Recenzja* Ghost Master: Resurrection na Nintendo Switch 2
Jeśli byłeś graczem PCtowym na początku lat 2000, to najpewniej przeciąłeś się ze strategią Ghost Master, która stawiała Cię w roli zarządcy duchów. Jednostki odpowiedzialnej za umiejętne rozstawienie swojej armii zjaw i wystraszenie okolicznych mieszkańców. Tytuł obrósł kultem, cieszył się sporym uznaniem, ale… nigdy nie był uznawany za sukces. Marketing zawiódł, dość niski poziom trudności przepędził najbardziej zajawionych gatunkiem i produkt Sick Puppies pozostał tym cichym hitem, który pamiętamy za młodu. Dzięki Mechano Story Studio tytuł ten został wskrzeszony i w lekko odnowionej formie pozwoli odwiedzić stare zakamarki oraz przetestować naszą nostalgię na dzisiejszych sprzętach.Ghost Master złożony jest z kilkunastu lokacji, na które składa się zbliżona ilość misji. O ile początkowe zakładają głównie wystraszenie błąkającej się po domu grupy, tak szybko ewoluują do znacznie ciekawszych zagadnień, podchodzących pod małą łamigłówkę. Naszym podstawowym zadaniem jest dobór ekipy duchów, która działa na określonych zasadach. Potężniejsze często potrzebują odpowiedniego miejsca na ich przywołanie, podczas gdy inne działają na bardziej przyziemnych założeniach - pokój, okolice domu, sprzęt elektryczny.
Rozeznanie w terenie i poznanie schematów naszych ofiar to kluczowe zadanie, choć z racji dość dużej przystępności, to nie jest tak, że istnieje tu wyłącznie jedna właściwa ścieżka. To gra lubiąca eksperymenty, nawet jeśli AI ludzkich ofiar jest pokraczne i trudno przewidzieć ich ruchy zaraz po tym, gdy zobaczą ducha.Do straszenia używamy konkretnych mocy, wykorzystanie których uzależnione jest od posiadanej plazmy. Tą generujemy… strasząc. To taka spirala, która ma w domyśle napędzać się w najlepsze i pozwalać nam wykorzystać coraz lepsze umiejętności. Z czasem kluczowe będzie podejrzenie cech delikwenta i dostosowanie się do jego “potrzeb”, jak i kolejkowanie ataków u naszych podopiecznych. Opcji mnóstwo, ale to strategia, więc produkt dedykowany komputerowej myszce…
Tak już w tym gatunku bywa, że nie lubi się on z analogami i kontrolerem, a sterowanie najczęściej bywa pokraczne. Są wyjątki od reguły, ale nie będzie nim Ghost Master Resurrection, którym operuje się… powiedziałbym topornie, ale czuję, że to zbyt delikatne określenie. Jest bardzo źle. Funkcjonują tu dwa przyciski potwierdzające. Jeden odpowiadający za funkcję wewnątrz gry, a drugi (ten klasyczny - A) odpowiadający za menu… ale też mam wrażenie, że nie zawsze? Pomieszanie z poplątaniem, ale zdarzyło się wyjść, gdy myślałem, że mam potwierdzać coś zupełnie innego - czytelności tu brak.Powiedzmy jednak, że to chwilowy dyskomfort, do którego można się dostosować, ale wtedy do głosu dojdzie ogólny stan produkcji. Gry starej, w której w Switchowym wydaniu niekoniecznie widzimy postęp graficzny i która działa w … 20 fpsach? Domyślnie mierzy w 30, ale rzadko jej się to udaje. Ktoś powie strategia, to idzie przeżyć, ale w większym błędzie być nie może. Otóż żeby zrobić tu cokolwiek, to trzeba wycelować w odpowiedni punkt kursorem, a to przy tym stanie technicznym rośnie do rangi sztuki. Pisałem o sprawdzeniu cech naszej ofiary, ale to dlatego, że pamiętam to z przeszłości. Tu nigdy nie udało mi się nakierować na idącego delikwenta, bo za sprawą spadków płynności kursor sunie po ekranie i trudno go uznać za naszego przyjaciela. To jak osobny, niezależny byt, z którym walczymy nieustannie. Moim zdaniem - w obecnym stanie jest to absolutnie niegrywalne. Kursor jest naszym głównym narzędziem, bez którego nie sposób zrobić nic. Jeśli masz mieć z nim problem, to oznacza, że masz problem w dosłownie każdym elemencie gry. Czary, kolejki - wszystko!
To, że wygląda to pokracznie, już wspomniałem, ale screeny myślę będą najlepszym podsumowaniem (warto mieć na uwadze, że robione w trybie handheld, więc w docku powinno być lepiej). Jest kiepsko, ale to nie jest jednoznaczne z tym, że sposób przedstawienia zawodzi na całej linii. Jest tu polski dubbing, którego słucha się przyjemnie i muzyka, która zawsze łączyła wesołe ze strasznym - idealnie skrojona pod tę grę. Podobno doszło do jakichś zmian w głównej ścieżce, ale aż tak dobra moja pamięć nie jest i aż tak dużym fanem Ghost Master nie byłem.
Tu perspektywa ducha, która kiedyś stanowiła fajną nowinkę.Czy to wskrzeszenie ma sens? Może, ale nie na Nintendo Switch. Miejscu, które z natury nie lubi się ze strategiami. W przypadku tak kiepskiej optymalizacji zrodził się tu potworek niemożliwy do akceptacji. Sam go nie skończyłem, bo siwych włosów mam już pod dostatkiem. Skłonności masochistyczne wypada leczyć, a nie się z nimi bratać. Jeśli to zostanie naprawione, to jest jakaś szansa na szybkie sprawdzenie, choć dalej pozostanie nam fakt, że taka ilość opcji - wystarczy spojrzeć na listę potencjalnych działań względem podopiecznego - nigdy nie będzie w pełni przystępna dla analogów. Jedno jest pewne - stan techniczny mnie wystraszył, więc jakiś sukces odbębniono.
Dziękujemy za klucz do recenzji firmie U&I Entertainment
Plusy:
Lista duchów, ich zależności i zadania, które stają się coraz ciekawsze
Atmosfera, która jest krzyżówką strachu i lekkiego humoru
Polski dubbing
Przywrócenie starego klasyka na nowsze sprzęty…
Minusy:
…choć na Nintendo Switch trudno to dostrzec, bo gra wygląda źle
Działa to koszmarnie, a nakierowanie na cokolwiek jest jak mała misja wewnątrz gry, bo wszystko ma notoryczne spadki klatek
AI naszych ofiar zawsze było kiepskie i wydaje się, że w tej materii nie zrobiono nic/zbyt wiele