N.E.R.D. to polski escape room, który korzysta z usług aktorów, żeby zaoferować bardziej kinematograficzne doświadczenie w śledzeniu losów pewnej pary. Pierwsza z randek, którą obserwujemy, wyraźnie nakreśla nam bohaterów widowiska - ona zakochana, starająca się i on mający wszystko gdzieś. Sprzeczka przy stole prowadzi do uprowadzenia dziewczyny i późniejszym ruszeniu w pogoń przez chłopaka. To wszystko okazuje się być szeroko zakrojoną akcją, która knebluje naszego wątpliwego romeo i zmusza go do refleksji serią zagadek. Aby uratować ją, będziemy musieli najpierw uratować siebie, co wiąże się z wyjściem z trzech pokojów. W każdym jest seria zagadek do rozszyfrowania, która przybliży nam jednocześnie relacje młodej pary.
Mamy tu więc klasyczny escape room, gdzie nie mamy pełnej swobody ruchu, a uproszczoną formę zmiany ekranu, na który patrzy obecnie bohater. Klikając w interaktywne przedmioty mamy zawsze ograniczone możliwości, które rozwijają się tylko wtedy, gdy mamy w posiadaniu odpowiedni przedmiot. To sprawia, że czasami zacierać się może feeling łamigłówek. Tu nie chodzi o to, żeby wpaść na to, że przedmiot X przyda się w miejscu Y, bo podchodząc do miejsca Y, od razu dostaniemy odpowiednią opcję do wyboru. Nie wiem, czy takie są standardy tych gier, nie mam z nimi kontaktu zbyt często, ale nie dało się odeprzeć wrażenia, że wiele z tych “zagadek” rozwiążą się same. Nie chcę przez to powiedzieć, że to gra do przeklikania i przejdzie się sama. Są tu przyzwoicie przemyślane patenty, które po prostu mieszają się z tymi głupimi. Raz zajrzałem pod wersalkę, nie znajdując nic, by po tajemniczym telefonie dowiedzieć się, że są tam kluczowe dla całości części do Scrabbli. Wtedy już magicznie je odszukałem. Głupie. I takich głupot jest tu za dużo na mój gust. Absurdalnie się patrzy, gdy po zagadce zagraj na lub ustaw alarm o odpowiedniej porze nasz bohater PODNOSI tę rzecz i znajduje potrzebną literkę. To znaczy, że nie mógł tego zrobić wcześniej? Co go powstrzymywało? Niby jest tam narracja, że siła nie jest wskazana, ale w trakcie rozgrywki nie ma żadnej sugestii, jakoby te wszystkie keyboardy czy zegarki były przymocowane. Mnie to doprowadzało do śmiechu politowania. Co wiąże się z samą grą aktorską. Jest źle. Nawet bardzo źle. Nie chcę używać wyświechtanego hasła cringe, ale to jest w cholerę cringe’owe. Już od pierwszej sceny masz wrażenie patrzenia na coś aktorsko gorszego niż amatorskie “Trudne sprawy”. Uszy więdną, oczy bolą. Na wszystko nałóżcie jeszcze niesamowicie irytującą muzyczkę w tle, która zapętli wam się w głowie, a mamy przepis na szybszy “uninstall”.
N.E.R.D. jest bardzo tanią produkcją (30 zł, a i promocja na premierę trwa). Tyle warto jej oddać, bo łatwiej jej robić za ciekawostkę przy takiej metce. Fajnie, że jest nagrana w oryginale po polsku, więc i lip sync zgadza się z tym, co słyszymy, ale to nie są atuty, które uratowałyby całość.
Dziękujemy za klucz do recenzji firmie Forever Entertainment
Plusy:
Niska cena
Natywny polski dubbing
Okazjonalnie przyjemne zagadki…
Minusy:
…i bardzo dużo kiepskich, z jeszcze głupszymi follow-up’ami
Wiele rzeczy (w tym zagadek) dzieje się praktycznie bez naszej ingerencji
Niemiłosierny cringe
Antypatyczna postać - i to na tyle, że bym ją w sumie tam zostawił w tym pokoju