Nie wychodzę przed szereg do gier logicznych. A już na pewno nie do tych z pierwszoosobowym widokiem. Lubię pogłówkować, ale raczej szukam swoich wyzwań w innych rodzajach rozgrywki, a już najlepiej w ułożeniu morderczej talii kart. Są jednak gry, które wychodzą ponad wszystkich kolegów po fachu i generują wokół siebie trochę szumu. Tak było w przypadku Viewfinder, które cieszy się uznaniem graczy PCtowych od lipca 2023 roku - bardzo pozytywne recenzje. Patrząc po stylu artystycznym i wyglądzie gry, to można było się dziwić, czemu nigdy nie zapukała do bram Switcha. Zdziwienie pójdzie w niepamięć 3 grudnia 2025, bo wtedy produkcja Sad Owl Studios trafi na eShop.Viewfinder to wyzwanie dla naszej percepcji. Sprawdzenie wizji przestrzennej i rzucenie rękawic orientacji. Patentem gry są zdjęcia, które dosłownie wklejamy w oglądaną przez nas rzeczywistość, co niesie rozwiązanie większości zagadek serwowanych przez twórców. Patent brzmi prosto i… w dużej mierze taki właśnie jest, ale tam, gdzie brakuje łamigłówki, sytuację ratuje przede wszystkim pomysłowość.
Prosty patent zrodzony przez dewelopera w mediach społecznościowych przerodził się w pełnoprawną grę. Viewfinder to tytuł, który pozwoli się oszukać - często nie ma sztywnego rozwiązania zagadki, a nasza kreatywność zostanie najpewniej doceniona - ale w zamian da się również popsuć. Wprowadzono tu więc mechanizm cofania czasu, który pomoże nam naprostować wszelkie błędne decyzje. Cel każdej z plansz? Dostać się do teleportera, który czasami potrzebuje podładowania ukrytymi wewnątrz etapu bateriami.Całość dzieli się na kilka rozdziałów napędzanych głównym hubem i bardzo mocno stara się nam sprzedać opowieść. Ta niestety jest rwana, nieczytelna i w ogólnym rozrachunku nieciekawa. Daje się zapamiętać przez kocie uosobienie sztucznej inteligencji, a nie przez całą otoczkę. Rozumiem, że próby zaszczepienia jakiejś historii w grę logiczną bywają problematyczne, ale przy Viewfinder miewałem wrażenie, że czasami lepiej nie robić tego wcale. Zaprzątało głowę, kusiło gramofonami z nagraniami, ale nic nigdy nie przykleiło się do zainteresowania - a z racji wieku produkcji, nie ma co ukrywać, że jest to dość powszechna opinia i trudno znaleźć kogoś, kogo by tym zaintrygowali.Oczywiście co chwila serwowane są delikatne zmienne, które pozwalają całości zachować świeżość na dość krótkiej szerokości. Szybko zaopatrzeni zostaniemy w aparat, który pozwoli nam na robienie indywidualnych fotek z otaczającego świata (w celu późniejszego wykorzystania), a i okazjonalnie trzeba będzie spojrzeć na wszystko pod odpowiednim kątem. Wyzwań pod presją czasu też nie zabraknie.
To ładna gra i nic nie traci na swoim porcie na Switcha 2. Działa płynnie, bez zarzutu i mam nadzieję, że podobnie będzie to wyglądać na NSW1, gdzie tytuł też jest dostępny. Może dojdą jakieś ograniczenia, ale wizja artystyczna nie powinna na tym ucierpieć. Bardzo podobało mi się, jak gra bawi się perspektywą i potrafi wykorzystać różne style artystyczne. Czuć w tym wszystkim pasję i ciekawy pomysł, a wiele więcej do sukcesu w tym gatunku nie potrzeba.Jedyny żal mam o to, że wyszło to tak późno. Nie wiem, czy byli ludzie, którzy wytrzymali te kilka lat pod pretekstem, że ograją, jak wyjdzie na Switchu. W przypadku, gdy macie tę pozycję odhaczoną, to wątpię, że będzie ona kusić do powrotu. Bądź co bądź, jest dość łatwa, czasami wizualnie zbyt wtórna (podkreślałem, że to ładne, ale za często jest takie samo), a i do opowieści wrócić się nie będzie chciało. Za to, jeśli ktoś takie gry lubi, a Viewfinder jest mu obcy, to jest to bezpieczny zakup na parę godzin. Zauroczy na pewno. Rozkocha? Tu już zachowałbym umiar.
Dziękujemy za klucz do recenzji firmie Plan of Attack
Plusy:
Intrygujący rdzeń rozgrywki
Urzekający styl artystyczny - tym bardziej, gdy pozwala sobie na zmiany
Gra pozwala się oszukać i docenia naszą kreatywność/wizję przestrzenną
Serwując nowe patenty, zachowuje dobre tempo…
Minusy:
…choć wciąż pozostaje grą stosunkowo krótką i dla łamigłówkowych wielbicieli zdecydowanie za łatwą