Nie zrozumcie mnie źle, ja lubię QUByte i ich podejście do przywracania starych gier na nowe konsole, ale często są to próby po linii najmniejszego oporu. Rzeczy przypominające emulację z prostym (i coraz częściej tym samym) menu. Dorzucają opcję cofania czasu i żerują na nostalgii. Nie wiem, ile osób faktycznie zagrywało się w Biomechanical Toy w salonach arcade (rok 1995), ale nie widzę wielu podstaw, by robić to 31 lat później. Biomechanical Toy to run & gun, gdzie przemierzasz świat zabawek. Kolorowy, nietypowy i nieprzewidywalny. To jeden z ciekawszych motywów całości, bo choć szybko przestaje zaskakiwać, a dalsze plansze nie są już tak wyjątkowe, jak te początkowe (ogólnie jest ich 5), to da się zauważyć, że był tu jakiś zasadny pomysł na odróżnienie się od innych żołnierzy ze spluwą.
Innych takich manewrów nie stwierdzono, bo gameplayowo jest to dość bezpieczny produkt pozwalający strzelać we wszystkich 8 kierunkach, przy bardzo przytłaczającej liczbie przeciwników. Po drodze zbierasz amunicję i power-upy, które aktywują się po podniesieniu i niosą jakąś często pokraczną/minimalną pomoc pokroju smoka ziejącego za Ciebie i pilnującego Twoich pleców (strzela w jednej linii, pudłując, więc nie czułbym się z nim przesadnie bezpieczny). Częściej miałem wrażenie, że te "pomoce" niosą tylko więcej zamieszania.Bossowie dają radę - często przewyższając nas rozmiarem. To stara gra, więc nie oczekiwałbym od nich przesadnie złożonych mechanik, ale samą wielkością zmuszają nas do pozostania w ruchu. Nawet tych mniejszych wrogów jestem w stanie docenić, bo i w ich szeregach ci, którzy mocno korzystają na nietypowej kreacji świata. Od płonących piłek z kolcami, przez wielkie potwory z tarczą aż po dinozaury - nudy nie ma.
Zresztą trudno się nudzić przy czymś, co nie trwa 30 minut i niekoniecznie zachęca do powtórki. To gra na raz. W moim odczuciu coś, co było dorzucone do jakiejś większej licencji, na którą się Brazylijczycy zdecydowali (lub do chipsów) - w innym wypadku trudno by mi było zrozumieć, czemu Biomechanical Toy wydawał się dobrym następcą takiego Soccer Kida. Nie sądzę, że była to jakaś wyjątkowa gra w 95’, a już na pewno nie jest nią teraz. Standardowe dla QUByte 40 złotych to i tak za dużo.
Dziękujemy za klucz do recenzji firmie QUByte Interactive
Plusy:
Bossowie trzymają przyzwoity poziom
Świat zabawek - jest barwny i nietypowy…
Minusy:
…choć i on na przestrzeni 5 leveli potrafi stracić rezon
Typowo dla arcade nie trwa to nawet 30 min, a przy możliwości cofania, to wątpię, żeby ktoś chciał to powtórzyć