość utrzymuje dobre tempo opowieści, zachęcając do późniejszych powrotów po odblokowaniu nowych umiejętności - chwała im za to, że większość nie nudzi, a pierwsze dłużyzny przyjdą na ostatniej prostej opowieści, gdzie dostajemy festiwal walk z bossami (tu już może wejść desperackie westchnięcie gracza - skoro jestem już tak blisko, to dokończę). 

Jedno, co nie zestarzało się w ogóle, to warstwa dźwiękowa. Ta gra ma naprawdę udaną ścieżkę dźwiękową… albo to indoktrynacja, jakiej dokonała telewizja Hyper na mojej młodocianej głowie. Nadąża za tym, co miał przekazać obraz - za Disneyowską magią, która płynie w tych żyłach. Nie wiem, czy udało im się zebrać wszystkich oryginalnych aktorów dubbingowych, ale jeśli kogoś zabrakło, to został godnie zastąpiony (gdyby to miało nasz dubbing, to i u nas miałoby gigantyczny kult). Niby 2002 rok, a nie wstyd tego słuchać i oglądać w 2026.
20261012-01M4RM3X9HVSADCX3NXATSCPDN-8F6F26C0-EA64-4D70-A0D4-6D2613FB7B2B
Tylko grać w to po ponad 20 latach ciężko. Najgorsze, że całość trzyma jakąś ciągłość fabularną (podobno trudną do okiełznania w pełni), więc jedynka wydaje się przygodą obowiązkową i obowiązkowo upierdliwą. Nawet nie będę wam opisywał tego latania statkiem, bo wystarczy to pokazać, żeby zniechęcić. Zbudowanie wokół tego całego systemu zbierania dodatkowych materiałów, to najwyraźniej efekt tamtych lat, a nie chęć zrobienia czegoś lepiej/ciekawiej. Ja to odbierałem jako zło konieczne. Swoisty loading przed sprawdzeniem kolejnego biomu z rodowodem Disneya. Czy polecałbym grać w pierwsze Kingdom Hearts dzisiaj? Absolutnie nie. Jakby do tego podejść pod kątem dzisiejszego gamingu, to jest gra na max. 5/10. Jeśli popatrzeć na to przez różowe okulary początku lat 2000, to 8/10 dostaje w przedbiegach. Wyjdźmy ze średnią, bo nie wypada przyjmować którejkolwiek z powyższych wersji. 

Dziękujemy za klucz do recenzji wydawcy 


Plusy:

Thumb Up

Światy Disneya i idący z nimi fanserwis - absolutne złoto dla dzieci, małych i dużych

Thumb Up

Fabularnie potrafi się obronić mimo upływu lat - z jednej strony klasyczna walka dobra ze złem, ale z osobistym wydźwiękiem dla grupy przyjaciół

Thumb Up

Świetna ścieżka dźwiękowa - od licencjonowanych motywów z Disneya, po te utwory napisane dla Kingdom Hearts

Thumb Up

Światy są skondensowane, co pozwala zachować przyzwoite tempo* (za wyjątkiem ostatnich etapów)...


Minusy:

Thumb Down

…ale ich podział na małe sekcje i ciągłe restartowanie się wszystkich zagrażających nam fal wrogów zniechęcają do (często koniecznej) eksploracji - gra bywa też mało przejrzysta pod kątem progresowania

Thumb Down

Problematyczna kamera - wpływa na cały odbiór gry

Thumb Down

Męczące i nudne podróże statkiem Gummi

6.5 / 10

Nasza ocena

Awatar

Niko Włodek

Postaw mi kawę na buycoffee.to


Komentarze (0)

Zaloguj się lub zarejestruj aby dodać komentarz