Zrzut ekranu 2026-02-26 115625

Właściciel zdjęcia: CAPCOM Polska

Recenzja Resident Evil Requiem na Nintendo Switch 2

O tym, że dziewiąty Resident Evil będzie grą dobrą, wiedziałem od ponad miesiąca. Moją opinię z przedpremierowych 3 godzin znajdziecie TUTAJ, ale nawet przed złapaniem za pada, byłem o tym fakcie przekonany. Jeśli ktoś pokazuje tak duży tytuł z takim wyprzedzeniem, to musi być pewny jakości. W głowie pozostawały pytania, czy reszta gra dowiezie podobną jakość do segmentu ze szpitalem (poza który nie będziemy wybiegać w omówieniu fabuły ani przy screenach) i czy wersja na Nintendo Switch 2 nie będzie jakimś ubogim krewnym, który istnieje, ale lepiej go unikać. Na szczęście obie zagwozdki znalazły swój happy end w produkcie finalnym.
20260224-01KJ8JBG5WF98GXWJD5YMK1VWB-F2EE3D92-C2F1-4476-A1C0-01189630A4B7
W Resident Evil Requiem pokierujemy dwiema postaciami - Grace Ashcroft oraz Leonem Kennedym. Każda z nich odpowiadać będzie za inne twarze serii. Jedna to horror z krwi i kości, gdzie ekwipunek jest ograniczony, zasobów zawsze brakuje i trudniej o przetrwanie, a druga to festiwal krwi i mordu na hordach zombie. Ścieżki Grace i Leona krzyżują się w szpitalu prowadzonym przez antagonistę Victora Gideona. Kontrolowany przez niego ośrodek został opanowany przez zarażonych wirusem, co rozpoczyna desperacką walkę porwanej wbrew własnej woli agentce FBI, Grace. Doświadczymy tam esencji RE, która zakłada poszukiwanie kolejnych kluczy i powolne odkrywanie każdego zakamarka budynku.

Etap oczarował mnie miesiąc temu i nie czułem smutnej konieczności powtarzania go teraz. To po prostu solidne skonstruowane kilka godzin rozgrywki, które w domyśle ma generować poczucie zaszczucia, choć w pewnych gamingowo/strzelecko rękach (na poziomie normalnym/środkowym) nie będzie to aż tak przytłaczające - innymi słowy, moja Grace była maszyną do zabijania, która na wielkie niedostatki ammo nie narzekała. Zasób ten jest tu efektem craftingu, który pochodzi z kombinacji złomu i krwi poległych zombie. Płyn jest też dostępny w wiadrach na terenie całego ośrodka. O ile narzekałem mocno na ten element przedpremierowo, to nie doskwierał mi on tak znacząco teraz. Nawet nie wiem, czy nie został ten proces delikatnie przyspieszony w wersji finalnej. Tam trzymanie przycisku i wysysanie ciążyło, a tu było do przełknięcia. Nadal nie jestem fanem tego motywu, nie ma co się znęcać nad jego brakiem logiki, bo najważniejsze, że jest to dodatek, który już tak nie uwiera.
20260224-01KJ8JB4KKGX9X5V93HG4D3YNR-658CDC4E-73F2-4FA4-B75B-20FE81B08549
Zresztą dotyczy on tylko cherlawej Grace. Leon swoje zaopatrzenie zdobywa ze skrzyni robiącej za sklep, którego waluta pochodzi z pokonanych wcześniej wrogów. Kennedy nie ma też wielkiego problemu z ekwipunkiem, bo miejsca tam pełno, ale jedna dłuższa wycieczka na otwartym terenie sprawiła, że to u Leona drżałem o zdrowie i amunicję. Jak tego dokonałem, nie wiem, ale domyślnie mają to być segmenty przepełnione akcją. Łatwiejsze i przystępniejsze dla tych niekoniecznie survivalowych. Jucha bryzga po ścianach, zombie lecą do nas w potężnych grupach, a my odpędzamy ich klasycznym kopniakiem i siekierą, która stanowi stałą broń białą i element odblokowujący miejsca dla Grace niedostępne - szpital jest dobrym przykładem, gdzie jedne drzwi czekały na siekierę Leona, żeby zbliżyć się do finału rozdziału.
20260224-01KJ8JBTHP7XGG3AG7GWT2B70K-E4730FCD-41F4-47D3-AC0A-EC220B42292B
Sam akcyjny element odbieram dwojako. Przeważają tu momenty oszałamiające jakością i stylem. Nawet pierwsze kroki stawiane w deszczowej aurze są fantastyczne, a potem jest jeszcze lepiej. Rzucę hasła pomocnicze szkło, budynek, a po ograniu będziecie wiedzieć, o czym mówiłem i co propsuję. Są tam jednak też zalążki niebezpiecznie wykrzykujące Resident Evil 6, co mnie zmroziło na kilka minut, ale na szczęście wyciągnęli mnie z tego padołu dość szybko. Feeling gry Leonem określiłbym jako solidną kontynuację jakości, jaką zapewniał odkurzony Resident Evil 4. Wszystkie efektowne finishery, spokojne eliminowanie z oddali - Capcom utrzymał satysfakcjonujący poziom i gra się w to świetnie!

Zresztą Capcomowi mocno przyświecało zadowolenie wszystkich fanów serii. Niezależnie, czy podkochują się oni w tamtejszej akcji vide RE4, czy chcą być zmuszeni do prób przetrwania. Dostaną tu trochę wszystkiego. Nawet sugerowana zabawa w pierwszej (Grace) i trzeciej (Leon) osobie wydaje się być dobrze sprofilowana.  Balans ten sprawił jednak, że niektóre elementy z automatu wygładzono. Nie będzie to horror sensu stricte, jakim był RE7 i nie będzie tak filmowo, jak w Village.
20260224-01KJ8JBZ81FJX8CNX1672DQTN9-74B744F1-6428-4CA0-8C09-DC776271AFC3
To miks, który trochę zbyt mocno zaniechał swoich antagonistów - ze wspomnianym już Gideonem na czele, co wynagrodzić chce wciskanym na każdym kroku fanserwisem. Jedno jest pewne - w Resident Evil 9 najlepiej będzie się grało, znając poprzednie części. Nawiązań jest tu mnóstwo. Są dyskretne mrugnięcia okiem i potężne łychy koparki karmiące nostalgią.

Czysto gameplayowo to zdecydowanie jeden z moich ulubionych Residentów. Czuję, że musiałbym go ustawić na podium. Wiadomo, że tam już spokojnie siedzi remake RE2, serwująca odrodzenie siódemka, a gdzieś z boku spogląda pierwszy klasyk i odświeżona czwórka. Z chęcią wrócę do RE7 na Switchu i go zrecenzuję w momencie, gdy jestem świeżo po tej przygodzie. Zobaczymy, czy ten osobliwy klimat domostwa Bakerów go obroni - wrócę do tematu w swoim czasie. Są tam przecież momenty nużące, których tu nie odczuwałem wcale - to też coraz rzadziej spotykane w gamingu. Doceniam te wszystkie małe detale. Tych zombie rzucających się po upuszczoną przez poprzednika piłę. Tę widowiskową możliwość rzucania przedmiotami i to strącanie hełmów czystym head-shotem. Satysfakcja gwarantowana!
20260224-01KJ8JB11JYJK8N1PVWVTBPGG1-8F35C735-488B-45BB-AA2F-FC1F9BA32A48
Przejdźmy jednak do kwestii NSW2, bo były plotki, że działa dobrze, ale i tak nikt nie chciał w nie wierzyć. Teraz już można potwierdzić, że RE9 to wzór dla portów na przyszłość i przesłanka, że RE Engine się bardzo polubił z parametrami sprzętu Nintendo (albo siedzą tam magicy). Oczywiście wszystko należy czytać przez pryzmat kogoś, kto głównie siedzi przy tym sprzęcie. Gram na innych (PC/PS5), wiem, jak wygląda grafika dzisiejszych czasów, ale oko moje jest przystosowane i akceptujące niedostatki sprzętu wielkiego N. Kwestię taką, że to lepiej będzie wyglądać tam, uznaję za pewnik i nie podlega ona dyskusji. Skupiam się wyłącznie na sprzęcie hybrydowym, a na nim RE9 gwarantuje jakość. Klatkarz jest bardzo wysoki (mowa o 60, ale nie sprawdzałem tego, więc nie chcę pisać głupot), płynność jest zachwiana czysto okazjonalnie (osobiście miałem jeden moment wyraźnych spadków), a grafika potrafi zachwycić na małym i dużym ekranie. Problemy pojawiają się przy włosach/owłosieniu, gdzie artefakty są widoczne, ale grając normalnie, bez lupy w rękach, nikt nie wyjdzie zawiedziony. Jakby ktoś nam powiedział, że każda nowa premiera dojedzie na NSW2 w takim stanie, to można by było otwierać szampana. Z początku miałem poważne rozterki jako sympatyk RE, czy przypadkiem nie sprawdzić najnowszej części na NSW2 pod kątem czysto graficznym/technicznym, a ukończyć ją na mocniejszym sprzęcie, ale finalnie można było je odstawić na bok. Nie czułem się jak obywatel drugiej kategorii, kończąc grę na Switch 2, ani nie uważam ją jako zło konieczne, bo ktoś nie ma innego sprzętu. Śmiało, można, będzie dobrze.
20260224-01KJ8JAX4EBH2V22BR9VXYAAVX-B7A52269-CFCB-442D-9BA3-AEEE1B88F1D3
A biorąc pod uwagę jakość samej gry, to w zasadzie trzeba. Oczarował mnie Capcom miesiąc temu i potwierdził to teraz. Może szpital wciąż pozostał takim najwierniejszym rdzeniem gatunku, którego bym oczekiwał na całej szerokości, ale pozostałe elementy i podejścia też mają swoje atuty. Rozgrywka top. Fabularnie to Resident, więc głupotki, ale klimat dobry, a voice acting wręcz świetny! Tempo rozgrywki też nigdy nie dusi człowieka i nie generuje nudy - a na tym przecież wiele bardzo dobrych gier potrafi się wyłożyć. Brawo!

Dziękujemy za klucz do recenzji firmie CAPCOM Polska


Plusy:

Thumb Up

Różnorodność - dwie postacie o całkowicie odmiennym stylu rozgrywki

Thumb Up

Grace często serwuje esencję survivalu i horroru

Thumb Up

Leon to krwawa uczta dla oczu z solidnym systemem strzelania/wybijania hord zombie

Thumb Up

Tempo rozgrywki nie nudzi. Jest wyważone i to cichy bohater haseł, że “w to się po prostu świetnie gra”

Thumb Up

Fantastyczny voice-acting

Thumb Up

Klimat niektórych lokacji, gdy nie zagalopują się zbyt mocno w filmowość (ekhm, przejażdżka), to złoto

Thumb Up

Fanserwis - choć bywa nachalny, to przy sympatii do serii trudno mi narzekać

Thumb Up

Wersja z NSW2 to wzór dla portów nowych gier…


Minusy:

Thumb Down

…choć zdarzył się moment zadyszki, o czym wypada wspomnieć

Thumb Down

Z antagonisty wypadało wycisnąć więcej i nie odsuwać go na bok na większość gry

9.5 / 10

Nasza ocena

Awatar

Niko Włodek

Postaw mi kawę na buycoffee.to


Komentarze (0)

Zaloguj się lub zarejestruj aby dodać komentarz