34245

Właściciel zdjęcia: Nintendo News PL

O dwóch mniejszych słów kilka

Przy natłoku premier będę okazjonalnie wracał do takich krótkich spostrzeżeń. Poprzednim razem było to podyktowane edycjami na pierwszego Switcha, które starzały się w oczach podczas grania lub nie działały poprawnie. Dziś powodem jest to, że jedna mi absolutnie nie siadła, a druga jest na tyle surowa, że trudno byłoby mi o niej coś więcej pisać… a i miłości też nie wzbudziła. 

Dungeons & Degenerate Gamblers 


I zacznę od tej drugiej, która pozytywne emocje wzbudzać powinna, bo jest karcianką. Dungeons & Degenerate Gamblers to coś, czego jeszcze nie szukajcie na eShop, bo to kwestia 9 października - na PC premierę miała 8 sierpnia 2024 roku, przy bardzo pozytywnym odbiorze graczy Steam. Gra oparta na zasadach Blackjacka, która miesza w nim jeszcze mocniej, niż zrobiło to całkiem udane Black Jacket.
20260929-01M3Q0VQSCKS1X3TJKC6W6FVBE-16A77B54-6467-43C7-AEED-F6DBFC82A6D4
Ma to charakter RPGowej wizyty w tawernie (na co zresztą wskazuje tytułowa gra słów), gdzie czeka na nas sporo potencjalnych chętnych, a walutą w trakcie rozgrywki, poza umownymi żetonami, które poszerzają nam możliwości, są punkty życia. Im dotkliwsza Twoja porażka, tym więcej punktów obrażeń otrzymasz. I tak tłuczecie się w to “oczko” do upadłego.

Gra jest niesamowicie surowa. W zasadzie ekran, który oglądanie, to coś, co nie ulegnie większym zmianom. Wylali fundamenty z jakimś stołem, na którym lądują karty i na tym zakończyli projektowanie tego wnętrza. Esencja gry tkwi w jej modyfikatorach. Kart specjalnych jest mnóstwo, co w moich oczach było mieczem obosiecznym. Z jednej strony wymuszało pochwałę, z drugiej sprawiało, że z czasem kompletnie nie ogarniałem, co się dzieje na ekranie. Losowość wybiła ponad skalę, a wraz z nią studził się mój entuzjazm. I jasne, wspomniany Black Jacket też sporo potrafił zamieszać, ale wszystko było czytelniejsze. Za pierwszym razem mogłem nie wiedzieć, ale za drugim już panowałem nad sytuacją. Tu po prostu grałem, bo i gra nie zamierzała mnie jakkolwiek uczyć swoich założeń - nie uświadczyłem tu tutoriala, a po prostu wszedłem do tej tawerny aż padłem. 

Nie chcę jednoznacznie określać, że to kiepski tytuł, ale jeśli fan karcianek nie połknął przysłowiowego bakcyla, to umówmy się, inni też tego nie zrobią. Grałem krótko, bo i absolutnie nic mnie przy tym nie trzymało. Wierzę, że bardzo pozytywny odbiór nie wziął się z powietrza, ale ja tego nie widzę.
20260929-01M3Q0VYXBF3ZY2Q84DAPA9QXN-993F6318-82C5-4936-899F-80E092C00F70

Moros Protocol 


W dużej mierze takich jednoznacznych opinii powinienem uniknąć w przypadku Moros Protocol, bo nie spędziłem z tytułem dostatecznie wiele czasu, ale ta gra to dla mnie definicja przeciętniaka. Czegoś, co kusi pikselową stylistyką, ale w swoim wnętrzu oferuje roguelite’a o niskiej chęci powrotu.
20260928-01M3FENBHGW048S2RC4FGSE02D-4867D137-63AC-42C7-A44A-FC92D2BBE85B
Moros Protocol to tytuł wydawany przez Super Rare, który jutro zadebiutuje na Switch, a na PC zrobił to 18 września 2025 roku. Mamy tu sci-fi FPSa, z bardzo tajemniczą fabułą i obrzydliwie nijakimi systemami. Od rogala oczekuje, że każdy run będzie różnorodny. On ma swoją losowość, ale ta losowość sama w sobie stanowi clou zabawy. W Minor Protocol wszystkie usprawnienia to minimalna poprawa statystyk. Zamiast rogala mamy więc grind-ala, którego będziemy wałkować X czasu, zanim staniemy się mocniejsi i będziemy mieć realne szanse z wszędobylskim kosmicznym robactwem. Twórcy totalnie się wyłożyli w kwestii unikalności prób, czego efektem jest brak chęci do powrotu. Jeśli widzisz roguelite'a, którego metaprogresja mówi o procentowym wzroście statystyk, to pierwszy sygnał, że może nie być najlepiej.
20260928-01M3FEN7X9KC2P2ENEFR1HYTA6-AC290C1A-3F8C-4B83-A499-6CFDB9E3A2ED
Nawet jeśli ktoś dysponuje większą tolerancją do sci-fi niż ja (o to nie jest trudno!), to nie da się przymknąć oka na miałkość tego, co powinno nas nakręcać. To takie minimum przyzwoitości, które powstaje, bo ktoś chce zrobić gre. Nie ma na nią pomysłu, ale postać się porusza i strzela, więc coś już zaczyna się dziać. Teraz ubierzmy wszystko w gatunek, który wytłumaczy minimalizm, jaki tu zastosowaliśmy, ale nie róbmy nic, żeby ktoś chciał to wielokrotnie oglądać. “Nie, do mnie tak nie”. Tu bym dał 3/10 za to, jak ta gra wygląda, ale jakbym musiał się zmuszać do skończenia tego, to bym znienawidził cały gatunek i gaming przy okazji.

Dziękujemy za klucz do recenzji wydawcy 


Plusy:


Minusy:

/ 10

Nasza ocena

Awatar

Niko Włodek

Postaw mi kawę na buycoffee.to


Komentarze (0)

Zaloguj się lub zarejestruj aby dodać komentarz