Kiedyś wszyscy fani piłki nożnej żyli gamingową rywalizacją EA i Konami. Były czasy, że seria Pro Evolution Soccer wręcz miażdżyła Elektroników pod każdym względem. Okres PES 4-6, to złote czasy dla Konami, które powoli zaczęły być w odwrocie, gdy twórcy serii FIFA wpadli na Ultimate Team. Tryb, który zrewolucjonizował rozgrywkę sieciową i przykleił do monitorów wszystkich fanów piłki kopanej. Mniej więcej w tych czasach żyjemy do dziś. Bierze się to za sprawą opieszałości konkurencji i niemożności nawiązania rywalizacji z samym UT, gdy nie ma się pod sobą wielu licencji z klubami/piłkarzami. Na polu Switchowym… w ogóle nas to nie dotyczyło. Aż do teraz. Kiedy EA zaczął inwestować w Switch 2 i próbuje oddać najnowszą wersję swojej symulacji do graczy, tak Konami musiało odpowiedzieć ze specjalną wersją swojego darmowego eFootball. Specjalną, bo przygotowaną z myślą o sprzęcie Nintendo, co wiąże się z opłatą 89 złotych. W pakiecie tym dostaniemy garść trybów, ale przede wszystkim możliwość zapoznania się ze stanem, w jakim obecnie znajduje się piłkarskie Konami.
I przyznam, że ostatni raz z PESem miałem poważny kontakt, gdy szósta odsłona była nowa. Plus kilka lat, bo akurat żywotność tamtych gier była dłuższa niż 12-miesięczny cykl dzisiejszego EA FC. Oczywiście zerkałem jeszcze na kilka następnych edycji, ale FIFA mi ich skutecznie wyparła. Najwierniejsi zostali, utrzymując, że to wciąż najlepsza symulacja, ale sporo osób odpadła narzekając na brak licencji, czy też kiepskie próby odtworzenia Ultimate Team u siebie. eFootball Kick-Off! wbiega jednak na murawę Nintendo Switch 2. Tu trawa nie jest tak zielona i przypomina bardziej sztuczną nawierzchnię. Niby da się grać, ale kolana zedrzeć łatwo. Osobiście doceniam EA FC w wersji NSW2, ale finalnie i tak sprzątam interes po kilkunastu godzinach. Piłka od Konami może paradoksalnie zostać na dłużej za sprawą 60fps. Rozumiem, że dla wielu może to nie być kluczowe, ale w dynamicznej grze sportowej robi różnicę. Ruchy tutejszych piłkarzy zyskują na atrakcyjności, nawet jeśli nie są tak płynne pod kątem animacji, jak w przypadku konkurencji.
Odbędzie się to jednak kosztem grafiki, która nie powala. Przypomina momentami coś, co mogłoby ruszyć nieco wolniej na NSW1 - w ogóle bym się nie zdziwił, jakby tam powstały pierwsze plany na taki port. Murawa momentami wygląda fatalnie (pomalowana farbą), a twarze piłkarzy potrafią być zamglone przy cieszynkach. Nie ma co ukrywać - to produkt graficznie przestarzały. Wygląda jak gra piłkarska sprzed ~5-10 lat. Jeśli ostatnio dostaliśmy kilka benchmarków NSW2 od Capcom, tak Konami poszło ultra bezpiecznie. Może taka była właśnie cena za te fpsy, ale w takim wypadku inflacja najwyraźniej galopuje. Grafika najważniejsza nie jest, więc skupmy się na mięsie. Mamy tu całkowicie inne podejście do rozgrywki. Mniej arcade’owe, choć wciąż niewyleczone całkowicie z tego genu. Do poprawki na pewno mają zachowanie bramkarzy (stały problem gier piłkarskich), długie podania, gdzie fizyka piłki zbyt często wydaje się “balonowa” oraz pracę w obronie. To ostatnie szczególnie wydaje się zbyt płytkie względem konkurencji. Nie chcę powiedzieć, że jest totalnie pozbawione uwagi gracza pod kątem zachowania całej formacji, ale trzymanie przycisku pressingu, który jest nad wyraz skuteczny, to nie najlepsza rzecz w 2026 roku. Raczej oczekiwałbym czegoś bardziej złożonego.
To łączy się bezpośrednio z możliwościami dryblingu. eFootball reprezentuje stary model rozgrywki, gdzie za to odpowiadają wyłącznie sztuczki. Kiedyś to wystarczało, ale gdy Fifa/EA FC poszły w Hypermotion, to zdecydowanie wyprzedziły tym konkurencje. Tam każdy ruch analogiem może posłużyć za skuteczny drybling, co jest nad wyraz satysfakcjonujące. Tu musisz większą uwagę przykładać do wielopodaniowej akcji - też mega wartościowy punkt gry ofensywnej, ale można by było je powiązać.
eFootball na pewno zyskuje na pierwiastku nieprzewidywalności. Może to złudny odbiór po kilkunastu godzinach względem setek w ostatnich odsłonach EA FC, ale mam wrażenie, że losowość wydarzeń jest tu zdecydowanie większa. I tu wielki plus dla Konami. Utrzymali oni coś, co zawsze ich cechowało. Mecze wydają się mniej schematyczne i łatwiej namówić się na kolejny. W menu znajdziemy zestaw opcji solowych i wieloosobowych. Jest kilka lokalnych, wspierających również switchowe Game Share, ale dla wielu kluczowa może być powinna być rywalizacja multiplayer z żywym graczem. Sam już dawno wyleczyłem się z grania w piłkarskie gry z komputerem/AI, więc z dużym smutkiem przyjąłem to, co oferuje eFootball Kick-Off. Jest tu możliwość rozegrania szybkiego meczu - z losowym rywalem lub znajomym - oraz mecze rankingowe. I tu mam duży problem, bo tam wybrana przez nas ekipa może napotkać drużyną przeciwnika złożoną z samych legend/ikon/megagwiazd. Rankingowe mecze łączą się w tym aspekcie z tym, co możemy osiągnąć podczas singlowego trybu World Tour (tutejsze zbieranie kart - stricte offline). I to jest chore z mojej perspektywy. Jeśli nie mam zamiaru przepalać czasu offline - bo po co? - to z automatu czuje się stratny wybiegać na boisku Manchesterem United, przeciwko ekipie złożonej z Adriano (kozak z PES6, co?) i innych. Rozumiem, że skill potrafi wiele rzeczy zbalansować, ale to wciąż przypomina granie na cheatach.
Samych opcji zresztą nie ma zbyt wiele. Lokalnie możesz pobawić się we wspomniane World Tour, wziąć udział w Mundialu (bez licencji), czy pobawić się dwoma minigierkami - tor przeszkód i halowe mierzenie do bramki z dystansu 3v3 (przyjemne). Umówmy się - cudów nie ma.
Od licencjonowanych drużyn też głowa nikogo nie rozboli, ale nie jest to aspekt, który bardzo rzutuje na całość. Nie ma nazw klubów, ale już nazwiska piłkarzy wewnątrz będą się zgadzać - wizerunki często też. Jest tu kilka ekip zbratanych z Konami jak FC Barcelona, Arsenal, czy wspomniane Man Utd, ale to niestety będą śladowe ilości. Bezpieczniejsze może być granie reprezentacjami, gdzie te braki z natury będą zminimalizowane. Nie jest to produkt idealny, nie sądzę, że będzie to konkurencja dla EA FC (marketingowo odjechała do innej galaktyki), ale rękawice zostały podjęte. Aspekty gameplayowe są inaczej rozłożone, co też wymaga adaptacji, ale najważniejszy będzie ten atut 60 fps. To naprawdę robi różnicę i EA FC na NSW2 będzie wydawać się powolne, choć to produkt Konami powinien być tym spokojniejszym/bardziej wyważonym. To tak na podjęcie ponownej dyskusji, że fpsy nie mają znaczenia. W niektórych grach nie, ale dla innych mogą być wręcz kluczowe.
Dziękujemy za klucz do recenzji firmie CENEGA Polska
Plusy:
60 fpsów zmienia bardzo dużo względem 30 w EA FC
Atrakcyjna cena
Na ten moment brak problemów z ludźmi chętnymi do gry online - na Switch zwykle jest to kulejący aspekt od premiery jakiejkolwiek gry
Sterowanie przystępne dla początkujących i zaawansowanych
Zdecydowanie większa boiskowa losowość względem konkurencji
Wsparcie Game Share
Braki licencyjne wcale nie kłują w oczy aż tak za sprawą prawdziwych nazwisk piłkarzy…
Minusy:
…ale ilość ekip współpracujących z Konami nie powali
Zbędne wymieszanie ekip tworzonych offline (w trybie World Tour) z rozgrywką rankingową
Mechanika obrony, praca bramkarzy i model dryblingów/sposób poruszania się piłkarzy - moim zdaniem odstają od obecnych standardów Elektroników