legacy-of-kain-defiance-remastered-deluxe-pc-steam-cover

Właściciel zdjęcia: Crystal Dynamics

Recenzja Legacy of Kain: Defiance Remastered na Nintendo Switch 2

Od początku istnienia seria Legacy of Kain była dedykowana starszemu odbiorcy. Z początku opowiadała historię bezwzględnego wampira, by później iść za ciosem i przerodzić się opowieść o epickim charakterze, która uważana jest za jedną z lepiej napisanych w historii gamingu. Wciąż czekamy na odświeżenie dwóch części traktujących o Kainie, czyli Blood Omen, a kilka lat temu mogliśmy wrócić do znacznie popularniejszego dwupaku zatytułowanego Soul Reaver, który skupia się na jego potępionym podwładnym, Razielu. Były to remastery, które podciągały tekstury i pozwalały cieszyć się tą historią na nowych sprzętach. Tylko tyle i aż tyle, bo i trudno się zawsze było pogodzić, że uniwersum przestało być eksplorowane kolejnymi grami. Historię Kaina i Raziela zakończyło Defiance w 2003 roku i po 23 latach możemy wrócić do tej opowieści za sprawą Remastera.
20260403-01KNAAKMWMH3TV3Z4XZNN2VPEM-F513E77D-DBCF-42C4-9AD8-B066DD9E2963
Ustalmy jednak na starcie, że remaster nie jest remakiem (czasami trzeba podkreślać te oczywistości), więc liczba zmian może nie przynieść należytej satysfakcji u wszystkich. Defiance kroczy ścieżką wytyczoną przez wspomniane Soul Reavery. Podrasowane zostały głównie tekstury, a między nowymi i starymi wciąż możemy się przełączać w locie, ale to nie jedyna różnica. Tu dość wyraźną jest zmiana kamery, która tym razem jest mocniej przyklejona do pleców bohatera, a zdecydowanie rzadziej dryfująca w orbicie znanej jako fixed camera. Z perspektywy czasu to był problem Defiance i tę zmianę wypada uznać za krok we właściwym kierunku. Są to bardziej cywilizowane warunki do śledzenia akcji, a sekcje platformowe nie są już tak uwłaczające jak te 20 lat temu. Łatwiejsza jest też orientacja w terenie, więc mówimy tu zarówno o przeniesieniu całości w nieco przystępniejsze/nowsze standardy, jak i ujednolicenie perspektywy z Soul Reaverami.
1265
Kamera oryginału bardziej przypominała to, co uświadczymy tu w walce, ale akurat w tej materii pozostaje w pełni akceptowalna. Oddala się od nas, pokazuje szersze spektrum wydarzeń i nie uprzykrza gry. A styczność z nią będziecie tu mieli często, bo Defiance jest mocno slasherową odsłoną serii. Jeśli ktoś grał tylko w Soul Reavery, to warto nadmienić, że nacisk w tej grze będzie nieco odmienny. Znajdziecie tu również zagadki środowiskowe, portale czasowe, jak i przenosiny Raziela ze sfery duchowej i materialnej, ale będzie tego znacznie mniej i będzie też łatwiej. Odpowiada za to w dużej mierze klarowny podział na rozdziały i częste wymiany postaci w etapach po sobie następujących. Zmniejsza to przemierzany teren i nadaje wszystkiemu zdecydowanie lepszego tempa. Tu ta metroidvaniowa naleciałość Soul Reaverów jest mniejsza. Czy to dobrze, czy źle - kwestia gustu. Dla mnie lepiej, bo i ja sam, dość późno, zacząłem swą miłość do serii właśnie od Defiance.
20260403-01KNAAKR912JB3RPG84H7BKRY3-F3113CD3-CFFB-4820-8542-549CF141A191
To tu po raz pierwszy skupiłem się na kapitalnym voice-actingu i świetnym klimacie. Miałem styczność z oryginalnymi Soul Reaverami, czy drugim Blood Omenem, ale te pierwsze wydawały się dla tamtego dzieciaka zbyt trudne, a ten drugi nie rozkochał, bo sprawiał wrażenie bycia którąś częścią czegoś, o czym nic nie wiem. Defiance poradził sobie z wyłożeniem historii znacznie lepiej. Tu również spotkacie genialne intro, która wprowadzi was w ton opowieści. Może nie wyjaśni wszystkiego, ale da tyle, by człowiek się nie odbił na pierwszych metrach.
20260404-01KNARABDWESK2ZKH6XWXJA11Z-8CDE40E1-6277-4919-BC31-9F194BCC0E88
Archaizmy Soul Reaverów bywały przytłaczające, co ciążyło walce. Była nijaka. Traktowało się ją jak zło konieczne, co smutne, bo pierwsza część SR ma dla mnie zestaw najlepszych bossów, z najbardziej klimatycznymi cutscenkami przed walką. Nic mi nie zastąpi tamtego zestawu, a już na pewno nie pakiet “generałów” z Defiance. Poza kilkoma fajnymi wyjątkami to dość mocne nadużywanie klimatów duchowych strażników podpartych aniołami, które wyczerpują się stosunkowo szybko… podobnie jak walka. Nie ma co ukrywać - to nie będzie wybitny slasher. Telekineza, wyrzucanie przeciwników “za burtę”, czy nabijanie na elementy otoczenia, to fajne urozmaicenia, ale w dużej mierze to klepanina przed posiłkiem (bo Kain, jak i Raziel finalnie konsumują rywali). W 2003 nie czułem tym zmęczenia, ale 20 lat później już trochę tak. Nie chcę teraz obwieszczać to, jako wielki minus, ale warto utrwalać informację, że to stara gra i w głębi duszy tą starą grą pozostała - nawet jeśli kamera świeżości nadała.
20260403-01KNAAKVCCBW130M7B5827XYTV-7DBCAD37-F153-4828-BEBE-C4A2AC2FC034
Cutscenki to dalej niedościgniony wzór budowania lore i klimatu. Wszyscy chcieli więcej Legacy of Kain głównie przez to, jak ten świat został zarysowany. Nie przez to, że to jakieś mechaniczne/gameplayowe perełki. Tam czasami czuć, że były tworzone w zbyt wielkim pośpiechu. To gry minionej ery, które niekoniecznie mogłyby trafić w gusta nowych graczy, a przy dużej ilości zmian mogłyby obrazić starych fanów. Temat, który moim zdaniem może nie wrócić, choć takie remastery dają nieco więcej nadziei na jakąś formę kontynuacji.

Dziękujemy za klucz do recenzji firmie Sandbox Strat


Plusy:

Thumb Up

Świat przedstawiony/Lore, a Defiance to jego zwieńczenie, gdzie dostajemy możliwość kontroli zarówno Kainem, jak i Razielem

Thumb Up

Narracja i voice acting nawet dziś wysoko zawieszają poprzeczkę

Thumb Up

Sama możliwość powrotu - choć remaster odhacza w dużej mierze teksturowe oczywistości

Thumb Up

Nowa kamera, która znacznie poprawia wiele boleści oryginału (elementy platformowe, orientacja w terenie) i wprowadza delikatny powiew świeżości przy odbiorze tej gry


Minusy:

Thumb Down

Walka jest wtórna i slasher z tego daleki od ideału - a tego jest tu dużo

8.5 / 10

Nasza ocena

Awatar

Niko Włodek

Postaw mi kawę na buycoffee.to


Komentarze (0)

Zaloguj się lub zarejestruj aby dodać komentarz