Ponura kraina pozbawiona słońca i tajemnicza spalona jednostka, który budzi się z grobu. Uzbrojeni w oczy i uszy przez pozbawionych nadziei mieszkańców, ruszamy na nocny spacer, który skrzyżuje nas z garnko-chłopcem niosącym ogień. The Midnight Walk to tytuł stworzony przez studio MoonHood na potrzeby systemów VR. Przeniesiony został na płaskie ekrany, czym udowodnił, że nie tylko immersja tworzona przez okulary jest jego atutem.Gra należy do gatunku nazywanego symulatorami chodzenia. Produkcją gameplayowo banalną, ale uzbrojoną w zagadki środowiskowe, które mają nam wydłużyć zabawę i zmusić do szerszej eksploracji. Jednocześnie jest to opowieść o nietypowej przyjaźni i nadziei, jaką niesiemy. Bez ognia nie ma tu życia. Wszyscy funkcjonują w strachu przed potworami, które przyciąga najmniejszy płomień. Czy jest szansa na przywrócenie im słońca?
W grze bardzo mądrze podeszli do swoich fundamentalnych założeń. Wykorzystują przede wszystkim te motywy, które potęgują immersję. Wciągają nas w ten świat głównie za sprawą dźwięku i obrazu. Ten pierwszy jest pozornie niepasującą odmianą jazzu, która idealnie nastraja do dalszej wędrówki. Nie ustępują jej wcale głosy poszczególnych postaci, które zawsze zdają się posmutniałe i zniszczone. Sam dźwięk stanowi też okazjonalną formę zagadki, gdy należy zamknąć oczy i wsłuchiwać się w sygnały - stąd słuszna sugestia twórców, by konsumować całość ze słuchawkami. To samo zamykanie oczu i “wyłączanie swojej wizji” będzie patentem na odpędzenie koszmarów, jakie tu spotkamy. Ich sugestywne oczy będą wskazówką, że czasami lepiej nie patrzeć, a objawi się rozwiązanie. I na papierze może to nie brzmi szczególnie zjawiskowo, ale w tym gatunku, przy takim stylu, to zwyczajnie działa.
Wszystkie postacie tego świata zostały ulepione z gliny, co też daje świetny efekt i nadaje nieco indywidualnego sznytu całości - choć wyświechtanym byłoby napisać, że inspirowali się Timem Burtonem. Spotkani mieszkańcy otwierać nam będą powoli oczy na to, co tu się wydarzyło i jakie są genezy poszczególnych postaci. Z początku bowiem nie wiemy absolutnie nic. Czujemy po prostu, żeby iść naprzód, a dopiero z czasem nadamy temu wszystkiemu cel.Niekoniecznie nastawiałbym się jednak na skomplikowane i złożone zagadki. Jeśli tego oczekujesz od takiej gry, to tu satysfakcji nie będzie. Jest ich sporo, ale są dość oczywiste i prostolinijne, jak cała reszta. Większość zakłada podpalanie kolejnych rzeczy, co jest motywem szalenie nadużywanym gameplayowo, ale idealnie wpisującym się w opowieść. W podobnym zakresie napotkasz tu elementy skradanki, które też będą dość klarowne i skazane na jedno konkretne rozwiązanie.
Na Nintendo Switch 2 błędów nikt nie uświadczy. Port jest tak samo dobry, jak wszystkie pozostałe wersje z płaskich ekranów. Jeśli są niedostatki graficzne (nie grałem na innych sprzętach), to potrafią być tuszowane przez ten gliniany wystrój wnętrz. Spadków klatek też nie uświadczycie……co akurat mogłoby być gwoździem do trumny dla niektórych, bo gra ogółem jest dość powolna. Jak to symulator chodzenia - tempo jest specyficzne i takie przechadzki trzeba lubić. Dla mnie The Midnight Walk to topowy reprezentant gatunku i mniej więcej tego zawsze bym od nich oczekiwał. Tej magii świata oddanej w obrazie i napędzanej dźwiękowo. Nie stanę się po nim fanem takich gier, ale zdecydowanie tę jedną doceniam.
Dziękujemy za klucz do recenzji firmie Fast Travel Group
Plusy:
Gliniane postacie wyglądają świetnie
Klimat i atmosfera, które potęguje warstwa dźwiękowa
Mimo wszystko historia, bo opowiedziana jest we właściwym tempie i z nutką tajemnicy
Urok garnkowego chłopca i tej przyjaźni
Patenty i mechaniki wymuszające zamykanie oczu pasują tu idealnie
Zgrabne przejście na Switcha i płaski ekran - nie czuć, że grasz w grę VR bez gogli (nie wszystkie takie porty się dobrze odnajdują po płaskiej stronie)
Minusy:
Zagadki raczej będą tak samo banalne, jak konstrukcja tych gier
Skradanie ma trochę potęgować atmosferę grozy, ale do tego mu daleko