15265465

Właściciel zdjęcia: Nintendo News PL

O dwóch mniejszych słów kilka - czemu Nintendo Switch 1?!

O mniejszych słów kilka, to moje “grałem, ale nie skończyłem”. Nie będę cudował z recenzją, bo nie chce się zaskoczyć, że po X czasie gra rozkwita lub gnije. Nawet jeśli grałem w nią “wystarczająco” i wiem o niej wszystko, to najczęściej nie grałem “dostatecznie długo”. Daję wam krótkie streszczenie, na co uważać lub czym się zainteresować. Dwie dzisiejsze pozycje mają jednak wspólną cechę, która mnie wykoleiła. Obie zostały wydane na pierwszego Switcha. Jedna jedynie tam, druga jest również dostępna na NSW2, ale do wglądu dostałem wczesny klucz do poprzedniego sprzętu Nintendo. Jak się okazało - to był duży błąd… 

The Walking Dead: Streets of Survival 


Grą, która oferuje wersje na oba Switche, jest beat’em up oparty na kultowym już serialu The Walking Dead. Jego obecność w takim streszczeniu powinna dziwić. Jeśli ktoś śledzi moje teksty, to wie, jak bardzo lubię ten arcade’owy gatunek. Znam jego ograniczenia, ale zawsze je akceptowałem. Wychowałem się na takim mordobiciu w salonach gier.
20260909-01M23MKKQ0KED8BYVZ7RFK0MJQ-F1586AF5-A1C8-4BED-9ECD-B61C5E3E14E3
Powodem, dla którego umieszczam go tutaj i nie przydzielę mu oficjalnej (idącej na Metacritic) oceny, jest jego stan techniczny na NSW1. Czemu oni jeszcze dokarmiają tamten sprzęt, gdy za każdym razem udowadnia on, że sobie nie radzi? Nie radził sobie już na ostatniej prostej swojego żywota, a teraz jest tylko gorzej. Chciałem polubić The Walking Dead: Streets of Survival, ale ta gra działa bardzo wolno na NSW1. Jeśli to jest 30 fps, to byłbym bardzo zaskoczony. W moim odczuciu nigdy tej wartości nie osiąga, a w połączeniu z nieustannym input lagiem, to rzecz praktycznie niegrywalna! Na pewno nie stan, za który należą się jakiekolwiek pieniądze.
20260909-01M23MKGJNBCQ1TXGS7KREWEPD-3897D96B-BEE6-4B37-AE51-CAE30A19E0F0
A nawet jak oddzielę grubą krechą stan techniczny, to nigdy nie będzie udany beat’em up. Ma on bardzo ograniczone kombinacje ciosów, które szybko stają się nudne, a zróżnicowaniem wrogów się nie uratuje, bo tych pewnie zliczyłbym na palcach u jednej ręki. Gra próbuje ratować swoje słabości w sposób… tani i niepożądany. Na wyższych poziomach trudności oczekiwać będzie od graczy grindu. Może się zdarzyć, że postać będzie miała spore problemy z przeciwnikami, a tutejszy grind jednej z czterech postaci (bazowo 3, ale jedna czeka na odblokowanie) nie należy do najszybszych. Wręcz jest przeciągnięty, by nawet nie było opcji doboostować jednej z nich podczas pełnego, ponad 2h, przejścia.
20260909-01M23MKVT4MDNEG5W68QPRRRHK-ECA5C466-C88D-40F4-91E4-213BA191CB00
Nawet jeśli starano się dostosować wszystko pod klimat serii, dając nam bronie palne i oczekując lootowania skrzynek, gdzie mogą czekać przedmioty pomagające w przetrwaniu, to gameplayowo nie zrobili z nich czynników, które pomogą przeciętnej reszcie. To jednocześnie gra wyłącznie dla fanów serialu, ograniczając wszystkich nieświadomych. Umówmy się - dało się lepiej przedstawić wątek fabularny i dać JAKIKOLWIEK wstęp fabularny, który pomógłby w przyswajaniu tym, którzy nie oglądali serialu - wierzę, że takich jest dużo. Tu zaś mamy zaawansowany punkt fabuły - i to na poziomie entego sezonu - który nie ma zamiaru pochylać się nad kimkolwiek. Rozumiem świadome ograniczenie się do fanów, ale dało się to zrobić lepiej. Wystarczyło zrobić… cokolwiek. 

Tu jednak wyszło, że hasło “cokolwiek” to przyświecało im przy tworzeniu całego beat’em upa. System walki jest “byle jaki”, narracja jest “byle jaka”, zróżnicowanie wrogów jest “byle jakie”, a na domiar złego jesteście skazani grać w to sami, bo nikt nie wpadł, że beat'em upowi przyda się nieodłączny dodatek w postaci kooperacji.
20260909-01M23MKQNGH0138D6KWMF0NQ5B-6B77D4E2-29F8-4458-AA1C-A31B1F7B6C6B
Przy problemach technicznych byłbym zmuszony iść bardzo nisko. Prawdopodobnie 2/10, a to bazowo nie jest aż tak zła gra. Ona po prostu nigdy nie powinna się pojawiać w tej formie na NSW1. Dopuszczam możliwość poprawy jej jakości, ale tu mówię o tym, co dostałem na kilka tygodni przed premierą - może wypadało wstrzymać się do oficjalnego wydania?

Qliphah in Providence's Shadow 


Drugim produktem, który jawnie wysyła sygnały, że NSW1, to nie jest miejsce dla niego, jest Qliphah in Providence’s Shadow. Rzecz, która nie pomaga sobie słabo zapamiętywalnym tytułem, a mroczną stylistykę zniszczonego i opętanego Tokyo, ogranicza świadomie, rozsiadając się przy starym sprzęcie. Gra wygląda fatalnie, bo jej demoniczna oprawa nie ma szans w zestawieniu z NSW1. Tu pełno jest efektów, potwornych macek, a taka wersja za tym zwyczajnie nie nadąża. Na screenach, gdy wszystko stoi bez ruchu, to jeszcze udało się to ugryźć przyzwoicie, ale w ruchu jest bardzo źle.
20260911-01M28A5KWB0V5GPXJ6MJ3FTPQQ-98CA4DCC-4017-4E98-A1CF-AC6405095E41
A to problem, bo gra krzyżuje swą visual novelkową naturę (sporo czasu spędzamy na mapie świata, gdzie prowadzimy śledztwo, odwiedzając kolejne punkty za dnia lub w nocy) z walką. A ta walka, to nie jest coś, z czym spotykamy się na co dzień. Opiera się ona na kontrowaniu wrogów. Każdy atak ma swój kolor i każdy trafia do paska u dołu ekranu. Naszym zadaniem jest reagowanie na zamiary przeciwnika i mieszanie swojej ofensywy, z tą odpowiadającą kolorowi ataku wroga. Tak tylko będziemy w stanie zniwelować jego atak.
20260911-01M28A5GKKJ7Y3SBHMQQH3CBC8-2070FBEB-23B7-44D2-AF41-6623EB1B07AB
Niestety, tutorial jest tu dość oszczędny. Długi, ale nie mówiący za wiele. Gdy tylko poluzowali mi smycz i puścili do faktycznego obcowania z grą, to zacząłem przyjmować absurdalnie duże obrażenia, jakbym w ogóle nie pasował poziomem do tego świata. Jest tu rozwój postaci, bardzo nieczytelne menusy ze skilami i… w zasadzie wszystkim innym, bo całą grę określiłbym jako bardzo nieprzyjazną orientacji. 

Nie będę ukrywał, że poza fatalnym wyglądem w docku, to ten pomysł mnie do siebie nigdy nie przekonał. Może byłbym w stanie zacisnąć zęby, ale nikt nie zadbał o to, by fabuła mnie przytrzymała przed ekranem. Obcowanie z tą grą było udręką, więc powiedziałem pas. Pewnie zostawiłbym po sobie 5/10 po tych paru godzinach, ale to nijak nie jest ocena, którą wypada traktować poważnie. Nie neguję, że gra może znaleźć swoich odbiorców, ani tego, że może komuś bardzo przypaść do gustu - szczególnie mroczną prezentacją Tokyo. Tu jednak trzeba akceptować visual novelki, bo wszelkich wstawek przerywnikowych w tym stylu będzie dużo, więc samą walką na kontry z demonami żyć tu nie będziecie.
20260911-01M28A5V7R78MKQA6EV925DBJR-6D0A09A9-4C37-4987-9455-32DC9A4E3A3D
Pewne jest to, że wersja pod Switch 2 jest tu niezbędna, żeby dać temu przystępniejszą dla oka szansę. Wracam więc do swoich słów z zeszłego roku, żeby odpuścić już pierwszego Switcha. Rozumiem chęć bicia rekordów samego Nintendo i rozumiem, że wciąż to dość popularna konsola, ale skoro żyjemy w czasach, gdy nowe tytuły AAA mają problem na Switch 2, to życzyłbym sobie, żeby przynajmniej indyki czuły się tu pewnie, a nie powielały ten zbolały schemat u poprzednika. Sami siebie ograniczają. The Walking Dead połowicznie, Qliphah całkowicie. 
 


Plusy:

Thumb Up

-


Minusy:

Thumb Down

-

/ 10

Nasza ocena

Awatar

Niko Włodek

Postaw mi kawę na buycoffee.to


Komentarze (0)

Zaloguj się lub zarejestruj aby dodać komentarz