Forever Ago przedstawi nam losy Alfreda. Dziś zgorzkniałego starca, a kiedyś zakochanego młodzieńca. Wpływ na jego obecny stan mają traumatyczne wydarzenia, które przybliżymy sobie podczas tej 3-4h podróży, w której bohater wyrusza na północ. Do miejsca, z którym są związane konkretne wspomnienia. Tu krócej, bo Forever Ago, to gra skrojona pod konkretnego odbiorcę - a nie chcąc wdawać się w elementy fabularne, to nie ma o czym pisać. Tego, który szuka od gry emocji, a niekoniecznie… gry. To tytuł, który nazwalibyśmy symulatorem chodzenia, choć i w tej materii może nie dojechać do oczekiwań. To przygoda w głąb człowieka. Poznanie jego samego, jak i wydarzeń z przeszłości, które doprowadziły go do tego momentu. I tu nie mówię o wydarzeniach stricte negatywnych, a też tych, które zbliżały go do partnerki, Audrey. Jak się poznali, jak rozwijał się ich związek. Zobaczymy, że Alfred, którym kierujemy, to niekoniecznie ten sam Alfred, który zakochał się w niej lata temu. Oczywiście to historia o stracie, a narracja zakłada częste odwiedzanie miejsc, które budzą wspomnienia. Nawet jeśli to jego wspomnienia, a nie nasze, a my niekoniecznie wiemy tyle, ile byśmy chcieli, to Forever Ago i tak jest udanie skrojone pod konkretną reakcję. Nie chcę od razu podawać chusteczek, bo to kwestia indywidualnej wrażliwości, ale trudno będzie zachować totalną obojętność.
Ta jest zarezerwowana do kwestii gameplayowej, gdzie wciskać będziesz “A”. Rozumiem, że takie gry też mają swoich odbiorców, ale i tak mam żal, że gra postawiła tu kilka pułapek dla tych, którzy lubią przyspieszyć sobie niektóre doznania. Brak opcji skipowania dialogu (który mogłeś przeczytać szybciej), czy brak możliwości szybszego poruszania (to kwestia wieku bohatera, rozumiem, ale wciąż gameplayowo może rodzić frustracje). I tak jak z jednej strony trudno ich implementację negować, tak zawsze powinny być opcją dla chętnych - umówmy się, nie każdy moment w tej grze jest tak samo ważny dla całości.
Z racji zamiłowań głównych bohaterów widowiska, gra zachęca do robienia zdjęć, które później przykleimy do pamiętnika. Czy to “ficzer”, który uatrakcyjni gameplay? Absolutnie nie. Tej materii nikt chyba ratować nie chciał. Emocjonalne - tak. Ciekawe - …może? To oglądanie filmu, a nie gra i to w stopniu jeszcze większym niż było to w przypadku popularnego Mixtape. Tam wszystko napędzała muzyka, tempo przyswajania akcji było większe, a i całość była krótsza. W tej powolnej/starczej formie te 4h to jakaś absolutnie górna granica w moim odczuciu. Zastanawiam się wręcz, czy przy tym mizernym angażowaniu nas w kwestiach kontrolowania postaci, wszyscy będą w stanie dotrwać do finału.
Dziękujemy za klucz do recenzji wydawcy
Plusy:
Skutecznie wywołuje zakładane emocje
Relacja Alfreda z Audrey
Minusy:
Gameplay nie istnieje
Brak możliwości przyspieszenia - tak dialogów, jak i chodzenia