Collectathon, to platformówka, która blokuje przed Tobą kolejne levele, oczekując zebrania odpowiedniej ilości tematycznego zasobu - gwiazdki w Mario itp. Teeto to najnowsza produkcja tego typu, w której bohater o możliwości przejmowania cech przedmiotów, rusza na misję przeciwko pałętającym się po świecie cienistym stworom. Produkcja sprofilowana jest pod młodszego odbiorcę. Jeśli to nie było oczywiste po oprawie graficznej, to dodam, że w parze z nią iść będzie niski poziom trudności.Teeto w swej podstawowej formie może korzystać ze strzału siedzącego na grzbiecie królika, dysponując również zestawem dość oczywistych ruchów - dash czy podwójny skok. Całość podzielona jest na 4 akty po 6 leveli w każdym, a wewnątrz mamy odszukać różowe kryształy (odblokowujące nam dalsze plansze), czy małych Michaelów, będących mniejszą wersją naszego protagonisty. Ci robią za nieco trudniejszą znajdźkę na wzór tego, co widzieliśmy w Astro Bot i mechanicznych imitacjach ikonicznych postaci Sony - rzecz opcjonalna.
Każdy level to mały otwarty teren, który wynagradza eksplorację “misjami pobocznymi” (najczęściej prowadzącymi do jednej lub drugiej znajdźki). Te stanowią bardziej zachętę dla młodszych graczy, żeby nie zniechęcali się i mieli jakiś klarownie wytyczony cel - uproszczenie, by wiedział, że warto drążyć dany temat. Podstawowym założeniem Teeto jest absorbowanie umiejętności z przedmiotów - oczywiście ograniczonych, nie że ze wszyskiego. Wchłaniając jeden z nich, dostajemy jakąś bonusową moc, którą następnie możemy zamieniać ze wspomnianą podstawową. Skała rozbija ściany, kwiat przyciąga się lianą, zwiększając skok itp. Wszystko dość zgrabnie pozostawione w miejscach, gdzie będzie potrzebne, żeby nie utrudniać nikomu życia. Oczywiście porównania do Mario Odyssey są naturalne, ale i w mniejszych, indie produkcjach już takie próby podjęto - Ruffy and the Riverside, chociażby. Trochę smutne, że wszyscy łaszą się na ten nisko zawieszony owoc, nie szarpiąc się na jakąkolwiek innowację. Jeśli dopiszemy do tego wspomnianą prostotę, to wyjdzie nam bardzo bezpieczna produkcja. Zbyt bezpieczna, żeby kogokolwiek zainteresować. Jasne, Teeto rusza się dynamicznie, jest responsywny, ale to niewielka pociecha. To minimum przyzwoitości. Bossowie są banalni, samo skakanie nigdy nie rzuca Ci wyzwania, więc to gra, która starszych raczej nie rozkocha - szczególnie że walka z mniejszymi wrogami jest tak prostacka, że jakby ją wyciąć, to nikt by nic nie stracił. Młodsi pewnie się pobawią, bo jest kolorowo, różnorodnie, a levele nie są długie - cała gra to kwestia 2-3 godzin. Jeśli czytasz tę recenzję, to jest szansa, że już jesteś na to za stary.
Dziękujemy za klucz do recenzji firmie Super Rare Games
Plusy:
Dobrze skrojona pod targetowanego, młodszego odbiorcę - kolorowa, sympatyczna i nawet w voice acting uzbrojona
Levele są dynamiczne - całkiem żwawo się pędzi przez kolejne