super-meat-boy-3d-1iblh

Właściciel zdjęcia: Team Meat

Recenzja Super Meat Boy 3D na Nintendo Switch 2

Wrócił ulubiony kawałek mięsa wszystkich masochistów! Dziecko Edmunda McMillena, które już nie jest pod opieką swojego ojca, przywdziewa za każdym razem odmienioną twarz. Z początku był to brutalny precision platformer 2D, który stał się auto-runnerem, w podobnym stopniu znęcając się nad graczami, a teraz wszedł w perspektywę 3D… już nieco lżej kopiącą w krocze.
20260327-01KMR10TS3DZC0ZT8C8ZKEZSGH-45808487-61D3-4245-AA87-7B7C33F3756B
Lżej nie oznacza wcale, ale zastanawiająca była płynność przejścia Meat Boya w nową perspektywę. Czy takie precyzyjne skakanie pełne naszych zgonów ma sens w 3D? Okazało się, że tak i nawet bez wsparcia Edmunda udało się to dowieźć w satysfakcjonującym stanie. Oczywiście występują tu poziomy, które potrafią mienić się w oczach i nakazać, przemyśleć następny skok, ale są to marginalne ilości. Nieco częściej spotkacie się z motywem, gdzie kamera będzie daleka od idealnej. O ile zawsze będzie nadążać za pędzącym protagonistą, tak zmiany płaszczyzny góra-dół niekoniecznie z tym współgrają.

Wsparcie dla tej minimalnej frustracji niesie to, co zawsze kusi w takich grach najmocniej. Osobiście nazywam to pozytywnym wjazdem na ambicję gracza, która napędzana jest przez natychmiastową powtórkę. Miał to Cuphead, miał to Meat Boy, miał to też The End is Nigh (Edmunda McMillena swoją drogą). Zanim zdążysz narzekać na niedoskonałość konstrukcji poziomu lub swoją manualną, to Meat Boy ustawi się na linii startu i licznik czasu wystartuje od zera. Dlatego dla jednych będzie to absurdalnie trudny i niewykonalny tor przeszkód, a dla drugich PRZYJEMNE wyzwanie.
20260327-01KMR10Q1874N9063YW81ZV9T1-3FEDFB91-C6BB-4803-84B5-D995FA70D7EA
Przyjemne, bo Meat Boyem steruje się responsywnie, a nawet został on uzbrojony w powietrzny dash, który przypomina bardziej to, co wykonywał w drugiej części o podtytule Forever. Mechanika, która jest głównym powodem, przez którą bez cienia wątpliwości (i na ten moment z niepełną wiedzą o Dark World) napisałem, że jest tu łatwiej. Ona wybacza bardzo wiele i przy wsparciu szybkiego biegu pozwala ominąć całe sekcje. Podchodzę do tego dwojako: z jednej strony jest to doraźna pomoc, a z drugiej patent napędzający speedrunerów, czy też tych, którzy chcą pobić swój najlepszy czas.

Wyjaśnijmy więc dla tych, którzy tego mięsa nie znają, że Meat Boy składa się z serii kilku światów zakończonych walką z bossem, które miernikiem czasu determinują naszą ocenę. Osiągnięcie A+, czyli zejście poniżej średniej wyznaczonej przez twórców, odblokowuje nam wspomniany mroczny świat, który jest znacznie brutalniejszy i wypchany większą ilością przeszkód - czyt. to samo, ale już nie dla raczkujących masochistów, a dla tych w stopniu zaawansowanym. Dążenie do takiego sprintu jest nie tyle mile widziane, co wskazane, bo późniejsze poziomy uzbroją się w takie przeszkody, żebyś nigdy nie mógł się zatrzymać - lepiej oswajać się z pędzącym mięsem od początku.
20260327-01KMR10CNDFQX42AX302R7R8C0-0C869C83-0C32-41E3-BF62-877A4816C9E7
5 podstawowych światów jest dość bezpieczna. Miewałem niekiedy wrażenie, że perspektywa 3D ogranicza twórców przed prawdziwą masakrą. Musieli oni trzymać wszystko na widzialnym dla gracza poziomie, to też nie mogli szaleć tak, jak można to zrobić w płaskim (i w tym przypadku czytelniejszym) 2D. Pierwsze dwa to wręcz delikatny zawód. Może nie graficznie, bo każdy tematycznie jest wyjątkowo przyjemny, ale pod kątem poziomu trudności. Zdarzały się levele, które przeszedłem (i to na A+) za pierwszym razem. Nie jest to flex z mojej strony (ogrywane niedawno End is Nigh biło okrutnie), ale realna ocena jakości. W pierwszej części może podstawowe levele były tak szczodre, ale potem poprzeczka skutecznie rosła. Tu dwa światy trochę przespali, a poprzeczka dopiero wyraźnie windowana była od trzeciego. Tam okazjonalną wredotę przeciwników uważam wręcz za przesadną, bo nie dość, że kwadraty kręcą się na małym terenie, to jeszcze zostawiają za sobą równie morderczy szlam. Okno na lądowanie jest marginalne, co oczywiście poparte kilkunastoma próbami i tak znajdzie happy end, ale pierwszym razem było zastanawiające.
20260327-01KMR10FY893WQF64G1C02D5R1-E6BFD8C1-D060-4820-A69B-08C6CF612755
Delikatnym zawodem mogą też okazać się bossowie, którzy nie rozwijają się dostatecznie szybko. Akurat tutaj nie mogę przypisać im tych samych zasług, co dalszym światom i ich przeszkodą. Większość generałów jest zwyczajnie za łatwa. Niby stworzeni są tak, by uczyć się ich na pamięć, ale trafili się tacy, których też pokonałem za pierwszym podejściem i uczyć się nie musiałem - takich cudów nie pamiętam z poprzednich odsłon. Trochę smutno, ale przynajmniej wyglądają godnie.

Podobnie ma się sprawa z przerywnikami filmowymi, które dalej krzyżują słodycz z krwią i wszechobecną masakrą. Mnie się to podoba (porażająca argumentacja, wiem) i cieszy, że bez Edmunda na pokładzie kontynuowana jest ta wizja, choć już nie tak dobrze i nie z taką ochotą na ironię. Byłbym ciut odważniejszy przy nich i z większym parciem na jakieś komediowe inspiracje. Rura z Mario była ewidentna, ale tylko startowa. Rozbudziła apetyt, a potem już tak pięknie nie było. Czepiałbym się też, że czasami nie czuć jakiegoś płynnego przejścia między filmikiem, a wejściem do gry/na mapę. Urywa je tak brutalnie, jakby praktykant obrabiał całość w Windows Movie Makerze.
20260327-01KMR10KHB18RSFKPD9HFGTS3Q-21B20970-D53D-46B1-AE30-637F693D5C93
Pomimo małych narzekań i indywidualnych zawodów, to najważniejsze, że da się z tego wyzwania cieszyć i niesie ono te atuty, które zawsze serii towarzyszyły. Jestem wręcz zdania, że Super Meat Boy 3D jest lepszy niż Forever. Tam obiekcji miałem więcej, ale najczęściej wiązały się z dodanymi patentami ruchu protagonisty. Jestem zdania, że podstawowe sterowanie powinno zostać z nami od początku do końca gry, a to levele powinny się zmieniać i być coraz bardziej wredne. Korzystanie z zaburzenia naszych przyzwyczajeń, to niskich lotów utrudnienie. Tu na szczęście tego nie uświadczyłem. Większość minusów jestem w stanie wybaczyć. To niezmiennie mały tytuł z dużym serduchem. Przy braku sympatii do serii/mięsa, można śmiało odczytać ocenę pół-oczka lub oczko niżej.

Dziękujemy za klucz do recenzji firmie HeadUp


Plusy:

Thumb Up

To wciąż bardzo pozytywny/uzależniający wjazd na ambicję gracza z natychmiastową powtórką po wpadce - trudno się oderwać, a szalenie łatwo namówić na następną próbę

Thumb Up

Różnorodność światów i fakt, że to przede wszystkim rozmieszczenie przeszkód stanowi wyzwanie, a nie zmiany w podstawach ruchu bohatera

Thumb Up

Masa postaci do odblokowania za sprawą bandaży ukrytych w każdym levelu

Thumb Up

Nowy powietrzny dash - jako główna wymówka dla prób masterowania poziomów

Thumb Up

Udane przejście w nową perspektywę…


Minusy:

Thumb Down

…choć kilkukrotnie kamera zawiedzie

Thumb Down

Bossowie i pierwsze światy są trochę za proste

Thumb Down

Nowy powietrzny dash - bywa zbyt łaskawy

8 / 10

Nasza ocena

Awatar

Niko Włodek

Postaw mi kawę na buycoffee.to


Komentarze (0)

Zaloguj się lub zarejestruj aby dodać komentarz